poniedziałek, 8 lipca 2013

Chapter 52.

Oczami Giselle.
Obudziły mnie pocałunki przechadzające się po mojej szyi. Delikatnie się uśmiechnęłam i otworzyłam oczy, Harry też na mnie spojrzał.
H: Dzień dobry kochanie - powiedział z uśmiechem.
Pocałowałam go i też odpowiedziałam cichym ''dzień dobry''. Harry poszedł do łazienki, a ja weszłam na tt. Wzrosła mi ilość osób, które mnie obserwują, aż 2mln. Dużo xD. Sprawdziłam jeszcze inne portale, nic nowego nie było. Po chwili wyszedł Harry, owinięty ręcznikiem.
H: Dzisiaj pójdziemy na imprezę w namiocie, będzie Paul z żoną, my chłopcy, Holly i parę osób ;)
G: Spoko :>
Ja też poszłam do łazienki, wykąpałam się w wielkiej wannie i ubrałam się. 
Rozczesałam mokre włosy i zeszłam na dół. W kuchni był Lou.
G: Heeey.!- powiedziałam i przytuliłam go.
L: Hej ;>
G: Dzisiaj idziemy pod namiot słyszałam ;)
L: Tak, będzie impreza. Wiesz, mogą być jakieś seniory, ale my rozluźnimy to spotkanie ^^.
G: Haha, no pewnie :P
Wypiłam szklankę soku i poszłam przed dom,  usiadłam na huśtawce i zaczęłam się delikatnie bujać. Zastanawiałam się nad moim życie, kiedyś było nudne, szare i denne, a teraz?...sama nie wiem. Kiedy jest Harry, wszystko się odmieniło, na lepsze oczywiście. Wiem, że moje przemyślenia są banalne, ale kiedyś chcę mieć z nim dom, dwa psy i gromadkę dzieci, nic wielkiego... ale ja chcę to mieć, to mi wystarczy. Usłyszałam kroki niedaleko mnie, po chwili poczułam jak ktoś mnie przytula, odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Hazzę.
- Co robisz? -spytał z uśmiechem na twarzy.
- Myślę... nad tym jak odmieniłeś moje życie- uśmiechnęłam się.
- Na lepsze?- spytał, puszczając oczko.
- Tak!- zaśmiałam się i go pocałowałam.
Wróciliśmy do środka.Wszyscy siedzieli w salonie, przysiedliśmy się do nich i zaczęliśmy gadać..

5godz. później.
Ostatnie pociągniecie tuszem rzęs i... byłam gotowa. Ubrana w to zeszłam na dół. Tam już wszyscy byli.
G: Możemy iść? -spytałam z uśmiechem.
W: Tak !- odpowiedzieli wszyscy.
Harry ujął moją dłoń i poszliśmy w stronę namiotu. Na miejscu było bardzo elegancko. Przeszliśmy przez czerwony dywan, jpdrl. ._. Po czym usiedliśmy przy naszym stoliku.Dostaliśmy jakieś danie
G: Chyba będzie sztywno.... -powiedziałam zrezygnowana.
Li: Dostaliśmy zaproszenie, a Paul się za nas zgodził- odpowiedział z grymasem :\.
Ho: Jakoś damy radę ;))
Zjedliśmy to danie i zaczęła lecieć piosenka. Było tam mnóstwo ludzi koło 30-stki. Może nie będzie tak źle? Wypiłam z trzy drinki i poszłam na parkiet. Zaczęłam tańczyć z Louis'em do jakiejś piosenki. Po chwili podszedł do mnie Harry, był lekko wstawiony. Chwycił moją rękę i zaczęliśmy tańczyć..... na parkiet doszło mnóstwo ludzi. Poszłam do baru, wypiłam jakiegoś mocnego drinka, aż mi się zakręciło w głowie. Czułam, że nie jestem najbardziej trzeźwa. Napotkałam Holly, która była chyba zdenerwowana.
G: Holly, wszystko okey?
Ho: Nie... Harry kłóci się na zewnątrz z jakimś kolesiem o ciebie....
Otworzyłam szerzej oczy. Szybko przecisnęłam się przez parkiet i wyszłam na zewnątrz. Usłyszałam jakieś przekleństwa, podeszłam bliżej. Zobaczyłam bijącego się Hazzę z jakimś chłopakiem.
G: Harry, co ty robisz !?- krzyknęłam.
Kiedy Harry się na mnie spojrzał, zrobił się jeszcze bardziej zły.
H: Wyjdź stąd! Kto cię tu kurwa przyprowadził!? - spytał zaciskając zęby.
Byłam zdziwiona tą sytuacją. Harry niespodziewanie dostał pięścią od tego chłopaka w brzuch, a Hazz mu oddał... tylko, że 10 razy mocniej. Zaczął go kopać po brzuchu, bałam się, że go zabije.
G: Harry zostaw go! Zabijesz go jeszcze!... No przestań kurwa.!- powiedziałam, ale ten nadal go bił. Po chwili przyszli: Zayn, Lou, Li, Niall i Holly.
Ze łzami w oczach spojrzałam na nich. Nie czekając na ich reakcję, postanowiłam odciągnąć Harry'ego od tego chłopaka. Wzięłam rękę Hazzy, która trzymała gardło chłopaka.
H: Idź stąd! -krzyknął zły do mnie.
Nie odpowiedziałam nic... nie mogłam, poczułam jak ręka Harry'ego zmierza do mojego policzka. No i stało się, uderzył mnie w policzek. Momentalnie wybuchłam płaczem, odbiegłam od niego. Chłopcy próbowali ich rozdzielić, a ja wróciłam do środka. Poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie... miałam dwa zadrapania na policzku, czole i coś strasznego na oku. Łzy leciały mi po twarzy, z bólu i tego wszystkiego co on zrobił. Do pomieszczenia weszła Holly; przytuliła mnie, ona także zaczęła płakać.
G: Holly... ja przecież... ja nic nie zrobiłam- powiedziałam szlochając.
Ho: Wiem kochanie.... wracamy? -spytała, a po jej policzku spłynęła łza. Kiwnęłam głową. Poczułam, że od tej sytuacji jakby wytrzeźwiałam. Taksówką wróciłyśmy do domku. Położyłam się z Holly do mojego... i jego łóżka po czym zasnęłyśmy.

Oczami Zayn'a
Właśnie wróciliśmy do naszego domku... Harry nie, powiedział, że wynajmie pokój w jakimś hotelu. Nie rozumiem tego, co się stało. Jak on w ogóle mógł? Ja też kiedyś biłem Holly... do tej pory sobie tego nie mogę wybaczyć, nienawidzę siebie z to. Ale Harry? Przecież oni się kochają... idiota. Poszedłem do naszej sypialni, Holly tam nie było, była w sypialni Giss. Dziewczyny razem spały. Poszedłem do mojego pokoju i poszedłem spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I co?
Jak wrażenie po przeczytaniu tego, jakże brutalnego rozdziału? :D
czekam na kom. <3
STYLES.

3 komentarze:

  1. Przeczytałam całego bloga i jest zarąbisty !!
    Pisz dalej, zobaczymy, jak Hazz się wymiga :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Musiał sie nieźle wkurzyć...ale o co? Dawajcie dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe jak Hazza się wymiga :D // Wera ;>

    OdpowiedzUsuń