niedziela, 23 czerwca 2013

Chapter 24.

Następny dzień.

Oczami Giselle.

Obudził mnie dzwoniący telefon. Bez patrzenia kto dzwoni, odebrałam.
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTuBixVLV-SucPHkdQE4HiBnEV3O2HuKJbW5_1xf-GlKzFEMv6bM: O 11 na High Street, wsiądź do czerwonego Range Rover'a,z kasą oczywiście. -powiedział jakiś mężczyzna z głosem podobnym do tego faceta z przed marketu.

G: Dobrze.- odpowiedziałam.

Spojrzałam na zegarek, była 9:40.

Wzięłam szybko prysznic, umyłam zęby i nałożyłam na siebie te ciuchy. Wyszłam z domu, wsiadłam do auta. Pojechałam do banku, wypłaciłam kwotę pieniędzy, którą potrzebowałam. Miałam jeszcze 10 min., aby dotrzeć do miejsca. Szybko ruszyłam i łamiąc chyba wszystkie możliwe zakazy dojechałam do celu. Wysiadłam z samochodu, stanęłam na chodniku i czekałam na czerwone auto. Nie musiałam długo czekać, bo po chwili przed moimi oczami był już samochód na który czekałam. Z torbą w ręku wsiadłam do środka. Siedziało tam z trzech łysych i umięśnionych pajaców i Lil ze związanymi rękoma i rozciętym łukiem brwiowym oraz kilkoma siniakami. Wpatrywałam się w niego, do czasu kiedy usłyszałam głosu jednego z tych pakerów.


Rzuciłam w niego tą torbą z pieniędzmi. On natomiast zaczął przeliczać je z kolegami.

Po jakiś pięciu minutach przeliczyli wszystko.

M: Zgadza się... jedź- zwrócił się do kolesia, który był za kierownicą.

A on ruszył.... zraz, zaraz... dlaczego oni nas nie wypuścili?

G: Wypuść mnie idioto! Gdzie mnie kurva wgl. wieziesz?- krzyknęłam.

M: Jeszcze Was trochę pomęczę... umrzecie w męczarniach, suko.- powiedział i uderzył mnie w policzek.




Dojechaliśmy do jakiejś kamienicy na obrzeżach Londynu, obdrapane ściany, wybite okna, smród od papierosów i alkoholu, tragedia -.- Weszliśmy do środka i ci faceci zaprowadzili nas do jakiejś piwnicy, było tam jedno łóżko, okno u góry i kraty. Zamknęli nas, usiadłam z Lil'em na tym ohydnym łóżku.

G: Dlaczego oni cię porwali?- zapytałam.

L: Kiedyś przeleciałem córkę jednego z tych gości, potem ukradłem im samochód, mieli też jakieś sprzeczki z moim starym, bajzel. -powiedział.

G: Jpdrl. Lil, czy ty kiedyś wyjedziesz z tego gówna.? -zapytałam śmiejąc się.

L: Też cię kocham- odpowiedział ze smajlem na twarzy.

Usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Poszłam w stronę krzesła na którym leżała moja torba, niestety jeden z tych bandziorów był szybszy i wziął moją torebkę nie pozwalając mi odebrać telefonu i wyszedł z pomieszczenia.

G: Zajebiście- powiedziałam z sarkazmem i z powrotem usiadłam obok Lil'a.

Oczami Harry'ego.

Siedziałem w mieszkaniu Holly, Giselle i Lil'a z resztą chłopaków 1D i Holly. Bardzo się martwiłem o Giselle, Holly powiedziała nam o tym okupie. Już dawno nie wracała, a była już 23... bałem się o nią. Na pewno ją także porwali. Próbowałem do niej dzwonić już z 300 razy, ale nie odbierała. Miałem czarne scenariusze prze oczami. Kochałem ją, więc martwiłem się o nią jak o nikogo innego. Z przemyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, Giselle. Spojrzałem na wszystkich i powiedziałem kto dzwoni. Nie czekając na ich reakcje, odebrałem.

H: Tak?

M: Drogi Harry, za godzinę przywieź mi 150 tys. na Rowland Street 204., oddam ci tą dziwkę i Lil'a- powiedział poważny głos.

H: Przede wszystkim nie dziwkę, tyko Giselle- powiedziałem srogo. - a po drugie, zgadzam się, za godzinę.- powiedziałem, i rozmowa się skończyła. Szybkim ruchem wyszedłem z domu, nie mówiąc nic nikomu, mimo iż ci, wypytywali mnie o co chodzi. Nie miałem czasu,aby im mówić gdzie jadę. Z banku wypłaciłem pieniądze i z 200 km/h na liczniku pojechałem do miejsca gdzie miałem przekazać pieniądze. Po jakimś czasie byłem na miejscu, wow. Jpdrl. jaka miejscówa, jak jakieś getta, czy coś xd. Po chwili zobaczyłem, że idzie do mnie tęższy mężczyzna.

M: Masz kasę?

H: Tak. -powiedziałem i lekko rzuciłem w jego stronę torbę z pieniędzmi.

M: Poczekaj chwilę.

Wszedł do środka budynku. Czekałem tak z 10 minut, po czym wyszedł wraz z Giselle i Lil'em. Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Od razu przytuliłem Giselle, jej, tak za nią tęskniłem... *o*. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.

Oczami Giselle.

Jesteśmy już w domu. Przytuliłam każdego, jej nie było mnie tylko jeden dzień, a już zdążyłam się za nimi stęsknić ^-^. Wypiliśmy herbatę i gadaliśmy. Poczułam się zmęczona, więc pożegnałam wszystkich i udałam się do mojego pokoju, a ze mną Harry. Położyłam się wygodnie w łóżku i zamknęłam oczy, przytulając się do Harry'ego.

G: Tęskniłam -powiedziałam jeszcze bardziej się do niego tuląc.

H: Ja też, nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem. -powiedział z uczuciem.

G: Kocham cię, Harry- powiedziałam pewna.

H: Kocham cię, Giss.- odpowiedział.

Byłam baaaardzo szczęśliwa, pocałowałam go lekko i usnęłam ; nawet nie wiem kiedy....

*************

Dodałam go szybko, c'nie?

Specjalnie dla Was, skarby ;*

Komentujcie .! to daje meeega motywacje :)

STYLES

4 komentarze:

  1. Ufff....jest rozdział..czyli nie usuwasz.? :D przez chwilę się bałam ( haah jak ja wyglądałam)ale już jest wszystko oki więc jestem spokojna (bo jest co nie.? ;P) Dawać mi szybko następny.!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już ok ;) Następny pojawi się dopiero jutro... :c. Nie mam za bardzo weny, a nie chce pisać czegoś na szybko, wolę później, ale żeby było lepsze ;). K.C :* <3. /STYLES

      Usuń
  2. B.O.O.S.K.I.E ;D // Wera ;>

    OdpowiedzUsuń