Siedzę na krześle i robię sobie makijaż, ponieważ Harry zaprosił mnie do restauracji. Nie mogę się doczekać, jestem szczęśliwa z nim, jak z nikim innym. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie dnia bez niego, on jest tym jedynym. Jedynym, którego chcę, i jestem tego pewna na 100%. On także odwzajemnia to uczucie, zauważam to przy jego gestach, ciepłych słowach, staraniach, jest idealny, szarmancki, przystojny, kochany, opiekuńczy, wspaniały... mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, ale muszę się już obrać, gdyż zostało mi jedynie dwadzieścia minut do przyjazdu ukochanego. Nałożyłam na siebie już wcześniej przygotowaną kreację. Spryskałam się moimi ulubionym perfumami od Calvin'a Klein'a i byłam gotowa. Usłyszałam klakson samochodu, samochodu Harry'ego, doskonale go rozpoznawałam. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i wyszłam z mieszkania. Zgrabnie zeszłam po schodach, Harry oparty był o drzwi pasażera. Otworzył mi je, a ja wsiadłam do pojazdu. Po chwili mój mężczyzna także był w aucie.
H: Wznieśmy toast za naszą miłość, miłość, która przetrwa wszystko. Dzisiaj mija pół roku odkąd się poznaliśmy, chcę abyś wiedziała, że zawsze będę Cię kochał Giselle. -powiedział, powiedział to tak z takim wielkim i szczerym uczuciem, on mnie naprawdę kocha. Nie mogłam uwierzyć, że minęło już pór roku odkąd się znamy. Miałam łzy w oczach, wypiłam łyk wina i podeszłam do Harry'ego, oraz przytuliłam się do niego. Jedna, samotna łza spłynęła po moim policzku, Hazz wytarł ją kciukiem.
H: Zatańczysz? -spytał.
G: Tak Harry, tak -powiedziałam.
Harry ujął moją dłoń i zaczęliśmy tańczyć do piosenki. Patrzyliśmy sobie w oczy, jakby nic innego nie istniało. Wszystko nie miało znaczenia.....
G: Wariat z ciebie- powiedziałam i dźgnęłam go w brzuch.
H: Ale twój- powiedział i zaczął mnie łaskotać.
Wyrwałam się z jego objęcia i zaczęłam biec przed siebie, tak aby obronić się przed łaskotkami. Skręciłam w pierwszą ścieżkę, schowałam się za drzewem, byłam pewna, że go zgubiłam... niestety. Harry przytulił mi się do pleców i powiedział.
H: Kochanie, kiepska kryjówka... -powiedział i pocałował mnie w ucho. -chodź jedziemy.
G: Co żeś chciał? -powiedział i go zepchnęłam. Ten znowu się położył na mnie.
G: Hazz przestań, brzuch mnie przez ciebie boli xd- zażartowałam.
Loczek położył się na mnie cały, spojrzałam w jego oczy, w ciemności świeciły się jeszcze bardziej. Pocałowałam go delikatnie w usta, a on wepchnął mi język w usta. Całowaliśmy się tak bardzo namiętnie, oboje pragnęliśmy więcej.......
Następnego dnia.
Obudziły mnie śpiewy jakiś ptaków, otworzyłam oczy... znajdowałam się na jakiejś zajebiście zielonej trawie, obok mnie spał Harry. Przypomniałam sobie, że wczoraj tutaj przyjechaliśmy. taaa i ta noc *o*, było wspaniale. Postanowiłam obudzić Harry'ego. Urwałam kawałek jakiegoś zboża i zaczęłam go giglać nimi po twarzy. Od razu się obudził.
G: Harry, pora wracać- powiedziałam i wstałam.
Loczek przeciągnął się po czym powiedział:
H: Jeszcze chwilę, przecież się nie śpieszymy nigdzie.
G: Reszta się pewnie o nas martwi, a mi się telefon rozładował....
H: Oh, no dobra.
Powiedział po czym wstał. Wyszliśmy z tego lasu, czy czegokolwiek czym to było i pojechaliśmy w stronę domu.
############
Heeej.!
Cały rozdział był o Giselle i Harry'ym, mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza :)
Komentujcie, jeśli przeczytaliście :* <3
S
T
Y
L
E
S
.
<3
Super rozdział czekam na NEXT ! ;D // Wera ;>
OdpowiedzUsuńSuperrrrrrr.!!!!!!!! Chcę więcej ;) Dawajcie jak najszybciej :>D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D ♥
OdpowiedzUsuń