Leżałam na łóżku szpitalnym i patrzyłam w sufit. Zayn i chłopaki pojechali w trasę koncertową, ja nie mogę się ruszyć bo sprawia mi to ból, Giselle poszła na zakupy z Danielle, która o dziwo mnie wczoraj odwiedziła. Usłyszałam ciepły chichot. Jakaś mała dziewczynka weszła do mojej sali i usiadła obok mojego łóżka.
Podciągnęłam się z bólem i uśmiechnęłam się do niej.
Ho: Co tutaj robisz, co ?
D: A nić. Pśyśłam do pani.
Zaśmiałam się.
Ho: A powiesz mi jak masz na imię ?
D: Rose.
Ho: A ja Holly.
R: A dlaćego pani tu jeśt ?
Ho: Zleciałam przez pewną kobietę z balkonu i teraz nie mogę chodzić.
Odparłam smutno.
R: Nie majtw się. Jeśće będźiesz chodzić. ( jak ja nie ogarniam wymowy małych dzieci xd )
Zaczęłyśmy rozmawiać. Potem przyszła jakaś starsza kobieta. Z tego co się dowiedziałam to babcia Rose. A więc mała poszła a ja musiałam zostać sama. Zadzwonił do mnie Zayn. Odebrałam.
Ho: Halo ?
Z: Jak się czujesz ?
Ho: Dobrze.
Skłamałam.
Z: Zaraz u ciebie będę.
Co ? Jak on może być tutaj jeżeli gdzieś tam wyjechał.. jprdl. ten człowiek jest niemożliwy. Wszedł do sali uśmiechnięty od ucha do ucha z wózkiem.
Z: Idziemy na spacer.
Ho: Jedziemy..
Poprawiłam go z łzami w oczach.
Z: Ej..
Podszedł do mnie.
Z: Nie masz powodu do płaczu. To ja powinienem teraz płakać bo to moja wina.
Ho: Żadna twoja.
Westchnął. Wziął mnie delikatnie z łóżka i posadził na wózku. Byłam ubrana w ciuchy takie na wyjście. Nie przepadam za piżamami. Zayn powiedział lekarzowi, że zabiera mnie na dwie godziny. Prowadził mnie przez parki ze spokojem. Nie odzywałam się bo miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Ho: Co ty w ogóle tu robisz ?
Z: Paul powiedział, że mamy tydzień wolny więc wróciłem. Do ciebie.
W pewnym momencie ujęłam jego rękę. I szliśmy tak jak każdy.. tzn. ja jechałam. Zayn uśmiechnął się po raz kolejny do mnie. Miał gitarę a po jakiego gwoździa mu ona ? ;)
Nagle zza rogu wyskoczyli paparazzi. Myślałam, że dostanę szału. Ogarnęłam włosy ręką.
Z: Spokojnie.. nie zawracaj sobie nimi głowy.
Kiwnęłam głową. Jechaliśmy i szliśmy dalej. Zayn cały czas ze mną rozmawiał. I nie zostawił mnie kiedy tego chciałam. Wróciliśmy po tych dwóch godzinach do szpitala. Siedziałam na łóżku a moje nogi zwisały w dół. Zaczęłam płakać..
Oczami Giselle.
Danielle to bardzo miła dziewczyna.
Da: A co u Holly ?
G: Załamała się po tym wypadku. Nie chce w ogóle wychodzić ze szpitala a co dopiero z łóżka. Udaje, że jest szczęśliwa.. a najgorsze jest to, że nie mogę jej pomóc.
Weszłyśmy do supermarketu.
Da: Kupimy jej coś.
Zaczęłyśmy biegać i buszować pomiędzy regałami. Natknęłam się na gazetę The Sun. Ujrzałam nagłówek o Holly i Zayn'ie.
Dzisiaj o godzinie 11 nad ranem ujrzeliśmy
najmłodszą parę tego miesiące.
Holly Nelson i Zayn Malik.
Dziewczyna co najdziwniejsze się wydawało była na wózku inwalidzkim.
Co się wydarzyło, że nie chodzi ?
Na to pytanie odpowiemy w najbliższym czasie.
Jebane hieny ! I co robi Zayn w Londynie ?! Odłożyłam gazetę i wróciłam do Dani. Wróciłyśmy do mnie do domu. Ujrzałam chłopaków na kanapie. Nawet Zayn'a.
G: Co wy tu robicie ?
H: Mamy wolne.
Harry mnie pocałował.
G: Widziałeś co napisali o tobie i Holly ?
Zapytałam Zayn'a. Pokiwał głową.
Oczami Holly.
Znowu sama. Kolejny raz zostałam sama. Mam dosyć tego. Nie chcę żyć. Cholera jasna ! Nie wiem jak ale usiadłam na wózku inwalidzkim. Zaczęłam jeździć po szpitalu w poszukiwaniu lekarza. Znalazłam go 10 minut później.
Ho: Dzień dobry, doktorze. Czy mogłabym pojechać do domu i zabrać kilka rzeczy ?
L: Oczywiście, Holly. Dla ciebie wszystko.
Uśmiechnął się a ja wróciłam do swojej sali. Ubrałam się z trudem w coś. Wyjechałam ze szpitala. Poczułam powiew wiatru. Nie pędziłam. Chciałam się nacieszyć tą chwilą. Dom miałam jakieś 10 minut jazdy.. Dojechałam. Zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzył Louis.
Lou: Holly !
Pisnął jak dziewczynka i zaczął mnie przytulać.
Ho: Przyjechałam po rzeczy.
Nie... poczułam to... to niemożliwe. Otworzyłam szerzej oczy.
Lou: Coś się stało ?
Ho: Louis.. ja czuję nogi..
Zakryłam sobie usta dłonią.
Malik ;D

BOSKIE ;33 // Wera ;>
OdpowiedzUsuń