Poszliśmy na górę. Wykąpałem się i ubrałem,
To samo zrobiła Giselle klik.
H: Chodź, zjemy coś.
G: Okey.
Zeszliśmy na dół, wszyscy byli w kuchni, już ubrani. Liam i Niall robili naleśniki, Louis i Zayn siedzieli i rozmawiali. Ale gdzie jest Holly ?
G: Gdzie Holly ?
Lou: Po tym jak jej dokuczałaś postanowiła wrócić do domu.
Westchnęła.
G: Muszę ją przeprosić.
Pocałowała mnie na pożegnanie i poszła.
Oczami Holly.
Siedziałam w swoim pokoju i płakałam. Nie wybaczyłam Zayn'owi. Nawet nie miałam takich zamiarów ale on.. on mnie szantażuje. Wie dobrze co się działo w moim życiu. Ciągle jest naćpany a do tego mnie wykorzystuje. Ja go naprawdę kocham.. Giselle i reszta chłopaków mnie nie rozumieją. Nie dziwię się im. Usłyszałam pukanie do drzwi.
Ho: Proszę.
Powiedziałam. Otarłam łzy. Do pokoju weszła Giss.
G: Płaczesz ? Ej, co się stało ?
Ho: Ja już nie daję rady, Giselle. On wie co się działo.
Otworzyła szerzej oczy.
G: Wie o..
Ho: Tak. Wie, że zabiłam ojca. Ale nie wie, że robiłam to dla własnej obrony.
G: To dlaczego się do niego tuliłaś ?
Ho: Powiedział, że jeżeli będę robić to co mi każe nie powie redaktorom o moim wyczynie.
G: Ale oni to zrozumieją.. skarbie. Przepraszam.
Przytuliła mnie. Jprdl. Wszystko się pokomplikowało.
G: Coś zrobimy a teraz chodź na zakupy.
Poszłyśmy.. jednak ciągle martwiłam się tym, że znowu wyląduje w sądzie.
Wspomnienie.
Znowu mnie bił. Bił mnie i mamę. Katował jak psy. Sięgnął po nóż. Zaczęłam krzyczeć. Przycisnął mi nóż do gardła. Szarpałam się ale to nic nie dało. Chwyciłam pobliski kamień i uderzyłam go w głowę. Zaczęłam płakać.
M: Kochanie.. już po wszystkim.
Wtuliłam się w mamę i zaczęłam płakać. Zabiłam własnego ojca..
Malik. - I co ? Może być ? ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz