BLOG OPOWIADA O DWÓCH PRZYJACIÓŁKACH I CZŁONKACH ONE DIRECTION, CZY CI CHŁOPCY ZMIENIĄ ICH ŻYCIE, NA LEPSZE? A MOŻE NA GORSZA? TEGO DOWIECIE SIĘ W TRAKCIE CZYTANIA .! ;)
G: To już ostatni.- powiedziałam do Holly, kładąc ostatni karton na podłodze.
H: Dużo tego miałyśmy, teraz trzeba to jeszcze poukładać - mina jej zbladła, patrząc na wszystkie rzeczy.
G: Zadzwońmy po pomoc- uśmiechnęłam się wyciągając telefon. Zadzwoniłam do Lil'a, który zgodził się nam pomóc, kochany. Przebrałam się w luźniejsze ciuchy. Po chwili ktoś zadzwonił dzwonkiem, zeszłam do schodach i otworzyłam mojej pomocy. Przytuliłam go na powitanie i zaprowadziłam na górę.
L: O kurva, ile tego jest ;o- spojrzał na rzeczy, a potem na nas.
H: Tyle... -zaśmiała się Holly.
Zaczęliśmy to wszystko ogarniać.
3 godz. później.
Wszyscy zmęczeni opadliśmy na kanapę....
H: Jestem wykończona...
G: Nigdy więcej xd
L: Przydałaby się jakaś parapetówka...- poruszał zabawnie brwiami.
G: A ty tylko o jednym... pomyśli się coś -pokazałam mu język.
Zamówiliśmy pizzę i gadając głupoty ją jedliśmy.
Następnego dnia.
Wstałam, po ciepłej kąpieli i porannej toalecie, zarzuciłam na siebie to. Poszłam do kuchni, zajrzałam do lodówki... no tak, było pusto. Założyłam kurtkę i poszłam do sklepu. Pakowałam tylko te najpotrzebniejsze produkty, bo nie miałam auta, a nie chciało mi się nosić tyle toreb ;__; Zapłaciłam za wszystko i wyszłam ze sklepu. Do domu na szczęście miałam jakieś dziesięć minut, więc chwila i byłam. Odstawiłam je na blat, a do kuchni weszła uśmiechnięta Holly, przytuliła mnie i powiedziała
H: Eyy, bo ja sobie myślałam o tej parapetówce i chyba ją zrobimy... bo ja już zaprosiłam paru ludzi.. xd
G: Aha, spoko xD. Kogo?- bałam się odpowiedzi ;D
H: Ed'a, Lil'a, Melissę, Rihannę, dziewczyny z którymi tańczysz, siostrę Hazzy, sąsiadów.....
G: Pojebało Cię. ?-krzyknęłam śmiejąc się, a ona ze mną. xd
G: Na którą?
H: 19, to, za... 3 godz.
G: Holly...
H: Hmm?
G: No bo, nie będzie najważniejszych.
H: Wiem, ale są w Vegas.....
3 godz. później. Wszystkie przekąski, alkohol, balony są położone na swoich miejscach. Lil, będzie DJ'em, bo na szczęście zna się na tym. Ja byłam ubrana tak, a Holly tak. Zaczęli wchodzić pierwsi goście, dostałyśmy mnóstwo, przydatnych prezentów. Zaczęła się impreza, Lil włączał znane kawałki, każdy z kieliszkiem w ręku tańczył. Oprócz Holly, która piła colę, zapewne jakby nie była w ciąży to by się schlała... ;o xd. Wzięłam sobie Tequilę i tanecznym krokiem podeszłam do siostry Harry'ego.
G: Hej Gemma, jak się bawisz?
G: Świetnie, macie naprawdę fajne mieszkanie ;)
G: Dzięki, będziesz musiała wpadać częściej :P
G: Chętnie, jak ci się układa z Harry'm?
G: Jest świetnie, czasami zdarzają się małe kłótnie, ale póki co, godzimy się po dziesięciu minutach ;))
Porozmawiałam z nią jeszcze chwilę i poszłam otworzyć drzwi, do których ktoś chciał się nachalnie dostać. Otworzyłam je.... i, oni? 1D stało naprzeciwko mnie, co oni tu kurva robią.!? Stałam wpatrzona w nich z otwartą buzią.
Li: Nie mogło nas zabraknąć.!
L: Właśnie, wpuścisz nas?
G: Taa... tak.!
Krzyknęłam i wpadłam w ich ramiona. Pocałowałam Harry'ego, który był na końcu i weszliśmy na górę. Holly zaczęła skakać jak zobaczyła Zayn'a. Zaczęła się prawdziwa impreza !
Dzisiejszy post ( chyba później pojawi się rozdział ) będzie poświęcony nowemu domowi dziewczyn ;3 Chcę abyście już sobie aż tak nie wyobrażały tego nooo ;D trzeba zostawić trochę rozumu na później ;*** DOM:
KUCHNIA
KUCHNIA, SALON, JADALNIA
ŁAZIENKA GISELLE
ŁAZIENKA HOLLY
POKÓJ HOLLY
POKÓJ GISELLE
WEJŚCIE I SCHODY PROWADZĄCE DO SALONU ITD.
DOM Z ZEWNĄTRZ
____________________________
Tak wygląda, według naszej wizji dom dziewczyn.
A Wy, co o nim sądzicie? :p
Chłopcy pojechali, Giselle pojechała do L.A a ja znowu sama w Nando's. Rozkręcałam ludzi i takie tam dzisiaj :) Siedziałam właśnie w kuchni z innymi pracownikami i jadłam jogurt naturalny.
K: Nie powinnaś aż tak długo się przemęczać.
Ho: Wiem, ale muszę zarobić. Nie chcę aby moja przyjaciółka pracowała na dom a ja abym siedziała rozleniwiona w salonie :c to nie w porządku.
K: Możesz, przecież poronić.
Ho: Wiem do jakiego stopnia mogę pracować i nie przemęczam się. Przyjmuje zamówienie, zanoszę je i tyle. Od czasu do czasu posprzątam. To nie jest nic złego. ;)
K: Niech ci będzie.
Westchnęłam.
3 godziny później.
Znowu w domu ! *--* Rzuciłam wszystko w kąt i poszłam się wykąpać. Ubrałam na siebie coś. Zeszłam na dół i zaczęłam sprzątać z nudów. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam.. o cholera !!!
Zamknęłam je z hukiem.. nie to, niemożliwe.. przecież on nie może żyć. Zamknęłam wszystkie okna, drzwi na klucz. Pod wyjściowe drzwi podsunęłam szafę tak samo od ogródka. Zaczęłam płakać i szukać w torebce telefonu.
Ktoś: Otwieraj te drzwi, suko !
Zasłoniłam roletami okna i skuliłam się w łazience.. byłam odizolowana od świata. Zadzwoniłam do Niall'a. N: Co tam Ho...?
Przerwałam mu.
Ho: Jest gdzieś tam Zayn ? - szepnęłam załamanym głosem..
N: Tak, ale co się sta..?
Znowu ktoś mu przerwał... bynajmniej nie ja.
N: Daję na głośnomówiący.
Z: Co się stało skarbie ?
Ho: Zayn on tu jest.. on chce mnie zabić.. pomóż..
Zaczęłam na nowo płakać.
Z: Kto jest ?
Ho: Boję się.. stoi pod drzwiami..
Z: Holly spokojnie.. powiedz kto jest pod drzwiami ?!
H: Nie krzycz na nią bo bardziej ją zdenerwujesz !
Z: Kochanie.. powiedz kto jest pod drzwiami..
Ho: Mój ojciec... - wyszeptałam.
Z: Kurva ! - krzyknął i usłyszałam jakby uderzenie o ściane.
Lou: O co chodzi, Zayn ?
Z: Jestem właśnie w N.Y. Będę jak najszybciej a ty teraz podsuń pod drzwi nie wiem.. krzesło, po prostu je zablokuj. I bądź jak najciszej. W razie czego chociaż mi napisz !
Ho: Dobrze.. uważaj na siebie..
Z: To raczej ja ci to powinienem powiedzieć.
Rozłączyłam się i zrobiłam to co kazał. Chwyciłam pierwszy lepszy mebel czyli.. stolik. Tylko co on robi w łazience ? Nie ważne. Podsunęłam go pod drzwi łazienki, dodatkowo przekręciłam następny spust i skuliłam się w kącie.
Czekałam godziny.. Zayn'a dalej nie było a ja słyszałam huki na dole. On rozpierdalał cały mój i Giss dom. Napisałam do niej niedawno. Do Zayn'a też..
Z: Jak śmiesz niszczyć ich dom, sukinsynu ?!!
Usłyszałam Zayn'a... jednak nie wstawałam i siedziałam dalej.
Lou: Idę poszukać Holly !
Bujałam się przerażona.
N: Holly, Holly, kotek otwórz drzwi.
Drżąc podeszłam do drzwi. Zaczęłam wszystko odsuwać itp. po czym otworzyłam drzwi. Wtuliłam się w chłopaków i zaczęłam szlochać. Stres mnie wykańczał a do tego od brzucha w dół mnie strasznie bolało.
Lou: Spokojnie.. Zayn, Liam i Harry się nim zajmą.. usiądź.
Chciałam pójść do łóżka ale ból mnie zgiął w pół.
Ho: Ała..
Z moich oczu popłynęło więcej łez.
N: Dzwonię po karetkę.
Niall zbiegł na dół a Louis wziął mnie delikatnie na ręce. Schodził powoli ze schodów.
Lou: Holly, tylko nie zamykaj oczu, nie poddawaj się siostrzyczko.
Ho: Boliii...
P: Policja !
Odwróciłam delikatnie głowę aby zobaczyć co się dzieje.. mój dom był.. zdemolowany :c wszystko zniszczone ! Zayn przyciskał mojego ojca do ściany po czym policja go zgarnęła.
Z: Co jej jest ?!
Lou: Nie wiem.. nagle tak chwyciła się za brzuch i złamała się w pół.
Zacisnęłam powieki.
N: Już jest karetka..
Zabrali mnie do szpitala. Stres spowodował to, że omal poroniłam ;C leżałam na łóżku szpitalnym. Do sali wbiegła Giselle.
G: Jezus, Holly !
Przytuliła mnie. Chciała wiedzieć co się stało.. więc jej opowiedziałam.
Ho: Bo... pamiętasz co wygrałam ten konkurs na opowieść ? Mamy przecież miliony teraz.. możemy kupić nowe mieszkanie..
G: Pod warunkiem, że ja je zaprojektuje ! ;33
Ho: Jasne <333
Oczami Zayn'a.
O mały włos a przez tego szmaciarza moja dziewczyna by poroniła ! -,- niech zdechnie w pierdlu. Leżałem na łóżku szpitalnym a wtulona we mnie Holly cicho chrapała.. Paul był lekko zdenerwowany ale zgodził się z tym, że miłość jest ważniejsza od sławy. No też właśnie.. sława ._. wszyscy wiedzą o tym włamaniu i, że Holly jest w szpitalu. Paparazzi się zjechali. Czekają tylko na to aż zejdziemy wszyscy na dół.
Lou: Zayn, zjebałeś się.. fuuu ;oo
Z: Co ? Ja ? Ty się zjebałeś, spierdalaj xd G: Ogarnijcie tyłki. Zayn zostajesz z Holly, chłopacy jedziecie ze mną po meble do domu i mi pomożecie go ozdobić.
L: Szybko się uwinęłaś z kupnem ;3
G: Dostałam za 5 tysięcy dwupiętrowy ! ;p mówię wam ile pokoi *---* możemy nawet zrobić dla maluszka..
Z: Spokojnie, Giss xddd to w swoim czasie.
G: Jasne ! Będę chrzestną ! - cicho krzyknęła a Niall odwalił jakiś tam taniec połamaniec.
N: A ja wujkiem, czujesz moc jednorożca ? xdd
xdd ahaaa ._. ale do dupy ;pp może coś jeszcze dzisiaj dodam ;** Malik.
Od Zayn'a dostałam jeszcze piękny naszyjnik ;3 Taki na gwiazdkę, ponieważ go i chłopców na niej nie będzie. :c Wszyscy bawili się świetnie. Tylko nie ogarniałam tańca połamańca Niall'a ._. on to takie ruchy robił, że szok.. jakby próbował zgwałcić powietrze ! Zauważyłam, że Harry jest zły a Giss nie ma. Podeszłam do niego.
Ho: Co się stało, Hazz ?
H: Giselle robi ze mnie frajera..
Powiedział od tak nawet na mnie nie patrząc.
Ho: Dlaczego ma z ciebie robić frajera ? -,-
H: Nie widziałaś jak flirtowała z Ed'em ? To mi wystarczy.
Ho: Harry... ona z nim nie flirtowała. Po prostu rozmawiała. Ja też z nim dosyć długo rozmawiałam i Zayn nie robił mi o to afery. Giss chciała go poznać bliżej w końcu w waszym domu jest gwiazda, której wcześniej nie widziałyśmy.
H: Może i masz racje...
Ho: Ja na pewno mam racje. A teraz zmykaj do niej.
H: Ok. ;*
Pocałował mnie w policzek i pobiegł na góre..
Westchnęłam i wróciłam na parkiet. Zayn przycisnął mnie do siebie i wirowaliśmy na parkiecie.
Z: Podoba ci się ?
Ho: Jest bosko.. dziękuje.
Pocałowałam go.
Z: Kiedy pojedziemy do Kalifornii ?
Ho: Teraz raczej nie.. potem też nie.. może w ogóle nie jedźmy bo czuję, że to nie wypali ?
Z: Ok ;)
Ho: Boje się..
Z: Czego, kotek ?
Ho: Porodu.. no bo co ja zrobię jak mi rozerwie się.. no wiesz co..
Wybuchł śmiechem. Niektóre osoby również... a ja myślałam że mówię to cicho.
Z: Nie masz się o co martwić xdd
Jasneeeeeeeeee........ już mi tu nie kłamie -,-
Oczami Giselle.
Harry mnie przeprosił. Ok, wybaczyłam ale dalej byłam zła. Zaczął się do mnie dobierać. Odepchnęłam go lekko.
H: Co ?
G: Nie chcę.
Zeszłam na dół i zaczęłam tańczyć z Danielle. Impreza była świetna.. Holly padła po 17 na kanapie. Zayn zaniósł ją do swojego pokoju.
Lou: Ona jest słodka ;333
Z: Ale gorąca xd
Haha xdddd
Malik. koniec, ta dam ? Komentujcie bo nie dodamy następnej części ! :c
Oczami Holly.
Obudziłam się nad ranem z boskim humorem ;) Ubrałam na siebie coś. Zeszłam na dół w podskokach. Zrobiłam sobie śniadanko. Giselle pojechała znowu na próbę, a chłopcy muszą się spakować i wysłać rzeczy na lotnisko. Już jutro wyjeżdżają. Od mojego ostatniego wyjścia na dwór minęły może dwa tygodnie.. To już 3 miesiąc ciąży. Dokończyłam picie kakaa i założyłam płaszcz. Poszłam do swojej pracy. Wszyscy przyjęli mnie ciepło i wiedzą o ciąży więc nie każą mi aż tyle dźwigać. Podeszłam do stolika z notesem i długopisem.
Ho: Co po..dać ?
Ujrzałam znaną mi bardzo Perrie Edward i jej przyjaciółeczki z zespołu. :c
P: Ja poproszę coca - cole i frytki. - powiedziała z sztucznym uśmiechem.
Spojrzałam na pozostałe. Chciały to samo.
P: I.. Holly, prawda ? Przepraszam za tamto..
Westchnęłam i obróciłam się do niej plecami po czym poszłam do kuchni podać zamówienie. Nie spodziewałam się jej tutaj.
K: Holly, ktoś na ciebie czeka na dworze ;) - powiedział kucharz.
Wyszłam przed restauracje. Zayn ! Pocałowałam go i wtuliłam się w niego jak dziecko.
Ho: Tęskniłam...
Z: Ja bardziej. - usłyszałam jego śmiech. - Chciałem się pożegnać...
Ho: Przecież lecicie jutro..
Z: Jednak dzisiaj. Przestawili nam koncert na jutro :c wrócę za jakiś miesiąc może dwa i będę miał tydzień wolny..
Spojrzałam mu w oczy.
Ho: Bądź grzeczny, ok ?
Z: Jasne ;D nie masz się o co martwić.
Wycałował mnie i przytulił po czym poszedł. Naciągnęłam rękawy od swetra na czubki palców i weszłam ponownie do mojego miejsca pracy. Tak resztę dnia spędziłam i wróciłam do domu. Giselle dalej nie było. Sprawdziłam telefon. Napisała mi, że wróci jutro bo nocuje u koleżanki. Zajebiście :c znowu zostałam sama. Skuliłam się na tapczanie a potem zasnęłam..
Oczami Zayn'a.
Dobra. Holly się nabrała teraz idę kupić jej prezent. Ma jutro urodziny. 17 grudnia. jak to szybko leci :) Kupiłem to co potrzebne itd. wróciłem do domu. Giselle dekorowała nasz dom. Wszyscy mają przyjść. Moja rodzina, rodzina chłopaków, Giss i z jej grupy tanecznej dziewczyny, największe gwiazdy takie jak Jessie J, Ed Sheeran, Rihanna. ;D Holls będzie zachwycona. O to mi chodzi ;D Rozwaliłem się na łóżku.
G: Zmęczony ? xd
Z: Tak, tak xd
G: Holly za pewne teraz śpi..
Z: Skąd wiesz ?
G: O tej godzinie zawsze zasypia. Wiesz dziecko, przemęczenie po pracy itp.
Z: Jest dopiero 19 xd
G: Dlatego tak teraz wcześnie wstaje.
N: O której ?
G: 5/6 nad ranem xdd
Lou: Ijaaa. ;oo
L: Nie wiem jak ona tak może xd
Z: Tak w ogóle to dzisiaj była taka smutna..
H: W końcu jej powiedziałeś, że wyjeżdżasz.
Westchnąłem.. nie o to mi chodziło. Jeszcze przed tym była smutna.. ale tego im nie powiem.
Z: Dobra. Co mam robić ?
L: Idź po swój ten co tam didżejujesz czy jak to tam się nazywa xddd
Z: Aha ._.
Poszedłem do pokoju i zacząłem wszystko znosić i montować w naszym salonie.
G: Masz tego..
N: Nazbierało mu się xd
Prychnąłem tylko.
Oczami Holly.
Nie spałam dzisiaj najlepiej. Z samego rana Giselle wpadła do mojego pokoju i zaczęła krzyczeć, że idziemy sprzątać dom chłopaków ._.
Ho: To oni nie mają sprzątaczki ?
G: Nie.
Westchnęłam i ubrałam to. Pojechałyśmy do domu chłopaków. Weszłam do salonu.
Wszyscy: Niespodzianka !!!! Byłam w takim szoku... Wszyscy zaczęli do mnie podchodzić i składać życzenia, na końcu stał Zayn z wielkim bukietem róż. Podszedł do mnie.
Z: W taki piękny dzień jakim są twoje urodziny chcę Ci życzyć spełnienia w roli matki i dziewczyny, kiedyś żony- zaśmiał się - chcę abyś zawsze była szczęśliwa u mojego boku. Kocham Cię i nigdy nie przestanę- powiedział i mnie pocałował. Dał mi róże i paczkę z prezentem. Trochę się wzruszyłam, to było meeega romantyczne.Podziękowałam wszystkim, na imprezie była nawet Rihanna i Jessie J, oczywiście Ed też ^^. Podeszłam do Jessie i Rih, które rozmawiały.
H: Dzięki dziewczyny za przybycie. Jeszcze nigdy nie gościłam takich gwiazd na imprezie hahaha- zaśmiałam się,a one za mnę.
J: Mamy nadzieję, że następnym razem to przyjdziemy na Baby shower
R: Tak, wgl. jak się czujesz?
H: No jasne, musicie być.! Czuję się dobrze, jak na razie. Oby potem też tak było- powiedziałam.
____________________________________
Oczami Giselle.
Rozmawiałam z Ed'em. On jest naprawdę świetny, zabawny koleś.
E: Ładnie wyglądacie jako para z Harry'm- powiedział z uśmiechem.
G: Dzięki Ed, kocham go - odparłam.
Pogadałam jeszcze chwilę z nim i chciałam iść do Hazzy, bo jeszcze z nim nie zdążyłam porozmawiać. Przecisnęłam się przez środek salonu, jednak nigdzie go nie znalazłam. Poszłam jeszcze do kuchni, ale tam też go nie było. Postanowiłam iść jeszcze na górę. Weszłam po schodach na piętro i natknęłam się na Styles'a, był wyraźnie zły.
G: Hazz, wszędzie cię szukam- powiedziałam i chwyciłam jego rękę, ale on się wyrwał.
G: Harry, co się stało.?
H: Jeszcze się pytasz !? Flirtujesz z Ed'em i myślisz, że nie mam być zły !? -wysyczał.
G: Ale Harry, ja tylko... -nie dokończyłam bo zszedł na dół.
