niedziela, 16 czerwca 2013

Chapter 9.

Oczami Giselle.
Następnego dnia.


Obudził mnie dzwoniący telefon. Przewróciłam się na drugi bok i go wzięłam do ręki. Na ekranie pojawił się napis '' Lil <33''. Uśmiech zagościł na mojej twarzy, od razu odebrałam.
G: Kto raczył się odezwać do mnie? -zaśmiałam się.
L: Twój boski Lil- odpowiedział, równie się śmiejąc.
G: Co tam.?
L: Okey, tak właściwie to dzwonię, żeby się spotkać i wtedy pogadamy na spokojnie.
G: Jasne, kiedy.?
L: Za 2 godziny w Starbucks'ie na Oxford Street ?
G: Dobrze, to do zobaczenia.
L: OK, paa.
Rozłączyłam się. Wiedziałam, że ten dzień będzie super, przynajmniej miałam dobry humor, którego nie miałam zamiaru zepsuć. Szybkim krokiem udałam się do łazienki, wzięłam szybki prysznic, makijaż, który był lekki. Była wiosna, czyli słonecznie. Wybrałam ten zestaw, jeszcze perfum i byłam gotowa. Umyłam zęby i poszłam do kuchni, wypiłam kawę. Holly nie było, pewnie szlaja się gdzieś z Zayn'em. Mam dziwne przeczucia co do tego kolesia, mam nadzieję, że nie rozkocha jej w sobie i nie zostawi dla pierwszej lepszej... cóż jak na razie, to nie przepadam za nim. Wyszłam z domu, a przed nim było kilka fanek... pewnie 1D, ugh. mam nadzieję, że nie będą za mną chodziły i nie wypytywały mnie. Tak, jak tylko mnie zobaczyły to podeszły.
F1: Giselle ! Mogę cię o coś spytać.?- powiedziała jakaś 16-stka.
G: Jasne, pytaj.
F1: Czy ty na serio jesteś z Harry'm.? -taaa, moje myśli się sprawdziły. Co miałam im odpowiedzieć.?
G: Ale my nie jesteśmy razem... tylko się kumplujemy.
F2: Mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie? -spytała inna.
G: Spoko.
Jakaś dziewczyna pstryknęła nam zdjęcie.
G: Sorry dziewczyny, ale muszę już iść, paa -powiedziałam i odeszłam. Niedaleko było metro, z biletem w ręku weszłam do środka. Po dosłownie 5 minutach byłam na Oxfrord, kierowałam się do Starbucks'a. W moją stronę szedł uśmiechnięty Lil, jej jak ja się za nim stęskniłam *u*. Przytuliłam go na powitanie i poszliśmy do środka, wybraliśmy stolik przy oknie, zamówiłam sobie kawę, Lil także.
L: Wszystko u ciebie ok? Wiesz, martwię się, no bo w końcu mój stary cię wjebał w to gówno.. -powiedział patrząc mi w oczy. A w tym czasie przyszło nasze zamówienie.
G: No cóż, mogłoby być lepiej, ale co zrobić. Już wolę to od dawania dupy w burdelu. - zakpiłam.
L: No racja xd. A ten cały Harry jest spoko?
G: Jako kumpel to tak, dziwnie jest udawać jego dziewczynę. Dzisiaj mnie dorwały fanki 1D, tragedia...
L: Jesteś sławna... ;D
G: No może... xd A wgl. to co u ciebie, bo cały czas o mnie gadamy..
L: Nic ciekawego... no może nie całkiem. Ostatnio gliniarze mnie przyłapali jak paliłem trawkę w fabryce, następnego dnia złapali mnie na kradzionym samochodzie.Chcieli mnie zwinąć, ale im zapłaciłem, więc wiesz...- zachichotał.
G: Wariat. -zaśmiałam się.- A jak tam z John'em.?
L: Oh, mój stary nadal jest tym samym idiotą... tępy skurwiel. - przewrócił oczami .
G: Taa, nienawidzę go.
Tak spędziłam jeszcze godz. z Lil'em w Starbucks'ie. Potem poszliśmy do Hyde Park'u, usiedliśmy na ławce.
L: Giselle....
G: Hmm?
L: Czy... wiem, że to głupie, ale wiesz, wyrzucili mnie z mieszkania i nie mam gdzie mieszkać. A ojciec na pewno mnie nie przyjmie, szkoda  mi kasy na nowe mieszkanie, no i... czy mógłbym się do ciebie i Holly wprowadzić.?- zapytał cicho..
Wow, no to mnie zaskoczył. Kochałam go jak brata, i pomogłabym mu w każdej sytuacji, więc w tej też mu pomogę.
G: Lil, pewnie, że się zgadzam. Muszę tylko zadzwonić do Holly ok?
L: Boże Giss kocham cię .! -krzyknął na cały Londyn.
G: Cicho głupku- skarciłam go, także się śmiejąc.
Zadzwoniłam do Holly, wytłumaczyłam jej zaistniałą sytuację, a ta się zgodziła, w końcu był to nasz przyjaciel <3.
L: I co, zgodziła się.?
G: Oczywiście, że tak .! - powiedziałam, właściwie to krzyknęłam xD
Wróciliśmy do domu, tam była Holly gadaliśmy do 2 w nocy, chyba xd. Następnie poszliśmy spać.


***********************

STYLES.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz