Właśnie dojechałyśmy z Holly do pracy. W środku było pusto, jedynie barman, szef i Lil. Podeszłyśmy do nich.
J: No witam dziewczynki.!- powiedział to, czego nienawidziłam.
G: Ile razy mam ci powtarzać, żebyś do mnie tak nie mówił !? -krzyknęłam.
J: Zamknij się.! Jesteś moją suką, więc będę mówił do ciebie jak zechcę. ! -zaczął przeraźliwie krzyczeć.
G: W każdej chwili mogę odejść .!
J: Tsa, a jak odejdziesz to cały świat dowie się gdzie pracujecie .! Ja was tu nie przyciągnąłem - powiedział chamsko.
G: Śmieszny jesteś, to nie moja wina, że jesteś chory psychicznie i nas tutaj przywlekłeś, bo byłyśmy w chuj pijane i nas zatrudniłeś wtedy .!- powiedziała, mając łzy w oczach. Taaa, przypomniał mi się ten dzień...
Byłyśmy strasznie pijane, szłyśmy do domu prosto z domówki u kolegi,
po drodze zauważyłyśmy kamienicę z napisem
''Poznaj miłe panie i panów...''rozpoznałyśmy, że to burdel,
nie kontrowałyśmy siebie, więc weszłyśmy tam,
powitał nas John, przystawił nam jakiś dwóch kolesi.
Poszłyśmy z nimi do łóżka, po wszystkim wróciłyśmy na parter, tam znowu stał John
''A panie może chciałyby tutaj wrócić kiedyś, aby zarobić hmm?''
Pomyślałyśmy wtedy, że jesteśmy totalnie spłukane, wyprowadziłyśmy się od rodziców,
którzy nie wiedzieli, że uciekłyśmy z domu, miałyśmy wtedy 17 lat. Nie miałyśmy
pojęcia o prawdziwy życiu.
Zgodziłyśmy się...
I tak chodzimy już tam 1,5 roku.
Przez jedną głupią noc, odpłacamy się już półtorej roku.
Zajebista historia życia, co ?
J: Oj, ktoś tutaj posmutniał... -powiedział patrząc na mnie. - Usiądźcie- wskazał na kanapę.
Tak też zrobiłyśmy, Holly mnie przytuliła, aby jakoś uspokoić.
J: Mam dla Was zadanie.
G: Jakie.?
J: Pewien menadżer zespołu, poprosił mnie, aby ''pożyczył' mu dwie dziewczyny z mojego klubu. Ponieważ, 2 chłopaków z tego zespołu potrzebuje ''związku'' na pokaz, rozumiecie? Będziecie musiały chodzić z nimi po mieście, całować się, po prostu udawać parę. Stwierdziłem, że będziecie idealne. Na razie musicie robić to przez miesiąc, a wynagrodzenie będzie wynosiło 25.000 na jedną z Was, może nie dużo, ale wiem, że wam się przyda.Po za tym, ja na tym nie stracę, też coś dostanę .- powiedział spokojnie, że co kurwa.!? Ja mam udawać dziewczynę jakiegoś kolesia? Nigdy w życiu... chociaż, te pieniądze... może jak trochę zarobimy to nasze życie się polepszy?.. sama nie wiem.
H: Musimy? Jest jeszcze szansa żebyś nas z tego wykręcił?- spytała Holly, mając nadzieję w oczach.
J: Niestety... Jutro zaczynacie, będziecie chodzić z nimi po mieście, samochód przyjedzie po Was o 9 rano.
G: Zajebiście- powiedziałam sarkastycznie.
L: Dziewczyny, ale w tym czasie nie będziecie musiały tutaj przychodzić, do burdelu- powiedział Lil, pokazując swoje boskie ząbki. Zastanowiłam się chwilę, może to nie będzie takie złe..?
Spojrzałam na Holly, zapytałam ''I co?'', a ona pokiwała głową, uśmiechając się.
G: Dobra, zgadzamy się...
J: Świetnie. Dziś macie już wolne, mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie.
Przewróciłam tylko oczami, boże jak ten idiota mnie wkurza -.-. Wyszłyśmy z tego okropnego miejsca i pojechałyśmy do domu, od razu się położyłyśmy do łóżka, ciekawe następnego dnia.....
STYLES.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz