Z: Pójdźmy na spacer.
Poprosił.
Ho: Ok. Idę się uszykować.
Pobiegłam do pokoju i ubrałam się w jakieś normalne ciuchy. Włosy polokowałam. Zeszłam na dół. Powitał mnie po raz kolejny piękny, radosny uśmiech Zayn'a.. ja go naprawdę kocham.. Ujęłam jego dłoń. Wyszliśmy na dwór. Kropiło. Tak delikatnie... lekkie podmuchy wiatru. Uwielbiam taką pogodę. Milczeliśmy. Nie mieliśmy o czym rozmawiać a cisza nam odpowiadała. Zaczęło lać. Zayn ścisnął moją dłoń.
Z: Możemy wrócić do domu, jeżeli chcesz...?
Ho: Spokojnie..
Pocałowałam go w policzek. Poszliśmy do parku. Było już dosyć ciemno. Nagle Zayn stanął na środku ulicy i spojrzał mi w oczy.
Zatopił swoje usta w moich.. Poczułam się jak w niebie.
Z: A teraz idziemy na kolacje z moimi rodzicami oraz przyjaciółmi.
Zdziwiłam się. Czyżby sobie wszystko zaplanował ?
Weszliśmy do jakiegoś drogiego lokaju. Wszyscy tam siedzieli. Giselle, chłopcy i ich rodzice. No i Zayn'a rodzice. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zayn ściągnął mój płaszcz i kulturalnie odsunął dla mnie krzesło, na którym usiadłam. Byłam obok Giss. A Zayn poszedł do swojej rodziny. Przyglądałam się wszystkim uważnie a głównie Zayn'owi. Ostatnio go tak radość rozpierała.. szok. Nigdy taki nie był. I to mnie dziwiło. Przy mnie robił się taki cichy, spokojny.. nie że mi się to nie podobało. Był całkiem inny. A przy rodzinie.. tak jakby udawał. Napotkałam się na oczy Trishy. Uśmiechnęła się do mnie ciepło. Odwzajemniłam ten gest.
Z: Chciałbym wznieść toast za moją ukochaną dziewczynę, Holly. Chcę abyś wiedziała ile dla mnie znaczysz. Jesteś moim życiem. Przepraszam ciebie za wszystko co źle zrobiłem.
W moich oczach zgromadziły się łzy.
Z: Tylko nie płacz !
Zaśmiał się wesoło. Kiwnęłam głową. Wszyscy podnieśli kieliszki. Ja również. Nie rozumiałam na co to wszystko..
Zayn podszedł do mnie. Pocałował mnie czule i przytulił ( oczywiście wszystko działo się kiedy stali ).
Ho: Kocham cię..
Z: Na zawsze ?
Ho: Nie. Na dwa dni -,-
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Mój debilek ;33 <33
------------------
Malik. Do tyłka nie ?


Śiwtny ;33 // Wera ;>
OdpowiedzUsuń