Poszłam do łazienki i się w niej zamknęłam, idiota.
_______________
JEeeeeey.!
smutno mi trochę, ze już tak nie komentujcie :ccc.
Ubrana w to, wracałam z prób. Było boskoo *o*. Nagle zadzwonił mój telefon, dzwonił Lil.
G: Siema .! -powiedziałam ze śmiechem, wsiadając do samochodu.
L: Heey, co robisz?-
G: Wsiadam do auta i za chwilę jadę do domu, a co?
L: To może podjedziesz po mnie i pojedziemy do Was?
G: Jasne, za chwilę będę- odpowiedziałam.
Holly się pewnie ucieszy, dawno się z Lil'em nie widziłyśmy.. :x. Ruszyłam spod studia i podjechałam pod dom Lil'a i John'a.Lil wsiadł do mojego auta,
G: Heeey.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
L: Siema.
Odjechaliśmy, po 10 minutach byliśmy już w domu. Weszliśmy do środka, w kuchni. Holly robiła obiad, kiedy zobaczyła Lil'a zostawiła wszystko i przytuliła go.
H: Lil.!
L: Holly.!- zaczęliśmy się śmiać.
Wspólnie dokończyliśmy obiad i go zjedliśmy.
L: Holly, jak tam maluszek? -spytał patrząc na brzuch Holly,
H: Wszystko z nim, albo nią ok. Byłam u lekarza ;)
L: To dobrze.- uśmiechnął się.
Po jakiejś godzinie Lil poszedł, a my siedziałyśmy przed tv i objadałyśmy się czekoladą.
G: Kiedy chłopcy wracają? Mieli wrócić jutro.- powiedziałam.
H: Jutro, Zayn do mnie dzwonił- uśmiechnęła się promiennie.
G: A do mnie Harry nie raczył zadzwonić- powiedziałam obojętnie.
Holly mnie przytuliła i dalej oglądałyśmy telewizję.
Następnego dnia.
Oczami Holly.
Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, bo o 9. Po porannej toalecie, ubrałam się w to. Postanowiłam iść do sklepu, po coś na śniadanie. Wzięłam pieniądze itp. i poszłam do sklepu. Napakowałam wszystko co potrzebne i wróciłam do domu. Zaczęłam robić kanapki, naleśniki i takie tam. Zawołałam Giselle. Jadłyśmy ze smakiem. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Zayn z chłopakami i Paul ! Przywitałam wszystkich buziakiem w policzek. Zjedli z nami śniadanie bo żarcia było full xd Nagle Paul podał mi torebkę.
P: Dla dziewczynki lub chłopca ;)
Ho: Dziękuje.
Przytuliłam go i zerknęłam do środka.
Ho: Awwww. *---*
W środku znajdowały się prześliczne buciki. ;33 Giselle szeroko się uśmiechnęła widząc mój zachwyt.
P: A tak w ogóle chciałem wam wszystkim oznajmić, że macie więcej wolnego. Już niedługo odbędzie się roczna trasa więc chłopaków nie będzie przez dłuższy czas...
Co, proszę ?! Dlaczego Zayn mi nie powiedział ? :c Spojrzałam na niego z łzami w oczach.
Z: Chciałem ci powiedzieć, ale nie chcę abyś się martwiła i denerwowała.
Ho: Jasne.
Odsunęłam krzesło i poszłam do pokoju. Zwinęłam się w kłębek. Nie, że nie chcę aby jechał.. po prostu boję się, że te całe fanki mi naprawdę zrobią krzywdę :cccc
Z: Kotek..
Przytulił mi się do pleców.
Z: To moja praca a twój stres nie jest tu potrzebny... martwię się o ciebie i nasze dziecko :c
Ho: Myślisz, że ja nie ?
Z: Tego nie powiedziałem.. jeszcze, przecież nie wyjeżdżam więc świat się nie zawali.
Ho: Jeszcze - mruknęłam pod nosem.
Z: No już nie bądź zła.. dasz mi pocałować brzuch, czy nie ??
Westchnęłam i przewróciłam się na plecy. Zayn podciągnął mój sweterek i zaczął całować każdy centymetr mojego brzucha.
Ho: Pojebało cię..
Z: Wiem.
Uśmiechnął się szeroko.
Ho: Mam na ciebie ochotę...
Wybuchł śmiechem.
Z: Nie dzisiaj ;*
Pocałował mnie w usta. Poszedł na dół a ja sięgnęłam po laptopa. Poszukam sobie pracy... Znalazłam po jakiś 10 minutach bardzo ciekawy wpis z Nando's. ^^ Będę kelnerką. Płacą bardzo dużo, dużo jak na moje. I nie będę się męczyć aż tak bardzo. Kto wie... może po porodzie wrócę tak jak Giss do tańca. Na razie praca jako kelnerka mi wystarczy. Chociaż coś będę robić.
Zaczęłam czytać w internecie o przebiegu ciąży itp.
Ogarnęłam, że w 3 miesiącu przestanie się to ciągłe chodzenie do łazienki i wymiotowanie lecz będę miała za dużo zachcianek i huśtawki nastroju :C
Ale się wkopałam. Giselle ze mną nie wytrzyma ._.
Wyłączyłam laptopa i zeszłam na dół. Paul poszedł, chłopcy również.
G: Holly, muszę iść na próbę, zostaniesz w domu ?
Ho: Jasne. <33
Pocałowałam ją w policzek a ona poszła.
Usiadłam przed tv i jeździłam po kanałach po czym natrafiłam na program "Plotki o gwiazdach".
Akurat mówili coś o chłopakach.
R: Ostatnio szpiegowaliśmy gwiazdy na znanym portalu społecznościowym www.twitter.com.
Ujrzeliśmy bardzo ciekawy wpis Zayn'a Malik'a, który informuje o tym, że zostanie ojcem. Kto będzie matką ? Holly Nelson. 19 letnia prostytutka. Czy dziewczyna usunie ciąże aby dalej się puszczać ? Tego dowiem się w najbliższym czasie. Byłam wkurwiona. Wyłączyłam telewizor i usiadłam sobie na krzesełku na dworze. Śnieg lekko sypał. Ujrzałam w oddali Louis'a i Zayn'a. Ich kontakty ostatnio się polepszyły..
Co do Zayn'a. On będzie idealnym ojcem ;33
Jak już o mnie tak dba to potem co będzie ? ;D xd
Wiem, że nudny ale może być jak na razie, prawda ? ;3
Malik.
Byłam załamana tą kartką. Ubrałam się ciepło. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół i włożyłam do swojej torby pieniądze, telefon, klucze itp. Wyszłam z domu.. pełno fanek przed nim stało. Nawet nie chciałam na nie patrzeć.
F: Odpierdol się od Zayn'a, rozumiesz ?!!!
Krzyczały na mnie. Nie wiedziałam co robić.
F: Jebana dziwka ! Myśli, że wszystko może ! Pewnie się puściła z pierwszym lepszym i wkręca, że Zayn jest ojcem !
Nie wytrzymałam.. wybuchłam płaczem i zaczęłam biec do centrum. Ludzie mi się przyglądali a ja zalana łzami biegłam przed siebie. Otarłam szybko łzy i weszłam do supermarketu. Kupiłam jakieś tam smakołyki, po prostu to na co miałam ochotę.
Poszłam jeszcze do ginekologa. Otrzymałam nie aż tak wyraźne zdjęcia naszego malca. Weszłam na nasz ogród. Fanek nie było pozostała tylko koperta. Zamknęłam drzwi na klucz i otworzyłam kopertę po czym zerknęłam do środka. "Jebano szmato ! Masz czas do jutro. Zerwij z Zayn'em a będziesz miała spokój albo ciebie zabijemy ! Fanki Zayn'a".
Zakryłam sobie usta dłonią. Zaczęłam się dusić łzami. Dlaczego one mnie tak nienawidzą ?!
Weszłam na twitter'a.
Toczyła się teraz wojna pomiędzy fankami, które mnie lubią a pomiędzy tymi, które mnie nienawidzą i chcą mnie zabić.. zajebiście.
Jedna napisała jedno co mną wstrząsnęło : "Tak naprawdę Holly i Giselle lecą na kasę i chcą wykorzystać chłopców dla swojej sławy. Nie wiedzą co to jest prawdziwe życie bo swoje przesiedziały w burdelu robiąc lody jakimś emerytom. Czy tak wiele trzeba aby zniszczyć je ? Z Holly pójdzie łatwo bo z tego co wiemy jest bardzo wrażliwa a Giselle.. wystarczy odbić jej Hazzusia. Zdziwią się, dziwki."
Złość ze mnie kapała. Napisałam jednego twetta i tyle. "Dziękuje za to wielkie wsparcie. Zayn kocham cię, chłopcy tęsknie. Czekam za wami ;** Ze względów i spraw osobistych usuwam tt ! Kocham was wszystkich. A wy pojebane dziewczynki, które mi grożą śmiercią nie nazywajcie się Directioner'kami bo nimi nie jesteście ;33 <33 Pozdrawiam !"
Wyłączyłam laptopa i poszłam coś zjeść.. ogórki i czekolada z orzechami mi wystarczą. Zasiadłam na kanapie i oglądałam sobie Snooki i Jwwow. <333 Usłyszałam śmiech Giselle.
G: Co tam, siostro ?! Ho: Dobrze. Fanki mnie chcą zabić.
Podałam jej kopertę. Lekko była przerażona.
Ho: Wejdź na tt i zobacz co o nas piszą -,-
G: Widziałam przed chwilą xd rozwalił mnie twój wpis.
Ho: Haha xd
G: Jak tam dzidzia ?
Ho: A se dobrze. xd
G: Ciekawa jestem czy też będzie takie leniwe jak ty xdddd
Ho: Wybrałaś już imię dla dziewczynki ? - wyciągnęłam z torebki zdjęcia malca.
G: Sprawdzałam na necie arabskie i już nie wiem xddd To już jesteś w 2 miesiącu ? ;oo
Ho: Nooo ;/ dzisiaj się dowiedziałam. 2 i pół miesiąca. ;oo
G: Powodzenia xd
Ho: Ale mnie pocieszasz xd Już niedługo będzie tutaj chodził słoń ;pp
G: Ciąża to nie choroba złotko xd
Ho: Byłaś na próbie ?
G: Noom *------* Riri przyszła.
Ho: Ty to masz fajnie.. ja teraz nie mogę nic robić po poronię ;/ i tak głupio mi..
G: Weź skończ. Masz odpoczywać a nie się wykańczać. Zresztą lekarze też mówili, że nie masz za dużo chodzić bo znowu skończysz na wózku.
Ho: Może masz racjee..
G: Na pewno mam.
Zaśmiałam się.
Chłopcy pojechali do Manchester'u, na szczęście jutro wrócą. Holly jest w ciąży *o*. Nie mogę do tej pory w to uwierzyć ;o. Baaardzo się cieszę. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę tego malucha ^^. W każdym bądź razie, cieszę się, że jest w ciąży. Usłyszałam dźwięk telefonu, nieznany numer, odebrałam.
K: Giselle Harris?- powiedziała jakaś kobieta.
G: Tak, to ja.
K: Dzwonię jako asystentka Rihanny. Niedawno znalazłam panią w internecie, jak się dowiedziałam, jest pani tancerką. Czy mogłybyśmy się spotkać dzisiaj?- spytała.
G: Tak, oczywiście. Gdzie?
K: W kawiarni Moofy, o 13?
G: Ok, do zobaczenia.
Powiedziałam i się rozłączyłam. Wow, z wrażenia usiadłam na łóżku. Faktycznie, jakieś dwa miesiące temu na tt napisałam coś, że jestem tancerką, bo jestem. Kiedy nie ''pracowałam w burdelu'', razem z Holly należałyśmy do grupy tanecznej. Jednak potem szef się dowiedział i zakazał nam widywania się z nimi, niestety. Wcześniej też tańczyłam, zaczynałam już jako 9latka. Kocham tańczyć, ale nie wiedziałam, że sama RIHANNA, mnie zauważy .! Była 12, postanowiłam się ubrać. Na dworze padał śnieg ;_; zajebiście. Ubrałam to. Zbiegłam szybko na dół, Holly była w kuchni i piła kawę.
G: Nie uwierzysz kurwa, zadzwoniła do mnie asystentka Riri i poprosiła mnie o spotkanie- powiedziałam i zaczęłam skakać jak jakaś nienormalna xd. Holly wstała i mnie przytuliła.
H: No, gratuluję łosiuu -powiedziała śmiejąc się.
G: Teraz muszę spadać, bo na 13 muszę być w kawiarni, paaa. -pocałowałam ją w policzek. Wyszłam z domu i samochodem podjechałam pod kawiarnię w której miało się odbyć spotkanie. Weszłam do środka, podeszła do mnie ciemnoskóra
kobieta, miała ok. 30 lat. Dużo lokowanych włosów, czerwone usta, ładnie ubrana, wyglądała na fajną osobę.
Przytuliła mnie na powitanie i zajęłyśmy stolik.
M: Cieszę się, że przyszłaś. Mów mi Melissa, może przejdziemy do setna sprawy?- zaproponowała z uśmiechem.
G: Jasne, mów- uśmiechnęłam się.
M: A więc mam do ciebie propozycję, chciałabym, abyś tańczyła na koncertach Rihanny. Jedna tancerka się wycofała i przez przypadek wpadłam na ciebie. Poczytałam trochę i obejrzałam filmiki na których tańczyłaś, jesteś świetna. Opowiesz coś o swojej historii powiązanej z tańcem?- zapytała.
G: Pewnie, a więc zaczęłam tańczyć kiedy miałam 9 lat, początkowo tylko chodziłam na zajęcia, ale potem brałam udział w turniejach, chciałam to robić dalej, więc zapisałam się do grupy tanecznej, chodziłam tam dwa lata, niestety musiałam odejść. Od jakiegoś roku nie tańczę już, ale taniec nadal jest w moim sercu. -uśmiechnęłam się kończąc swoją wypowiedź.
M: Świetnie. - uśmiechnęła się, pokazując zęby. - Wiem, że to mało czasu, ale do jutra powiedz mi czy chcesz podjąć z nami współpracę, ok?
G: Oczywiście.
Wypiłyśmy kawę i gadałyśmy o sobie. Melissa okazała się fajną dziewczyną, jest strasznie gadatliwa i wulgarna, ale to zaleta ;D.
Wróciłam do domu, zdjęłam kurtkę i buty, po czym weszłam do salonu. Holly spała na kanapie, przykryłam ją kocem i wyłączyłam TV. Poszła do siebie, do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zastanawiałam się nad tym wszystkim. Z jednej strony chciałam podjąć to ryzyko i zacząć tańczyć od nowa, tym bardziej dla takiej gwiazdy, to mnie jeszcze bardziej ekscytowało. Muszę kiedyś zacząć pracować legalnie, nie mogę też wiecznie siedzieć w domu i nie pracować. Chcę osiągnąć coś więcej w życiu niż dawanie dupy jak kiedyś... Ale z drugiej strony bałam się, że sobie nie poradzę... Jednak byłam pewna, że chcę podjąć współpracę.
Następnego dnia.
Obudził mnie budzik, leniwym krokiem, zaspana poszłam do łazienki. Zanurzyłam się w wannie z gorącą wodą, było przyjemnie ;o. Umyłam zęby, założyłam na siebie to. Zadzwonił mój telefon, na ekranie pojawiło się 'Melissa :>''. Od razu odebrałam.
M: Hej śliczna, i co, jaka decyzja? -powiedziała wesoło.
G: Hej, oczywiście, że się zgadzam.!- wykrzyknęłam do słuchawki.
M: Fuck Yeah! Jutro po ciebie przyjadę o 9 i pojedziesz do studia, żeby ogarnąć choreografię.
G: Będzie ciężko xD.
M: W chuj.!
G: Hahaha, ok. To do juta.
M: Do juta, paaa -powiedziała.
Odłożyłam telefon. Poszłam do pokoju Holly, aby jej się pochwalić. Weszłam, piękna leżała na łóżku i... płakała?
Podeszłam przestraszona do łóżka i przytuliłam ją, a ona wypłakiwała się na moim ramieniu. Postanowiłam spytać co się stało.
G: Kochanie, co się stało? -spytała odgarniając kosmyk jej włosów.
H: Ja... ja. sama zobacz- powiedział i pokazała mi kartkę.
Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
Witaj suko.!
Holly, wiemy, że jesteś z Zayn'em dla kasy,
więc bardzo cię prosimy, właściwie to żądamy,
abyś się od niego odpierdoliła. I zapamiętaj, Zayn
nie będzie miał żadnego bachora z Tobą.!
Z poważnieniem,
FANKI ZAYN'A.....
G: O kurva- powiedziałam cicho. On są jakieś nienormalne. Ja w ogóle tak mogą !?
G: Skarbie, wiem, że to głupia rada, ale nie przejmuj się nimi. Gdyby były fankami Zayn'a, a wgl. fanką to się jest 1D, a nie Zayn'a ;__;, to by tak nie napisały. To są jedynie chore psychicznie dziewczyny. -powiedziałam i ją jeszcze raz przytuliłam.
H: Może masz rację... -powiedziała ocierając łzy. - a wgl. jak tam, dzwoniła Melissa?- spytała z uśmiechem.
G: Tak, dzwoniła. Zgodziłam się- powiedziałam uśmiechnięta.
H: Jestem z ciebie dumna Giss- powiedziała Holly i mnie przytuliła.
położyłyśmy się na łóżko i włączyłyśmy jakąś komedię.
Zaczęłam się denerwować przed przyjściem Zayn'a. Ubrałam na siebie szybko ciuchy. Włosy związałam na bok w warkoczyka. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Gardło mi się ścisło. ;/ Zeszłam na dół i otworzyłam mojemu chłopakowi. Uśmiechał się promiennie. Zauważyłam, że pada śnieg.. a było tak ładnie na dworze chociaż jest.. listopad ;o Poszliśmy do salonu.
Z: Coś się stało, skarbie ?
Westchnęłam.
Ho: Bo.. bo będziemy rodzicami.
Przygryzłam wargę. Zayn'a mina była.. sama nie wiem jak ją określić. Wymieszane miał uczucia. Jakby się cieszył a zarazem bał.
Ho: Mogę usunąć ciąże jak chcesz..
Szepnęłam z łzami w oczach.
Z: Co ty wygadujesz, głupolu ?! Boże, to wspaniale !
Przytulił mnie.
Z: Będziemy rodzicami... muszę powiedzieć rodzicom.
Wyjął telefon i zadzwonił do nich. Odebrał ojciec Zayn'a.
Z: Tato, będziesz dziadkiem !
Był taki szczęśliwy.
J: To świetnie ! Przekaże reszcie !
Rozłączyli się. Zayn mnie podniósł i zakręcił wokół własnej osi. Zaśmiałam się.
N: Co tu się dzieje ?
Ujrzałam chłopaków w drzwi i Giselle.
Z: Będę ojcem !
Chłopacy zaczęli krzyczeć i w ogóle. Giss do mnie podeszła, cmoknęła w brzuch i mocno przytuliła.
G: Cieszę się...
Lou: To teraz mogę być ojcem chrzestnym ;D
Z: Jasne, Louis !
Spędziliśmy razem cały dzień. Giselle zaczęła wybierać imię dla dziewczynki a chłopacy sami uzgadniali imię dla chłopca. Poszłam sobie kupić kubełek lodów czekoladowych. Wzięłam również dla wszystkich aby nie było, że jestem samolubna -.-
Wyobrażałam sobie po drodze Zayn'a w roli ojca xddd
Taki wytatuowany chłopak od stóp do głowy chodzi z dzieckiem po ulicy i każdy mu się przygląda *--* ej.. nie będziemy mogli się ekhem ekhem ?! ;ooooooooo Nie no, foch. Wróciłam do domu. Zajadaliśmy się.
H: Giselle to teraz my i rodzina wspaniała xd
G: No chyba nie ! xd
Poczułam zmęczenie więc poszłam do pokoju i położyłam się spać.
Oczami Giselle.
Jej ! Będę ciocią *----------* Siedziałam z chłopakami w salonie. Zayn dołączył do Holly <33
Li: Myślicie, że dadzą radę ?
N: Nie wiem sam.. raczej tak. Widać, że Zayn chce poświęcić jak najwięcej czasu Holly.
Lou: Też racja..
H: Praca zniszczy ich związek..
G: Holly nie pozwoli mu odejść z zespołu. ;/
N: Ona dla niego jest idealna tak jak ty Giss dla Hazzy xd
H: Jasne xddd
Włączyliśmy tv. Wiadomości ;___; i nagle.. Titanic ! O jacie.. zajebiście *-* <333 oczywiście Niall ze mną płakał na scenie kiedy Jack tonął. :c A chłopacy się z nas śmiali. Potem zostali na noc na moją prośbę.
Giss i Hazza wrócili zmęczeni. Od razu poszli do pokoju Giselle i spać. A więc mam czas dla Zayn'a. Już pół roku minęło *--* tak długo..
Z: Co robimy ?
Ho: A co chcesz ?
Spojrzał mi w oczy.
Z: Opowiedz mi o swojej rodzinie... dlaczego nie chcesz abym ich poznał ?
Dotarł do mojego słabego punktu. Odwróciłam głowę aby nie widział, że mam łzy w oczach.
Ho: Chcesz wiedzieć ?
Z: Tak. Jesteśmy ze sobą więc powinienem.
Ho: Kiedy miałam 16 lat moi rodzice zaczęli zastanawiać się nad rozwodem. Nie byłam do czegoś takiego przyzwyczajona. Po prostu zawsze byłam przyzwyczajona do tego, że są ze sobą i się kochają... - zaśmiałam się. - Ojciec zaczął pić.. alkohol to było jego życie. Prostytutki, narkotyki.. 4 flaszki wódki. Przez to wszystko nie kontrolował siebie i zaczął mnie bić.. Mamę również, ale mnie częściej, ponieważ moja mama pracowała i nie było jej praktycznie w domu. Pewnego dnia posunął się za daleko. Wyciągnął nóż i mi nim groził. Kiedy już chciał mnie zabić.. ja chwyciłam jakiś tam kamień.. sama nie wiem skąd go tam znalazłam ale wzięłam go i uderzyłam nim go w głowę. Mama mnie pocieszała i w ogóle ale... po czymś takim trudno było mi się pozbierać. W końcu zabiłam własnego ojca.
Z: Wow...
Przyjrzałam się mu. Patrzył gdzieś w dal za oknem.
Ho: Za pewne teraz mnie zostawisz, prawda ?
Zapytałam cicho.
Z: Nie. Dlaczego tak uważasz ?
Ho: Kto chce się zadawać z morderczynią ?
Z: Zrobiłaś to dla obrony.. przestań się obwiniać.
Chciałam coś powiedzieć ale wpił się w moje usta.
Ho: Obejrzymy jakiś film ?
Z: Jasne.
Pstryknął mnie w nos. Uśmiechnęłam się lekko. Zayn wybrał film.."Zmierzch". Kocham to <33
W tym czasie doszli do nas chłopacy. Zrobiło mi się nie dobrze więc pobiegłam do łazienki i zaczęłam wymiotować. Umyłam zęby i dołączyłam do pozostałych.
Lou: Wszystko w porządku ?
Ho: Jasne. ;)
Po filmie chłopacy wrócili do siebie do domu i zostałam sama z Giselle.
Ho: Gdzie ciebie zabrał ?
G: Najpierw do restauracji, poszliśmy na spacer i potem nad jezioro gdzie się ruchaliśmy xd
Ho: Romantycznie.
G: Bardzo.
Zaśmiałyśmy się.
Następny dzień.
Całą noc wymiotowałam ;/ Zayn dzisiaj gdzieś mnie zabiera. Ten człowiek to się nudzi.
Ubrałam się w jakąś sukienkę. Mój Malik czekał przed domem z różą. Od razu wsadziłam ją do wazonu. Ruszyliśmy na plac zabaw xd Ja się tu stroje a on mnie zabiera na plac zabaw ? Plac zabaw ? Boże.. święty.. -,- Usiedliśmy na huśtawkach i się bujaliśmy.
Z: Pojedziemy gdzieś ?
Ho: Gdzie niby ?
Z: Co powiesz na.. Kalifornie ?
Zatkało mnie.
Ho: Tylko my ?
Z: Tak.
Ho: Ok.
Pocałowaliśmy się.. znowu xd Wróciłam do domu. Znowu zaczęłam wymiotować. Byłam do tego senna. Weszłam na laptopa i sprawdzałam kilka stron. Byłam w szoku. Pobiegłam do apteki po test ciążowy, wykonałam go w domu i.. wyszło pozytywne. ;ooo
---------------------
Jak myślicie, czy Holly będzie chciała mieć dziecko z Zayn'em ? Malik ;3
Siedzę na krześle i robię sobie makijaż, ponieważ Harry zaprosił mnie do restauracji. Nie mogę się doczekać, jestem szczęśliwa z nim, jak z nikim innym. Kocham go całym sercem i nie wyobrażam sobie dnia bez niego, on jest tym jedynym. Jedynym, którego chcę, i jestem tego pewna na 100%. On także odwzajemnia to uczucie, zauważam to przy jego gestach, ciepłych słowach, staraniach, jest idealny, szarmancki, przystojny, kochany, opiekuńczy, wspaniały... mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, ale muszę się już obrać, gdyż zostało mi jedynie dwadzieścia minut do przyjazdu ukochanego. Nałożyłam na siebie już wcześniej przygotowaną kreację. Spryskałam się moimi ulubionym perfumami od Calvin'a Klein'a i byłam gotowa. Usłyszałam klakson samochodu, samochodu Harry'ego, doskonale go rozpoznawałam. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i wyszłam z mieszkania. Zgrabnie zeszłam po schodach, Harry oparty był o drzwi pasażera. Otworzył mi je, a ja wsiadłam do pojazdu. Po chwili mój mężczyzna także był w aucie. H: Ślicznie wyglądasz... -powiedział i spojrzał na mnie od góry do dołu, zarumieniłam się. - Kocham Cię- dokończył swoją wypowiedź i pocałował mnie. Kiedy się od siebie ''odkleiliśmy'' ruszyliśmy z pod domu z piskiem. W czasie drogi rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, prawie jak zawsze xd. Dojechaliśmy do restauracji, weszliśmy do środka... wow. Było tam przepięknie, kryształowe żyrandole, bordowe krzesła, okrągłe stoliki, wielki zasłony, coś w stylu lat 60. Usiedliśmy przy stoliku, który zapewne wcześniej zamówił Harry. Byliśmy sami, nikogo prócz nas dwojga... no i kelnera, taki trójkącik xd. Dobra ogar Giss. Już sobie wyobrażam ile to kosztowało loczka, ale czego nie zrobi dla swojej ukochanej Giselle? xD. Nie pomyślcie sobie, że chce go wydoić z kasy, ale od czasu do czasu może mnie rozpieszczać, nieważne. W tle leciała piosenka ''Beyonce- Brown Eyes ''. Dostaliśmy danie, była to wołowina, z jakimiś warzywami. Nigdy takiego czegoś nie jadłam, ale mi posmakowało. Harry wzniósł kieliszek z winem.
H: Wznieśmy toast za naszą miłość, miłość, która przetrwa wszystko. Dzisiaj mija pół roku odkąd się poznaliśmy, chcę abyś wiedziała, że zawsze będę Cię kochał Giselle. -powiedział, powiedział to tak z takim wielkim i szczerym uczuciem, on mnie naprawdę kocha. Nie mogłam uwierzyć, że minęło już pór roku odkąd się znamy. Miałam łzy w oczach, wypiłam łyk wina i podeszłam do Harry'ego, oraz przytuliłam się do niego. Jedna, samotna łza spłynęła po moim policzku, Hazz wytarł ją kciukiem.
H: Zatańczysz? -spytał.
G: Tak Harry, tak -powiedziałam.
Harry ujął moją dłoń i zaczęliśmy tańczyć do piosenki. Patrzyliśmy sobie w oczy, jakby nic innego nie istniało. Wszystko nie miało znaczenia.....
Wyszliśmy z restauracji, było coś koło 23. Niebo było ciemne, nie trzeba się dziwić. Harry chwycił moją rękę i wprowadził do samochodu. Jechaliśmy w stronę centrum, pozapalane były światełka na lampach. Nikt nie chodził po ulicach. Szliśmy w stronę wielkiej fontanny, właściwie to byliśmy już w parku. Po chwili zaczęliśmy biec, sama nie wiem po co. Lecz po chwili się dowiedziałam, Harry wrzucił mnie do fontanny. Woda była lodowata, poza tym było tam strasznie twardo. Cała mokra wstałam i spojrzałam na śmiejącego się Styles'a. Moja mina pewnie była bezcenna xd. Podeszłam do niego i szarpnęłam jego marynarkę tak, że loczek także upadł do wody. Byliśmy cali mokrzy, pewnie idiotycznie wyglądaliśmy ;D. Harry wstał i mnie pocałował. Objęłam jego szyję rękoma. Jego usta były takie ciepłe...
G: Wariat z ciebie- powiedziałam i dźgnęłam go w brzuch.
H: Ale twój- powiedział i zaczął mnie łaskotać.
Wyrwałam się z jego objęcia i zaczęłam biec przed siebie, tak aby obronić się przed łaskotkami. Skręciłam w pierwszą ścieżkę, schowałam się za drzewem, byłam pewna, że go zgubiłam... niestety. Harry przytulił mi się do pleców i powiedział.
H: Kochanie, kiepska kryjówka... -powiedział i pocałował mnie w ucho. -chodź jedziemy. Chwycił mnie za rękę i poszliśmy przed siebie, wsiedliśmy do auta, które było niedaleko. Jechaliśmy w stronę... jeziora? Tak, po dwudziestu minutach byliśmy na zajebistym bezludziu ._. Położyłam się na trawie, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, do póki nie przeszkodził mi kładący się na moim brzuchu Harry ;_;.
G: Co żeś chciał? -powiedział i go zepchnęłam. Ten znowu się położył na mnie.
G: Hazz przestań, brzuch mnie przez ciebie boli xd- zażartowałam.
Loczek położył się na mnie cały, spojrzałam w jego oczy, w ciemności świeciły się jeszcze bardziej. Pocałowałam go delikatnie w usta, a on wepchnął mi język w usta. Całowaliśmy się tak bardzo namiętnie, oboje pragnęliśmy więcej.......
Następnego dnia.
Obudziły mnie śpiewy jakiś ptaków, otworzyłam oczy... znajdowałam się na jakiejś zajebiście zielonej trawie, obok mnie spał Harry. Przypomniałam sobie, że wczoraj tutaj przyjechaliśmy. taaa i ta noc *o*, było wspaniale. Postanowiłam obudzić Harry'ego. Urwałam kawałek jakiegoś zboża i zaczęłam go giglać nimi po twarzy. Od razu się obudził.
G: Harry, pora wracać- powiedziałam i wstałam.
Loczek przeciągnął się po czym powiedział:
H: Jeszcze chwilę, przecież się nie śpieszymy nigdzie.
G: Reszta się pewnie o nas martwi, a mi się telefon rozładował....
H: Oh, no dobra.
Powiedział po czym wstał. Wyszliśmy z tego lasu, czy czegokolwiek czym to było i pojechaliśmy w stronę domu.
############
Heeej.!
Cały rozdział był o Giselle i Harry'ym, mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza :)
Komentujcie, jeśli przeczytaliście :* <3
Uśmiechnęłam się do Zayn'a. Mój ukochany próbował mnie rozbawić. Udało mu się.
Z: Pójdźmy na spacer.
Poprosił.
Ho: Ok. Idę się uszykować.
Pobiegłam do pokoju i ubrałam się w jakieś normalne ciuchy. Włosy polokowałam. Zeszłam na dół. Powitał mnie po raz kolejny piękny, radosny uśmiech Zayn'a.. ja go naprawdę kocham.. Ujęłam jego dłoń. Wyszliśmy na dwór. Kropiło. Tak delikatnie... lekkie podmuchy wiatru. Uwielbiam taką pogodę. Milczeliśmy. Nie mieliśmy o czym rozmawiać a cisza nam odpowiadała. Zaczęło lać. Zayn ścisnął moją dłoń.
Z: Możemy wrócić do domu, jeżeli chcesz...?
Ho: Spokojnie..
Pocałowałam go w policzek. Poszliśmy do parku. Było już dosyć ciemno. Nagle Zayn stanął na środku ulicy i spojrzał mi w oczy.
Zatopił swoje usta w moich.. Poczułam się jak w niebie.
Z: A teraz idziemy na kolacje z moimi rodzicami oraz przyjaciółmi.
Zdziwiłam się. Czyżby sobie wszystko zaplanował ?
Weszliśmy do jakiegoś drogiego lokaju. Wszyscy tam siedzieli. Giselle, chłopcy i ich rodzice. No i Zayn'a rodzice. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Zayn ściągnął mój płaszcz i kulturalnie odsunął dla mnie krzesło, na którym usiadłam. Byłam obok Giss. A Zayn poszedł do swojej rodziny. Przyglądałam się wszystkim uważnie a głównie Zayn'owi. Ostatnio go tak radość rozpierała.. szok. Nigdy taki nie był. I to mnie dziwiło. Przy mnie robił się taki cichy, spokojny.. nie że mi się to nie podobało. Był całkiem inny. A przy rodzinie.. tak jakby udawał. Napotkałam się na oczy Trishy. Uśmiechnęła się do mnie ciepło. Odwzajemniłam ten gest.
Z: Chciałbym wznieść toast za moją ukochaną dziewczynę, Holly. Chcę abyś wiedziała ile dla mnie znaczysz. Jesteś moim życiem. Przepraszam ciebie za wszystko co źle zrobiłem.
W moich oczach zgromadziły się łzy.
Z: Tylko nie płacz !
Zaśmiał się wesoło. Kiwnęłam głową. Wszyscy podnieśli kieliszki. Ja również. Nie rozumiałam na co to wszystko..
Zayn podszedł do mnie. Pocałował mnie czule i przytulił ( oczywiście wszystko działo się kiedy stali ).
Ho: Kocham cię..
Z: Na zawsze ?
Ho: Nie. Na dwa dni -,-
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Mój debilek ;33 <33
------------------
Malik. Do tyłka nie ?
Obudziły mnie delikatne pocałunki na mojej szyi, policzkach i czole. Uśmiechnęłam się pod nosem i otworzyłam oczy. Nie było to nikt inny jak Harry. Pocałowałam go, był idealny taki z rana. H: Jestem od ciebie uzależniony.- powiedział.
G: O to mi chodzi- zaśmiałam się.
Harry wstał z łóżka,
H: Idę się wykąpać- powiedział.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam, spojrzałam na zegarek, była 9:45. Nudziło mi się, postanowiłam zrobić coś idiotycznego. Wstałam z łózka i poszłam do łazienki. Zdjęłam moją piżamę w postaci koszulki Harry'ego i naga weszłam do kabiny prysznicowej, w której był Harry. Lekko zdezorientowany spojrzał na mnie, po czym wpił się w moje usta. Obijałam się delikatnie o jego przyrodzenie, które z każdą chwilą stawało się większe. Harry dotykał mojego ciała, niechcący zmieniłam moc wody, poleciała zimna..... wręcz lodowata.
Po wszystkim, wytarłam moje mokre ciało ręcznikiem. Umyłam zęby i zrobiłam delikatny makijaż. Harry już był ubrany, a ja narzuciłam na siebie te ciuchy. Do pokoju wszedł Paul.
P: Za pięć minut przed hotelem bądźcie. Porobicie sobie zdjęcia z fankami. - powiedział .
H&G: Okey. -odpowiedzieliśmy. Założyłam jeszcze buty i zeszliśmy na dół, tam już była reszta 1D i Holly. Głos zabrał Paul.
P: Jakbyście mieli jakiś problem to zgłoście go do ochroniarza, uważajcie na siebie. - powiedział.
Wyszliśmy przed hotel, przed nim było z 200 piszczących dziewczyn. Wpadły w szał kiedy zobaczyły 1D, nie dziwię im się; spotkały sens swojego życia xd. Podeszłam do grupki dziewczyn, które krzyczały moje imię :o. Było ich z 10.
G: Siema dziewczyny.! Co tam?
F: Super! Bardzo cię lubię.
F2: Cieszę się, że Harry znalazł sobie kogoś normalnego, szkoda, że nie jestem na twoim miejscu.- posmutniała.
G: Ej, jeszcze spotkasz kogoś lepszego niż Harry, głowa do góry- powiedziałam i ją przytuliłam.
F3: Zrobimy sobie wszystkie zdjęcie? -spytała.
G: No pewnie - odpowiedziałam im wesoło.
F4: Giselle, kochasz Harry'ego.? -spytała. A ja poczułam ręce, które splotły mój brzuch, obróciłam się i zobaczyłam Hazzę.
G: Tak, kocham Harry'ego- powiedziałam rozbawiona.
Godzinę później.
Wreszcie wróciliśmy do pokoju hotelowego. Wow, Directioners są naprawdę gadatliwe, ale są spoko. Polubiłam je.
Zmęczona opadłam na łóżko, a obok mnie Harry.
H: Giselle?- spytał.
G: Hmmm?
H: My jesteśmy razem?
G: Tak, kochanie.- powiedziałam i pocałowałam go, a potem, możecie się domyślić co się działo... +18.
************
Przepraszam, że taki krótki, ale liczę na to, że Wam się spodobał :)
STYLES.
I ZAPRASZAM DO BRANIA UDZIAŁU W ANKIECIE Z PRAWEJ STRONY TŁA. :P
Chciałam was przeprosić o nieobecność ( tutaj Malik jak coś ). Jednak nie mogłam się ogarnąć a blog to dla mnie coś ważnego i nie mogę sobie z niego od tak zrezygnować ;) Oczami Holly.
2 dni później.
Jesteśmy już w Toronto. Chłopacy mięli koncert. Dzisiaj Zayn zabiera mnie na randkę. Po kąpieli, uczesałam się czyli wyprostowałam i natapirowałam włosy ;3 Potem makijaż czyli pomalować rzęsy i usta. Wcisnęłam do wargi kolczyk tak samo jak do uszu. Ubrałam się w coś. Popsikałam się perfumami i zeszłam na dół. Akurat wypadła 18. Zayn stał ubrany w to. Pocałowałam go na powitanie. Poszliśmy do restauracji. Wszyscy nam się przyglądali. Zamówiliśmy sobie po jakimś jedzeniu. Rozmawialiśmy i takie tam..
3 godziny później.
Zayn nachalnie mnie całował i trzymał ręce. Znowu to robiliśmy lecz dzisiaj był ostry ;// nie tak jak lubie xdddd Ale no to on decyduje dzisiaj i tyle yo *-* uwielbiam się z nim kochać, od dzisiaj to będzie moje hobby.
Oczami Giselle.
Słyszałam te jęki w pokoju hotelowym Zayn'a. Reszta chłopców do mnie przyszła i oglądaliśmy jakiś horror. Usłyszeliśmy krzyk Zayn'a xddd jprdl. jak baba.
Li: Już doszedł.
Wybuchliśmy śmiechem. Debile >.<
Oczami Holly.
Obudziłam się rano. Zobaczyłam mojego śpiocha.
Tak słodko chrapał.. i go zwaliłam z łóżka.
Ho: Dosyć tego spania idziemy się kąpać !
Wydarłam się. Dopiero ogarnęłam, że mamy otwarte drzwi bo w nocy było duszno.
Z: Ty to jesteś szalona.
Mruknął i mnie pocałował.
Ho: Ja bym ci dała w twarz jakbyś mnie obudził.
Z: Nie biję kobiet.
Ho: Trzeźwo nie.
Spojrzał na mnie srogo. Pokazałam mu język.
Naciągnęłam na siebie bieliznę.
Z: Taka cwana jesteś ?
Kiwnęłam głową. Rzucił się na mnie, że leżeliśmy na podłodze i zaczął mnie łaskotać.
Ho: Zayn ! Zayn, no ja nie mogę ! Ała ! Nie gwałć mnie ! xddddddddddddd
Usłyszałam śmiech Niall'a.
Ho: Horan zamiast wpierdalać za dwóch być mi pomógł ! xddd
Taa.. a on się rzucił na mnie i z Zayn'em mnie łaskotali. Rzucałam się na boki i płakałam ze śmiechu.. zjebane zjarane Zbyszki -,-
----------------
Taki krótki. Malik. ( Patrzcie na podpisy.. bo myślicie, że tylko jedna osoba pisze a tak naprawdę piszą dwie -,- )
Wstałam dość wcześnie, bo już o 7. Wzięłam szybko prysznic, poranna toaleta. Założyłam na siebie to. . Zeszłam do kuchni, tam był Harry, który smażył naleśniki. Podeszłam do niego i przytuliłam się do jego pleców. On się odwrócił do mnie, tak, że stykaliśmy się nosami. Dałam mu buziaka i podeszłam do lodówki. Wyjęłam sok i nalałam do czterech szklanek. Wyciągnęłam także talerzyki.
G: Co dziś robimy?
H: Dzisiaj mamy próby przed koncertem, to możesz przyjść- uśmiechnął się Harry.
G: O której?- spytałam.
H: 12. na Arenie o2.
G: Okey. Harry położył naleśniki na talerzach, ja je udekorowałam truskawkami i bitą śmietaną. Usiedliśmy przy stole i zjedliśmy śniadanie. Zmyłam brudne naczynia. Pozostałe dwa talerze zaniosłam do pokoju Holly, zakochani już nie spali. Wdrapałam się na ich łóżko i położyłam śniadanie na stoliku nocnym.
G: Zalecane jest, aby raz na jakiś czas rankiem zjeść śniadanie, a nie, uprawiać seks- zaśmiałam się, a oni wybuchnęli śmiechem.
H: Dziękujemy.- powiedziała Holly i pocałowała mnie w policzek.
G: O 12 jedziemy na próbę przed waszym koncertem- zwróciłam się do Malik'a.
H: Okey.
Wyszłam z ich pokoju i poszłam do mojego, tam leżał Harry. Rzuciłam się na niego, a on zaczął się przeraźliwie śmiać.
G: Co ci ? xd
H: Nic, ale naskoczyłaś mi na penisa... XD- powiedział na co ja wybuchłam śmiechem.
Pocałowałam go i postanowiłam się przebrać. Założyłam to, usta podkreśliłam czerwoną szminką. Harry także był gotowy, zeszliśmy zatem na dół. Tam czekali na nas Holly i Zayn. Wsiedliśmy do auta Zayn'a i odjechaliśmy spod domu. W radiu leciała piosenka Rihanny ''Right now'', oczywiście z Holly zaczęłyśmy ją śpiewać, a chłopcy mieli z nas zwałę. Po 10 minutach byliśmy przed areną. Stało tam kilka fanek, chłopacy z nimi chwilę pogadali, po czym we czwórkę weszliśmy do środka. Tam już byli Lou, Niall i Li oraz band chłopaków i Paul. Dałam każdemu po buziaku, razem z Holly usiadłyśmy na krzesłach, a oni zaczęli śpiewać. Było świetnie, lecz zauważyłam, że Lou jest smutny. Postanowiłam go pocieszyć z pomocą Holly oczywiście.
G: Pocieszmy jakoś Lou- zwróciłam się do Holly.
H: Okey, chodź. -powiedział i wstałyśmy.
G: Za pół godz. jesteśmy- powiedziałam do chłopaków.
Wyszłyśmy z areny.
H: Może kupimy mu coś w sex-shop'ie?- zaproponowała Holly z wielkim smajlem.
G: Hahahah, ok- powiedziałam rozbawiona.
Samochodem Zayn'a podjechałyśmy do tego sklepu. Weszłyśmy do środka, jpdr. ._. Było tam mnóstwo rzeczy erotycznych.
G: Gumowa lalka? -spytałam się Holly pokazując na lalkę.
H: Tak, lepsza od El.- zakpiła,
Wzięłyśmy lalkę, prezerwatywy, kajdanki. Zakupiłyśmy to i pojechałyśmy do areny, weszłyśmy do środka. Chłopcy wygłupiali się na podłodze, a Holly czekała przed tą wieeelką salą.
G: Lou, chodź na chwilę- powiedziałam do Lou.
L: Okey. -powiedział i wstał. Wyszliśmy z pomieszczenia. Holly stała z wielką paczką na prezenty, postanowiłam coś powiedzieć.
G: Lou, co ci jest? Od jakiegoś czasu jesteś smutny, to El?
L: Taaa, to przez El. Brakuje mi jej, ale również jej nienawidzę...
G: Mamy dla ciebie coś, co poprawi ci humor- powiedziałam, a Holly dała mu ''prezent''.
Lou go odpakował, jego mina była bezcenna. Zaczął się śmiać jak jakiś nienormalny xd, zresztą my też. Po chwili przyszli do nas pozostali chłopcy.
Z: Oh Lou, nowa koleżanka?- wskazał na lalkę.
L: Jak widać- odpowiedział mu Lou.
Lou schował swój prezent i nas przytulił, oraz podziękował xd. Chyba mu trochę poprawiłyśmy humor, i pozwoliłyśmy zapomnieć o Eleanor. Nadszedł koniec próby, przyszedł menadżer chłopaków.
P: Jutro o 8 wylatujemy do Toronto, Giselle i Holly mogą także pojechać. - powiedział patrząc pytająco na nas. Bardzo się ucieszyłam *o*. Spojrzałam na Harry'ego, jego oczy wyglądały jak pięciozłotówki.
G: Zgadzamy się- powiedziałam.
P: Świetnie. -powiedział zadowolony.
Wyszliśmy z areny i pojechaliśmy do domu, tzn. ja z Holly do naszego, a chłopcy do swojego.
**************
Heeeey.!
Mam nadzieję, ze wam się podoba <3 :P
Komentujcie robaczkiii ;D
Wróciliśmy do domu. Atmosfera jakaś taka zwykła. El nie ma. Holly śpi na kanapie pod kocykiem a Zayn ma jej głowę na kolanach. Liam, Louis i Niall siedzą w kuchni i robią kolacje. Lil wyprowadził się do ojca bo stwierdził, że nie chce nam robić bagna w życiu. A ja mam wszystko w dupie.
Oczami Holly.
Obudziłam się nad ranem. Było mi teraz tak zajebiście. Mogę chodzić. ! ;D ;3 Weszłam do łazienki. Zayn akurat brał prysznic. Poczułam takie podniecenie, że szok *o* Rozebrałam się i wślizgnęłam się do kabiny. Zaczęliśmy to robić szybko xd ( ja i moje fantazje erotyczne ). Po wszystkim przenieśliśmy do mojego pokoju. Znowu powtórka z rozrywki. Usłyszałam krzyk Louis'a i Eleanor.
Lou: Udawałaś, że jesteś w ciąży po to aby ze mną być ?!
El: Louis.. proszę.. wybacz mi..
Lou: Wynoś się !
To się porobiło xd Nie przepadałam za Eleanor. Wręcz jej nienawidziłam -,- Wcisnęłam się w nową bieliznę, narzuciłam na siebie bluzkę Zayn'a.
Z: Mam jedno pytanie..
Powiedział obejmując mnie od tyłu ^^
Ho: Hmmm.?
Z: Jesteśmy razem ?
Ho: A chcesz ?
Z: Pragnę.
Pocałował mnie aż pikantnie xdddd
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce. Liam posłał nam uroczy uśmiech.
Lou: Przepraszam za krzyki.
Powiedział smutno Louis. Tak mi go teraz żal się zrobiło. Przytuliłam go.
Lou: Znajdziesz lepszą..
Poklepał mnie po plecach.
G: To teraz wy zróbcie sobie dziecko a Lou będzie ojcem chrzestnym xd
Ho: Dziecko będzie muzułmaninem Giselle xddd
G: Jedno i to samo ale Bóg inny xd jebać to xd
Zaczęliśmy się śmiać i w ogóle.
xddd Zwała ;p Potem zrobiliśmy sobie imprezę : soczek, żelki, zdjęcia z dzieciństwa i takie tam xd
Z: Idziemy na górę ?
Szepnął mi do ucha Zayn.
Ho: Jasne.
Poszliśmy do góry. Zayn ścisnął mój pośladek. Jęknęłam. Zaśmiał się po czym przycisnął mnie do ściany i zaczął całować.
Ho: Brakowało mi ciebie..
Z: Mi ciebie bardziej.
Schodził coraz niżej. Uwaga scena +18
Po wszystkim leżałam pod cieniutką białą pierzyną a Zayn w samych bokserkach stał przy oknie.
Ho: Ile stopni ?
Z: +18 xddd Koniec sceny +18 xddd
Poszliśmy na śniadanie. I takie tam. Dzień zamulający.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Bez patrzenia kto dzwoni, odebrałam. M: O 11 na High Street, wsiądź do czerwonego Range Rover'a,z kasą oczywiście. -powiedział jakiś mężczyzna z głosem podobnym do tego faceta z przed marketu.
G: Dobrze.- odpowiedziałam.
Spojrzałam na zegarek, była 9:40.
Wzięłam szybko prysznic, umyłam zęby i nałożyłam na siebie te ciuchy. Wyszłam z domu, wsiadłam do auta. Pojechałam do banku, wypłaciłam kwotę pieniędzy, którą potrzebowałam. Miałam jeszcze 10 min., aby dotrzeć do miejsca. Szybko ruszyłam i łamiąc chyba wszystkie możliwe zakazy dojechałam do celu. Wysiadłam z samochodu, stanęłam na chodniku i czekałam na czerwone auto. Nie musiałam długo czekać, bo po chwili przed moimi oczami był już samochód na który czekałam. Z torbą w ręku wsiadłam do środka. Siedziało tam z trzech łysych i umięśnionych pajaców i Lil ze związanymi rękoma i rozciętym łukiem brwiowym oraz kilkoma siniakami. Wpatrywałam się w niego, do czasu kiedy usłyszałam głosu jednego z tych pakerów.
Rzuciłam w niego tą torbą z pieniędzmi. On natomiast zaczął przeliczać je z kolegami.
Po jakiś pięciu minutach przeliczyli wszystko.
M: Zgadza się... jedź- zwrócił się do kolesia, który był za kierownicą.
A on ruszył.... zraz, zaraz... dlaczego oni nas nie wypuścili?
G: Wypuść mnie idioto! Gdzie mnie kurva wgl. wieziesz?- krzyknęłam.
M: Jeszcze Was trochę pomęczę... umrzecie w męczarniach, suko.- powiedział i uderzył mnie w policzek.
Dojechaliśmy do jakiejś kamienicy na obrzeżach Londynu, obdrapane ściany, wybite okna, smród od papierosów i alkoholu, tragedia -.- Weszliśmy do środka i ci faceci zaprowadzili nas do jakiejś piwnicy, było tam jedno łóżko, okno u góry i kraty. Zamknęli nas, usiadłam z Lil'em na tym ohydnym łóżku.
G: Dlaczego oni cię porwali?- zapytałam.
L: Kiedyś przeleciałem córkę jednego z tych gości, potem ukradłem im samochód, mieli też jakieś sprzeczki z moim starym, bajzel. -powiedział.
G: Jpdrl. Lil, czy ty kiedyś wyjedziesz z tego gówna.? -zapytałam śmiejąc się.
L: Też cię kocham- odpowiedział ze smajlem na twarzy.
Usłyszałam, że dzwoni mój telefon. Poszłam w stronę krzesła na którym leżała moja torba, niestety jeden z tych bandziorów był szybszy i wziął moją torebkę nie pozwalając mi odebrać telefonu i wyszedł z pomieszczenia.
G: Zajebiście- powiedziałam z sarkazmem i z powrotem usiadłam obok Lil'a.
Oczami Harry'ego.
Siedziałem w mieszkaniu Holly, Giselle i Lil'a z resztą chłopaków 1D i Holly. Bardzo się martwiłem o Giselle, Holly powiedziała nam o tym okupie. Już dawno nie wracała, a była już 23... bałem się o nią. Na pewno ją także porwali. Próbowałem do niej dzwonić już z 300 razy, ale nie odbierała. Miałem czarne scenariusze prze oczami. Kochałem ją, więc martwiłem się o nią jak o nikogo innego. Z przemyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, Giselle. Spojrzałem na wszystkich i powiedziałem kto dzwoni. Nie czekając na ich reakcje, odebrałem.
H: Tak?
M: Drogi Harry, za godzinę przywieź mi 150 tys. na Rowland Street 204., oddam ci tą dziwkę i Lil'a- powiedział poważny głos.
H: Przede wszystkim nie dziwkę, tyko Giselle- powiedziałem srogo. - a po drugie, zgadzam się, za godzinę.- powiedziałem, i rozmowa się skończyła. Szybkim ruchem wyszedłem z domu, nie mówiąc nic nikomu, mimo iż ci, wypytywali mnie o co chodzi. Nie miałem czasu,aby im mówić gdzie jadę. Z banku wypłaciłem pieniądze i z 200 km/h na liczniku pojechałem do miejsca gdzie miałem przekazać pieniądze. Po jakimś czasie byłem na miejscu, wow. Jpdrl. jaka miejscówa, jak jakieś getta, czy coś xd. Po chwili zobaczyłem, że idzie do mnie tęższy mężczyzna.
M: Masz kasę?
H: Tak. -powiedziałem i lekko rzuciłem w jego stronę torbę z pieniędzmi.
M: Poczekaj chwilę.
Wszedł do środka budynku. Czekałem tak z 10 minut, po czym wyszedł wraz z Giselle i Lil'em. Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Od razu przytuliłem Giselle, jej, tak za nią tęskniłem... *o*. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.
Oczami Giselle.
Jesteśmy już w domu. Przytuliłam każdego, jej nie było mnie tylko jeden dzień, a już zdążyłam się za nimi stęsknić ^-^. Wypiliśmy herbatę i gadaliśmy. Poczułam się zmęczona, więc pożegnałam wszystkich i udałam się do mojego pokoju, a ze mną Harry. Położyłam się wygodnie w łóżku i zamknęłam oczy, przytulając się do Harry'ego.
G: Tęskniłam -powiedziałam jeszcze bardziej się do niego tuląc.
H: Ja też, nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem. -powiedział z uczuciem.
G: Kocham cię, Harry- powiedziałam pewna.
H: Kocham cię, Giss.- odpowiedział.
Byłam baaaardzo szczęśliwa, pocałowałam go lekko i usnęłam ; nawet nie wiem kiedy....
Ucieszyłam się kiedy Holly mogła już chodzić.! Na szczęście nie musiała się długo męczyć na tym okropnym wózku. Podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
G: Wszystko okey już?
H: Jak widać ;)
Usłyszałam głos Lou i El.
Lou: Chcielibyśmy Wam coś powiedzieć -powiedział patrząc na nas wszystkich.
E: Jestem w ciąży.!
WTF? O jaaaaaaaa.!
H&G&D: Będę ciocią .!- krzyknęłyśmy w tym samym momencie.
Podeszłam do El i Lou i ich przytuliłam, mówiąc ''Gratuluję''.
Kiedy wszyscy już im pogratulowali usiedli na kanapie, a ja poszłam na górę, zobaczyć czy Lil już wrócił. Weszłam do jego pokoju, ale nikogo nie zastałam. Weszłam też do łazienki, ale tam też go nie było.
Poszłam do mojego pokoju, przebrałam się w to. Zeszłam na dół.
Ho: Przydałyby się jakieś zakupy, bo mamy pusto w lodówce. -powiedziała Holly.
G: Spoko, pojadę. Holly pocałowała mnie w policzek, a ja wyszłam z mieszkania. Wsiadłam do mojego samochodu i jechałam w stronę TESCO. Zaparkowałam samochód i weszłam do środka. Z wózkiem jeździłam po chyba wszystkich regałach. Pakowałam te najbardziej potrzebne produkty. Kiedy już wózek był napełniony, podeszłam do kasy. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam z marketu. Do auta spakowałam torby. Musiałam jeszcze odłożyć wózek. Szłam, kiedy chwycił mnie za ramie jakiś mężczyzna.
M: Giselle Harris.?
G: Tak, a dlaczego?
M: 50 tys. do jutra, a oddam ci Lil'a.
Chciałam coś powiedzieć, ale ten facet odszedł. WTF !?. Trochę się wystraszyłam, jak najszybciej odjechałam i po 3 minutach byłam pod domem. Weszłam z zakupami do środka, odstawiłam je na blacie kuchennym i poszłam do salonu. Tam była Holly, Zayn i Harry.
G: Holly, chodź na chwilę- zwróciłam się do przyjaciółki.
Ta wstała ; poszłyśmy do kuchni.
G: Przed TESCO podszedł do mnie jakiś facet i powiedział, że do jutra mam mu dać 50 tys., a on da mi Lil'a.
Holly otworzyła szerzej oczy.
H: O kurva... się porobiło. Damy radę tyle uzbierać nie?
G: Tak, tylko ja nie wiem gdzie zanieść tą kasę.
H: Pewnie do ciebie zadzwoni...
G: No tak.
Wróciłyśmy do salonu i wszyscy oglądaliśmy jakiś film... ja byłam właściwie nieobecna... cały czas myślałam o jutrzejszym dniu.
*****************
Się porobiło, co? ;D
Jeśli wam się podobał rozdział to skomentujcie :**.
Oczami Holly.
Leżałam na łóżku szpitalnym i patrzyłam w sufit. Zayn i chłopaki pojechali w trasę koncertową, ja nie mogę się ruszyć bo sprawia mi to ból, Giselle poszła na zakupy z Danielle, która o dziwo mnie wczoraj odwiedziła. Usłyszałam ciepły chichot. Jakaś mała dziewczynka weszła do mojej sali i usiadła obok mojego łóżka.
Podciągnęłam się z bólem i uśmiechnęłam się do niej.
Ho: Co tutaj robisz, co ?
D: A nić. Pśyśłam do pani.
Zaśmiałam się.
Ho: A powiesz mi jak masz na imię ?
D: Rose.
Ho: A ja Holly.
R: A dlaćego pani tu jeśt ?
Ho: Zleciałam przez pewną kobietę z balkonu i teraz nie mogę chodzić.
Odparłam smutno.
R: Nie majtw się. Jeśće będźiesz chodzić. ( jak ja nie ogarniam wymowy małych dzieci xd )
Zaczęłyśmy rozmawiać. Potem przyszła jakaś starsza kobieta. Z tego co się dowiedziałam to babcia Rose. A więc mała poszła a ja musiałam zostać sama. Zadzwonił do mnie Zayn. Odebrałam.
Ho: Halo ?
Z: Jak się czujesz ?
Ho: Dobrze.
Skłamałam.
Z: Zaraz u ciebie będę.
Co ? Jak on może być tutaj jeżeli gdzieś tam wyjechał.. jprdl. ten człowiek jest niemożliwy. Wszedł do sali uśmiechnięty od ucha do ucha z wózkiem.
Z: Idziemy na spacer.
Ho: Jedziemy..
Poprawiłam go z łzami w oczach.
Z: Ej..
Podszedł do mnie.
Z: Nie masz powodu do płaczu. To ja powinienem teraz płakać bo to moja wina.
Ho: Żadna twoja.
Westchnął. Wziął mnie delikatnie z łóżka i posadził na wózku. Byłam ubrana w ciuchy takie na wyjście. Nie przepadam za piżamami. Zayn powiedział lekarzowi, że zabiera mnie na dwie godziny. Prowadził mnie przez parki ze spokojem. Nie odzywałam się bo miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Ho: Co ty w ogóle tu robisz ?
Z: Paul powiedział, że mamy tydzień wolny więc wróciłem. Do ciebie.
W pewnym momencie ujęłam jego rękę. I szliśmy tak jak każdy.. tzn. ja jechałam. Zayn uśmiechnął się po raz kolejny do mnie. Miał gitarę a po jakiego gwoździa mu ona ? ;)
Nagle zza rogu wyskoczyli paparazzi. Myślałam, że dostanę szału. Ogarnęłam włosy ręką.
Z: Spokojnie.. nie zawracaj sobie nimi głowy.
Kiwnęłam głową. Jechaliśmy i szliśmy dalej. Zayn cały czas ze mną rozmawiał. I nie zostawił mnie kiedy tego chciałam. Wróciliśmy po tych dwóch godzinach do szpitala. Siedziałam na łóżku a moje nogi zwisały w dół. Zaczęłam płakać..
Oczami Giselle.
Danielle to bardzo miła dziewczyna.
Da: A co u Holly ?
G: Załamała się po tym wypadku. Nie chce w ogóle wychodzić ze szpitala a co dopiero z łóżka. Udaje, że jest szczęśliwa.. a najgorsze jest to, że nie mogę jej pomóc.
Weszłyśmy do supermarketu.
Da: Kupimy jej coś.
Zaczęłyśmy biegać i buszować pomiędzy regałami. Natknęłam się na gazetę The Sun. Ujrzałam nagłówek o Holly i Zayn'ie.
Dzisiaj o godzinie 11 nad ranem ujrzeliśmy
najmłodszą parę tego miesiące.
Holly Nelson i Zayn Malik.
Dziewczyna co najdziwniejsze się wydawało była na wózku inwalidzkim.
Co się wydarzyło, że nie chodzi ?
Na to pytanie odpowiemy w najbliższym czasie.
Jebane hieny ! I co robi Zayn w Londynie ?! Odłożyłam gazetę i wróciłam do Dani. Wróciłyśmy do mnie do domu. Ujrzałam chłopaków na kanapie. Nawet Zayn'a.
G: Co wy tu robicie ?
H: Mamy wolne.
Harry mnie pocałował.
G: Widziałeś co napisali o tobie i Holly ?
Zapytałam Zayn'a. Pokiwał głową.
Oczami Holly.
Znowu sama. Kolejny raz zostałam sama. Mam dosyć tego. Nie chcę żyć. Cholera jasna ! Nie wiem jak ale usiadłam na wózku inwalidzkim. Zaczęłam jeździć po szpitalu w poszukiwaniu lekarza. Znalazłam go 10 minut później.
Ho: Dzień dobry, doktorze. Czy mogłabym pojechać do domu i zabrać kilka rzeczy ?
L: Oczywiście, Holly. Dla ciebie wszystko.
Uśmiechnął się a ja wróciłam do swojej sali. Ubrałam się z trudem w coś. Wyjechałam ze szpitala. Poczułam powiew wiatru. Nie pędziłam. Chciałam się nacieszyć tą chwilą. Dom miałam jakieś 10 minut jazdy.. Dojechałam. Zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzył Louis.
Lou: Holly !
Pisnął jak dziewczynka i zaczął mnie przytulać.
Ho: Przyjechałam po rzeczy.
Nie... poczułam to... to niemożliwe. Otworzyłam szerzej oczy.