poniedziałek, 8 lipca 2013

Chapter 55.

Oczami Zayn'a.
Wróciłem z tego jakże beznadziejnego klubu go-go ._. do dupy, i tyle. Ujrzałem na stole w kuchni karteczkę. Podniosłem ją i przeczytałem.
"Wróciłam do domu z Larry'm. Bawcie się dobrze a o nas nie martwcie <33
Holly :*"
Wkurzyłem się i zadzwoniłem do niej.
- Co ty sobie wyobrażasz ?! - warknąłem. - Jak mogłaś mnie zostawić i zabrać dziecko bez mojej zgody ?!
- Może się uspokoisz, co ? - zapytała spokojnie.
- Masz racje.. ale dlaczego ? - zapytałem smutny.
- Zmęczona jestem tymi wakacjami a tam praktycznie tylko przeszkadzałam :c Larry też nie powinien przebywać tak dużo czasu na słońcu :c muszę mu poświęcić więcej czasu...
- Ok.. ale zadzwoń jak będzie coś nie tak, kocie :* - zaśmiała się cicho słysząc moje słowa.
- Jasne.. - i się rozłączyła.
Westchnąłem i poszedłem do pokoju spać..
Oczami Holly.
Od bardzo dawna chciałam do tego wrócić.. Larry już spał, była 2 w nocy. A ja, sama w łazience, szperałam po szafkach. Muszę, po prostu muszę odreagować. Palić nie mogę, pić też nie.. za bardzo ryzykuję. Żyletka, to jedyne wyjście :c
Znalazłam tylko nożyczki.. dobre i to. Wybrałam już miejsce. Nogi.
Było mi tak dobrze... owinęłam rany bandażami i poszłam zmęczona, wykończona spać.
Następny dzień.
Obudził mnie płacz syna. Poszłam do niego.. była godzina 13. No tak.. pora na jedzenie ;___; dałam mu tam jakąś kaszke malinową czy coś. Siedziałam z nim w salonie i się bawiłam. I usłyszałam ich głos.. wszyscy wrócili..a ja byłam tylko w krótkich spodenkach i białej szerokiej bluzce.. bez bandaży. Przykryłam się kocem żeby nie było nic widać.
- Co robiłaś ? - zapytał z uśmiechem Liam.
- A bawiłaś się z Larry'm.. nie dawno wstałam.
- I pod kocem ? - zaśmiał się Louis i zerwał go ze mnie.
Myślałam, że zapadnę się pod KANAPĘ. Patrzył na moje nogi zszokowany.. zresztą jak reszta. Wzięłam małego i poszłam do sypialni. Dałam mu jakieś zabawki... niech się pobawi. Zacisnęłam pięści. Nie mogłam się opanować.
- Tak bawiłaś się z Larry'm ? - zapytał Zayn, wchodząc do mojego pokoju.
- Zayn.. - mruknęłam.
- Po co to zrobiłaś ? To przeze mnie ? Co źle zrobiłem..
- Ja.. musiałam odreagować. Z własnej głupoty.. - westchnęłam i usiadłam na fotelu. - Nie zrozumiesz..
- Zrozumiem. Powiedz mi o wszystkim. - klęknął przede mną i położył dłonie na kolanach.
- Nie umiem być dobrą matką, narzeczoną, Zayn. Ta akcja z klubem... jaka ja jestem głupia..
- Rozumiem ciebie. - pocałował mnie. - muszę im powiedzieć..
- Ok. Idź. - walnęłam się na łóżko a Larry rzucił się na mnie z łapami.
Kochał macać moje włosy.. ewentualnie je ciągnąć. <33 :3
- Widzisz jaką masz głupią mamę ? - zaśmiałam się. - Ale się będzie dziać.. mam przerąbane.
Spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Jutro pójdziemy na plac zabaw :3 - i tak jakoś się uśmiechnął <33
Później..
Wszyscy mnie zrozumieli.. to dobrze. Myślałam, że mnie zabiją czy coś :x

Ale się nakręciłam na rozdziały.. zauważyłam, że tylko jedna osoba komentuje więc. Szczerze ;___; my się starami w ogóle a wy nawet nie chcecie komentować ( nie mówię o tej jednej osobie czy tam dwóch ) no i jestem po raz kolejny wkurwiona :x na maxa. / Malik.

4 komentarze:

  1. Ja tam bym ją opiepszyła za cięcie się. :P
    Szlaban jakiś, czy cuś ! :D
    Dawaj neexta ! :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest superrrr!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać kiedy będzie następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział..! ;33 Bejbee :D kiedy NEXT.?:D // Wera ;>

    OdpowiedzUsuń