niedziela, 16 czerwca 2013

Chapter 8.

Oczami Giselle.
Ktoś zadzwonił do drzwi, jedynie w ręczniku podeszłam do drzwi i je otworzyłam. To był Harry, spaliłam buraka, bo to chyba nie był najlepszy strój... Wpuściłam go do środka.
G: Chodź do mojego pokoju, muszę się ubrać .- powiedziałam.
H: Okeyyy.
Poszliśmy do pokoju, Harry położył się na łóżku, a ja w tym czasie ubrałam się w łazience. Wyszłam z niej już gotowa.
H: Jedziemy?
G: Tak.
Zamknęłam dom, i weszłam do auta, który stał na podjeździe przed domem. Odjechaliśmy, po chwili zaczął dzwonić telefon Harry'ego. Rozmawiał przez jakieś 3 minuty, po czym się rozłączył.
H: Nie będziesz miała nic przeciwko, jak spędzimy dzisiejszy dzień z córką naszej stylistki, Lux?..- spytał niepewnie.
G: Nie, jasne. Weź ją . -powiedziałam.
Hazz tylko się uśmiechnął, pojechaliśmy dwie przecznice dalej. Tam już czekała ta stylistka z ok. 1,5 roczną dziewczynką na rękach. Harry wysiadł z samochodu i odebrał dziecko. Ta mała była naprawdę słodka, Harry usadził ją w foteliku i odjechaliśmy. Po 10 minutach byliśmy na placu zabaw. Posadziliśmy małą na huśtawce i zaczęliśmy ją bujać. Miała taką radochę. Po paru godzinach ciągłej zabawy odwieźliśmy ją do domu a sami poszliśmy do parku na spacer.
H: Jesteś taka ładna..
Wybuchłam śmiechem.
G: Przecież wiem xd inaczej bym dla ciebie nie pracowała.
Uśmiechnął się szeroko.
Oczami Holly.
Przeciągnęłam się i poszłam w stronę łazienki. Kąpiel, lekki makijaż, ubranie się. Zeszłam na dół. Uszykowałam sobie na śniadanko płatki z mlekiem. Siedziałam cicho i nie wiedziałam co robić. Nie chcę się ubierać na czarno... już mam szczerze mówiąc dosyć tego koloru. Dobra. Najwyżej zaczną mnie hejtować i tyle. Ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam. Był to jakiś mężczyzna. Podał mi ogromny bukiet róż.
H: A to dla kogo ?
P: Panna Holly Nelson ?
H: Tak.
P: No to dla pani od pana Zayn'a Malik'a.
Uśmiechnął się, kazał podpisać jakąś kartkę, dał kwiaty i poszedł. Weszłam do domu i wsadziłam wady do wazonu.
Były piękne. Na jednej z łodyg wisiała biała karteczka :
"Tak na poprawienie humoru. ;) Spotkajmy się dzisiaj w parku o 12, proszę ! Zayn".
On to jest zwariowany. Spojrzałam na zegarek. 11:50. Wyszłam pospiesznie z domu i zamknęłam drzwi. Ruszyłam do znanego mi parku. Siedział na ławce. Spojrzał w moim kierunku. Uśmiechnęłam się lekko. Pocałował mnie na powitanie.. dla pokazu.
Z: Mam wielką nadzieję, że pani spodobały się kwiaty.
H: Głupi jesteś ;D oczywiście.
Wtuliłam się w niego. Przez chwile był zdziwiony ale odwzajemnił gest.
Z: Ko..
Nie dokończył. Zawiesił się i odsunął ode mnie.
Zaatakowały nas fanki.
F: Jesteś taka ładna.
Powiedziała jedna do mnie.
F: Szkoda tylko, że zmarnowałaś sobie życie w burdelu. Zrezygnuj z tego.
Wow. Aż takich słów to ja jeszcze nigdy nie usłyszałam.
H: Jasne..
Mruknęłam. Zayn porozdawał autografy i porobił sobie zdjęcia z fankami. Poszliśmy do mnie do domu. Oglądaliśmy telewizje i leciała jakaś komedia romantyczna. Zayn spojrzał na mnie i zrobił coś takiego : xd
Czub. xd
H: No co się cieszysz ?!
Zaczęliśmy się bić poduszkami. To był strasznie udany dzień...
--------------------------------------

Trochę S i M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz