J: Mam dla Was ważną wiadomość. -powiedział spokojnie, dziwne jak na niego.
G: Jaką.? -zapytałam przestraszona..
J: Zrywam z Wami umowę.
Co!? Nie mogłam w to uwierzyć .! Tyle na to czekałam, nareszcie to usłyszałam z jego ust.! Byłam taka szczęśliwa..
G: Nareszcie.! - powiedziałam.
J: Przelałem na Wasze konta po 25.000 funtów, dam Wam już spokój. Wystarczy, że nie podacie mnie na policję, za to, że Was zmuszałem do pracowania w burdelu. Ja mam zamiar zamknąć lokal i zacząć żyć normalnie. -odparł spokojnie, czekając na naszą reakcję.
Nie powiem, ale byłam zdziwiona z jego decyzji. Jednak cieszę się, że ja także będę żyła normalnie.
H: Nie pomyślałabym, że zrezygnujesz z tego.
J: Ja też, ale wiecie... znalazłem dziewczynę, kocham ją i dla niej to robię.
G: No no no, gratuluję.!
J: Dzięki, a ty, Lil -spojrzał na swojego syna. - Znalazłem ci pracę, wiem, że umiesz rysować, a swój talent przelewasz na skórę, także masz pracę u jednego z tatuażystów, mam nadzieję, że się cieszysz.- powiedział.
Na twarzy Lil'a pojawił się duuuży uśmiech. On naprawdę lubi stwarzać tatuaże, a robi je świetne.
L: No tato, w końcu zrobiłeś dla nas 3 coś pożytecznego. Dzięki.
J: Wiem, teraz będę się starał. W razie potrzeby, dzwońcie.- zaproponował.
H: Jasne.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, popijając colą. Następnie z Lil'em i Holly pojechaliśmy do domu. Wow, nadal nie mogę uwierzyć w to, jak zmienił się John, przez ten miesiąc w którym się z nim nie widziałam. Poszliśmy do salonu i 'walnęliśmy'' się na kanapę.
G: Jaka przemiana, hahah -zaśmiałam się.
L: Nareszcie będziemy szczęśliwi .!- odkrzyknął.
H: Mi pasuje- dopowiedziała Holly.
Po chwili zadzwonił dzwonek od drzwi. Wstałam i poszłam na korytarz, otworzyłam je,a przede mną stali chłopcy z 1D. Uśmiechnęłam się i wpuściłam ich do środka.
Oczami Holly.
Zayn wszedł do salonu z jakąś panienką. Perrie. Byłam zła ale starałam tego nie pokazać.
Ho: Idę się przebrać. - rzuciłam.
Pobiegłam do swojego pokoju. Zaczęłam chodzić w kółko. Zaczęłam mu na nowo ufać a on co ?
Przeszłam na balkon. Wyciągnęłam fajkę i zaczęłam popalać. Łzy mi kapały po policzkach. Usłyszałam kogoś śmiech.
P: Och, nasza Holly się popłakała.
Zaczęła się śmiać.
Ho: Każdy ma swój dzień. - odpowiedziałam spokojnie.
P: Jasne.
Podeszła do mnie. Spojrzałam jej w oczy.
P: Masz się odpieprzyć od Zayn'a.
Ho: Bo co ?
Zaczęłyśmy się szarpać. Nie zauważyłam, że padało i balkonik był mokry. Poślizgnęłam się i wypadłam przez barierkę z krzykiem. Perrie zakryła sobie usta dłonią. Poczułam okropny ból w kręgosłupie. Zaczął się rozchodzić po całym moim ciele. Nie mogłam krzyczeć. Ból mnie sparaliżował.
Z: Holly ! Holly ! Co ja narobiłem ?! Louis dzwoń po karetkę !
I zapadła ciemność..
Oczami Giselle.
Zobaczyłam tylko leżącą na trawie Holly. Miała krew na ustach.. po chwili wylewała jej się z ust. Zaczęłam się bić z tą Perrie. Ona jednak ze strachu uciekła. Tchórz ! Pojechałam z karetką do szpitala. Od razu przyjęli ją na ostry dyżur. Tak się bałam. Jednak nie płakałam bo co to pomoże ?
3 godziny później.
Lekarz wpuścił nas na sale. Holly leżała nieruchomo na łóżku. Płakała.
G: Co się stało ? Co ci jest ?
Zapytałam od razu.
Ho: Nie czuję nóg..
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Zayn zaczął płakać, obwiniać się. Przytuliłam Holly.
Ho: Będę na wózku inwalidzkim... ja tak nie chcę żyć. Nie chcę wam psuć życia. Wrócę do domu.
G: Nigdzie nie wracasz ! Zostajesz ze mną nawet jak masz być na wózku inwalidzkim, rozumiesz ?!
Kiwnęła głową. Odwzajemniła uścisk. Zajebiście, kurva..
I co ? Spodziewaliście się takiego obrotu wydarzeń?
Styles i Malik.
Oczami Holly.
Zayn wszedł do salonu z jakąś panienką. Perrie. Byłam zła ale starałam tego nie pokazać.
Ho: Idę się przebrać. - rzuciłam.
Pobiegłam do swojego pokoju. Zaczęłam chodzić w kółko. Zaczęłam mu na nowo ufać a on co ?
Przeszłam na balkon. Wyciągnęłam fajkę i zaczęłam popalać. Łzy mi kapały po policzkach. Usłyszałam kogoś śmiech.
P: Och, nasza Holly się popłakała.
Zaczęła się śmiać.
Ho: Każdy ma swój dzień. - odpowiedziałam spokojnie.
P: Jasne.
Podeszła do mnie. Spojrzałam jej w oczy.
P: Masz się odpieprzyć od Zayn'a.
Ho: Bo co ?
Zaczęłyśmy się szarpać. Nie zauważyłam, że padało i balkonik był mokry. Poślizgnęłam się i wypadłam przez barierkę z krzykiem. Perrie zakryła sobie usta dłonią. Poczułam okropny ból w kręgosłupie. Zaczął się rozchodzić po całym moim ciele. Nie mogłam krzyczeć. Ból mnie sparaliżował.
Z: Holly ! Holly ! Co ja narobiłem ?! Louis dzwoń po karetkę !
I zapadła ciemność..
Oczami Giselle.
Zobaczyłam tylko leżącą na trawie Holly. Miała krew na ustach.. po chwili wylewała jej się z ust. Zaczęłam się bić z tą Perrie. Ona jednak ze strachu uciekła. Tchórz ! Pojechałam z karetką do szpitala. Od razu przyjęli ją na ostry dyżur. Tak się bałam. Jednak nie płakałam bo co to pomoże ?
3 godziny później.
Lekarz wpuścił nas na sale. Holly leżała nieruchomo na łóżku. Płakała.
G: Co się stało ? Co ci jest ?
Zapytałam od razu.
Ho: Nie czuję nóg..
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Zayn zaczął płakać, obwiniać się. Przytuliłam Holly.
Ho: Będę na wózku inwalidzkim... ja tak nie chcę żyć. Nie chcę wam psuć życia. Wrócę do domu.
G: Nigdzie nie wracasz ! Zostajesz ze mną nawet jak masz być na wózku inwalidzkim, rozumiesz ?!
Kiwnęła głową. Odwzajemniła uścisk. Zajebiście, kurva..
I co ? Spodziewaliście się takiego obrotu wydarzeń?
Styles i Malik.

Nie spodziewałabym się ! B.O.S.K.I. // Wera ;>
OdpowiedzUsuń