poniedziałek, 1 lipca 2013

Chapter 40.

Oczami Holly.

Kiedy się obudziłam trochę mnie bolała głowa... za pewne od tej głośnej muzyki. No ale impreza się udała, chłopcy przybyli. Zeszłam na dół. Zayn leżał na kanapie i pił wódkę. Jak ja nie lubię kiedy jest pijany ;/ no ale to jest jego życie i robi co chce...
Z: Mogłabyś tu posprzątać a nie syf dookoła -.- - powiedział do mnie zły.
Ho: Zaraz będę sprzątać, dopiero wstałam.. - odpowiedziałam spokojnie lekko zdziwiona jego zachowaniem.
Z: Przyjechałem tutaj po to aby z tobą spędzić czas i poimprezować a nie patrzeć jak zbierasz śmieci !! - zaczął na mnie krzyczeć.
Ho: Sam powiedziałeś że mam sprzątać..
Z: Dobra, zamknij tą mordę i idź do garów bo mam ciebie dosyć.
Jego słowa mnie zabolały :c
Z: Na co się tak patrzysz, szmato ?! Człowieka nie widziałaś ?!
Strzeliłam mu w twarz z otwartej ręki. Dopiero chyba wytrzeźwiał. Ominęłam go bez słowa i z lodówki wyciągnęłam sok pomarańczowy. Nalałam go do szklanki i zaczęłam pić. Zayn podszedł do mnie i chciał mnie dotknąć, ale się wyrwałam.
Z: Holly przepraszam ! No kurva, masz zamiar wiecznie mieć takie humorki? To ja cię kurwa takiej nie chcę!
Spojrzałam na niego z żalem i pobiegłam do pokoju. Wzięłam ciepłą, długą kąpiel. Od razu trochę lepiej się poczułam. Umyłam zęby i zamaskowałam kremem podpuchnięte oczy. Założyłam na siebie to. Wyszłam z pokoju i usiadłam na kanapie, Zayn'a nie było, i dobrze. Włączyłam tv.

Oczami Giselle.
Wyszłam owinięta jedynie w ręcznik z łazienki. Harry leżał na moim łóżku i patrzył na mnie, prawdopodobnie rozbierając mnie wzrokiem o.O
G: Przestań się tak patrzeć, to chujowo wygląda- powiedziałam z sarkazmem.
H: Jesteś pociągająca.... Idziemy na spacer?- spytał zmieniając temat.
G: Możemy...
Powiedziałam, założyłam na siebie jakieś ciepłe ubrania. Wyszliśmy z mojego pokoju, Holly siedziała na kanapie i oglądała coś w tv, podeszłam do niej.
G: Wszystko ok?
H: Tak, nie, tak.... kurwa sama nie wiem. I'm dead.!
G: Idę z Hazzą na spacer, jak wrócę to pogadamy :*
H: Okey- odparła z uśmiechem.
Wyszliśmy z domu, na dworze padał śnieg. Nikt praktycznie nie chodził po ulicy, oprócz nas. Staliśmy nad Tamizą, na moście.
H: Giselle, mam dla ciebie niespodziankę...
G: Jaką.?
H: Zostaje na święta w domu... tzn. mogę przyjść do Was?
G: Serio.!? Fuck yeah, pewnie że możesz kocieee <33
Powiedziałam i wpadłam w jego ramiona, przy okazji kosztując jego słodkich ust. Wróciłam do domu, Hazza do siebie. Holly... sama nie wiem co się dzisiaj stało, że ma lekko czerwone oczy. Jakby płakała. Usłyszałam jakieś krzyki z salonu.
Z: Kurva, to ty ciągle masz jakieś jebane humorki !!
Ho: Nie trzeba mi było robić dziecka !
Z: To nie trzeba było mi się wpychać do łóżka ! Mam ciebie serdecznie dosyć !
Ho: Czyli to moja wina !
Z: Tak, kurva twoja ! Nie chcę cię znać !
Patrzyłam jak się na siebie wydzierają.
Ho: Wypierdalaj stąd i nie wracaj ! Dziecka też nie zobaczysz !
Z: Bo prędzej je zabijesz !
G: O co się znowu kłócicie ?!
Wtargnęłam pomiędzy tą dwójką.
Z: Ciągle jej coś nie pasuje, Giselle. Nie wiem co źle zrobiłem ale już dłużej z nią nie wytrzymam.
G: Zayn, po pierwsze z tego co wiem to Holly jest w ciąży, tak ? Ma prawo mieć zmiany nastroju, a po drugie czy masz jakieś prawo ją wyzywać w naszym domu ?
Z: Rozumiem, że jest w ciąży, ale.
G: Żadne ale. Jak sobie to przemyślisz to wróć.
Ho: Lepiej nie.
Holly pobiegła do swojego pokoju.. nie wierzę jak ich związek się rozpieprzył.
Z: Nie wiem co mam robić.................
G: Już za późno. Nie wybaczy ci tak łatwo. A o zaufaniu jej to możesz pomarzyć. Kiedy pierwszy raz się z nią pokłóciłam, nie odzywała się do mnie przez bite 3 miesiące a jej zaufanie zdobywałam przez rok... życzę ci powodzenia.
On tylko westchnął i wyszedł. Zajebiście. Święta będą bardzo udane.

Malik i Styles xdd co sądzicie ?

2 komentarze:

  1. Dalej dalej dalej dalej.!!! No weźźźźcieee.!! Dajcie dalejjjjj.!!! Ploseeee

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne ..! :3 // Wera ;>

    OdpowiedzUsuń