Następnego dnia.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Przewróciłam się na drugi bok i go wzięłam do ręki. Na ekranie pojawił się napis '' Lil <33''. Uśmiech zagościł na mojej twarzy, od razu odebrałam.
G: Kto raczył się odezwać do mnie? -zaśmiałam się.
L: Twój boski Lil- odpowiedział, równie się śmiejąc.
G: Co tam.?
L: Okey, tak właściwie to dzwonię, żeby się spotkać i wtedy pogadamy na spokojnie.
G: Jasne, kiedy.?
L: Za 2 godziny w Starbucks'ie na Oxford Street ?
G: Dobrze, to do zobaczenia.
L: OK, paa.
F1: Giselle ! Mogę cię o coś spytać.?- powiedziała jakaś 16-stka.
G: Jasne, pytaj.
F1: Czy ty na serio jesteś z Harry'm.? -taaa, moje myśli się sprawdziły. Co miałam im odpowiedzieć.?
G: Ale my nie jesteśmy razem... tylko się kumplujemy.
F2: Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? -spytała inna.
G: Spoko.
Jakaś dziewczyna pstryknęła nam zdjęcie.
G: Sorry dziewczyny, ale muszę już iść, paa -powiedziałam i odeszłam. Niedaleko było metro, z biletem w ręku weszłam do środka. Po dosłownie 5 minutach byłam na Oxfrord, kierowałam się do Starbucks'a. W moją stronę szedł uśmiechnięty Lil, jej jak ja się za nim stęskniłam *u*. Przytuliłam go na powitanie i poszliśmy do środka, wybraliśmy stolik przy oknie, zamówiłam sobie kawę, Lil także.
L: Wszystko u ciebie ok? Wiesz, martwię się, no bo w końcu mój stary cię wjebał w to gówno.. -powiedział patrząc mi w oczy. A w tym czasie przyszło nasze zamówienie.
G: No cóż, mogłoby być lepiej, ale co zrobić. Już wolę to od dawania dupy w burdelu. - zakpiłam.
L: No racja xd. A ten cały Harry jest spoko?
G: Jako kumpel to tak, dziwnie jest udawać jego dziewczynę. Dzisiaj mnie dorwały fanki 1D, tragedia...
L: Jesteś sławna... ;D
G: No może... xd A wgl. to co u ciebie, bo cały czas o mnie gadamy..
L: Nic ciekawego... no może nie całkiem. Ostatnio gliniarze mnie przyłapali jak paliłem trawkę w fabryce, następnego dnia złapali mnie na kradzionym samochodzie.Chcieli mnie zwinąć, ale im zapłaciłem, więc wiesz...- zachichotał.
G: Wariat. -zaśmiałam się.- A jak tam z John'em.?
G: Taa, nienawidzę go.
Tak spędziłam jeszcze godz. z Lil'em w Starbucks'ie. Potem poszliśmy do Hyde Park'u, usiedliśmy na ławce.
L: Giselle....
G: Hmm?
L: Czy... wiem, że to głupie, ale wiesz, wyrzucili mnie z mieszkania i nie mam gdzie mieszkać. A ojciec na pewno mnie nie przyjmie, szkoda mi kasy na nowe mieszkanie, no i... czy mógłbym się do ciebie i Holly wprowadzić.?- zapytał cicho..
Wow, no to mnie zaskoczył. Kochałam go jak brata, i pomogłabym mu w każdej sytuacji, więc w tej też mu pomogę.
G: Lil, pewnie, że się zgadzam. Muszę tylko zadzwonić do Holly ok?
L: Boże Giss kocham cię .! -krzyknął na cały Londyn.
G: Cicho głupku- skarciłam go, także się śmiejąc.
Zadzwoniłam do Holly, wytłumaczyłam jej zaistniałą sytuację, a ta się zgodziła, w końcu był to nasz przyjaciel <3.
L: I co, zgodziła się.?
G: Oczywiście, że tak .! - powiedziałam, właściwie to krzyknęłam xD
Wróciliśmy do domu, tam była Holly gadaliśmy do 2 w nocy, chyba xd. Następnie poszliśmy spać.
***********************
STYLES.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz