Jak się dowiedziałam co Hazza ma robić w swojej "karierze" dostałam szału. Stałam w salonie, Zayn trzymał na rękach Larry'ego i stał obok okna, patrząc na mnie z przerażeniem, chłopacy też nie wiedzieli co robić.
Ho: Mógłbyś w końcu pomyśleć o Giselle, a nie ! - krzyknęłam waląc z pięści w stół.
Harry podskoczył przerażony na kanapie.
Ho: Kurva, myślałam, że zależy tobie na waszym związku ! Jednak się myliłam ! Musisz być takim frajerem ?! - krzyczałam dalej.
Z: Holls. -
Ho: Nie wtrącaj się ! - warknęłam do niego nawet się nie odwracając.
Kręciłam się w kółko po salonie.
H: Zależy mi...
Ho: Zależy ci ? Zależy ci ?! No właśnie widzę ! Giss siedzi załamana w pokoju od tygodnia, a ty się kurva uganiasz za jakąś idiotką !!! - zwaliłam kubek ze stołu.
Roztrzaskał się na kawałki.
Ho: Zabierz proszę Larry'ego. - powiedziałam spokojniej do Zayn'a.
Mały nie wiedział o co chodzi i nerwowo kopał Zayn'a. Kiwnął głową i poszedł na górę.
Ho: Harry, ogarnij się i zacznij działać bo wasz związek na pewno nie da rady w przyszłości ! - krzyknęłam po raz kolejny.Ja sama nie wiem co on w niej widzi ._. przecież to plastik -.-
H: On już nie dał rady ! - warknął wstając.
Ho: Nie trzeba było jej bić !
H: A czy ja tego chciałem ?! Ile razy mam powtarzać, że to przez alkohol ?! Jak ciebie Zayn bił to było dobrze ! Wybaczyłaś mu !
Ho: Odpierdol się od Zayn'a !
H: Bo co mi zrobisz ?! - podszedł do mnie.
Stykaliśmy się teraz. Myślałam, że go uderzę.
Ho: Może teraz ty mnie uderzysz co ?! - syknęłam.
H: Nie. Nie mam zamiaru. - odszedł, trzaskając drzwiami z całej siły.
Ho: Pierdolony dupek. - prychnęłam i poszłam do swojego pokoju.
Zayn leżał na łóżku a na nim Larry. Położyłam się obok nich.
Z&Ho: Musimy przełożyć ślub.. - powiedzieliśmy w tym czasie.
Zaczęłam się śmiać.
Z: Na kiedy ? - zapytał ?
Ho: Może poczekamy tak z rok.. ? - zapytałam.
Z: Może być ;3 za rok, 14 lutego, tak czy tak ;D - zaśmiał się xd
Ho: Ok. Ale mnie Harry zdenerwował. - westchnęłam.
Z: Słyszałem co powiedział.. wiesz o tym, że nie powinnaś mi wybaczać..
Ho: Ale wybaczyłam i jest mi z tym dobrze. :) - uśmiechnęłam się do niego.
Z: Idziemy gdzieś ? - zapytał.
Ho: Miałam iść z Larry'm na plac zabaw.. - powiedziałam.
Z: To idziemy.
Ubraliśmy się i wyszliśmy.
Zayn jak zwykle rzucał sucharami na lewo i prawo a ja prawie szczałam pod siebie. ._. xd
Bujaliśmy naszego synka na huśtawce. Tak mała rzecz a jak cieszy *-* I ten jego słodki śmiech ;) Zayn też się z niego śmiał.
Ho: Zayn.. muszę.. do.. łazienki ! - powiedziałam przez śmiech.
Z: Tam są krzaki xd
Nie wierzę.. ale skorzystałam. Poszłam do tych jakże pięknych zarośniętych krzaków no i.. tum tum tum xd
Wróciliśmy do domu w dobrym humorze. Nawet Giss była uśmiechnięta. Włączyliśmy sobie Video Diary chłopaków itp.
Ho: Zobacz Larry, młody tata. - pokazałam synowi Zayn'a jak miał 17 lat.
Lou: A teraz jaki stary dziad xd
Zayn walnął Louis'owi przez głowe.
G: Jutro macie koncert, nie ?
N: Taaak ! I jedziecie z nami !
Wtf ? I ja nic nie wiem ?
Z: Kurva.. zapomniałem wam powiedzieć..
Zayn walnął się w czoło.
Li: Ty debilu =.=
Liaś ty niegrzeczny ty :o xd
Poszłam się spakować i naszego syna. Potem poszłam z Giss na zakupy. Dobrze, że chociaż próbowała nie płakać c: ona to jest kochana <33
Jaki badziewny :/ nie mam weny xd coś może dodam ale może ! :) xd idę grać w simsy xd paaa ;** no i komentować !

Nie mogę się doczekać kiedy następny ;3
OdpowiedzUsuńSuper!! ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne! ^.^
OdpowiedzUsuńŚwietne..! ;33 //Wera ;>
OdpowiedzUsuń