G: Tylko bądź grzeczny- powiedziałam, tuląc się do Hazzy.
H: Będę -odpowiedział ze śmiechem.
Zaśmiałam się, pocałowałam go ostatni raz i.... odjechali. No tak, jadą do Manchester'u na koncert. Wróciłam z Holly do domu.
H: Jak się ogarniemy to może pojedziemy na pizzę hmm? Głodna jestem xD. -powiedziała rozbawiona Holly.
G: W sumie to też bym coś zjadła, pojedziemy- odpowiedziałam jej i poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do wanny z gorącą wodą. Umyłam dokładnie każdą część mojego ciała i wyszłam z wanny. Otarłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju. Z mojej jakże wielkiej szafy wyjęłam jakieś rzeczy i je na siebie założyłam. Wyszczotkowałam jeszcze zęby i byłam gotowa. W salonie była już ubrana Holly.
G: Śliczna mamusia .!- powiedziałam i pogłaskałam jej brzuch.
H: Śliczna ciocia! -odpowiedziała ze śmiechem.
Rozbawione poszłyśmy do mojego samochodu. Odpaliłam silnik i odjechałyśmy z pod domu. Zauważyłam, że Holly złapała się za brzuch.
G: Mała, wszystko w porządku?- spytałam przestraszona.
H: Giss... ja, ja... boli. -powiedziała ze łzami w oczach.
Kurwa akurat teraz !?. Szybko skręciłam w inną drogę, aby szybciej dojechać do szpitala.
Po pięciu minutach byłyśmy pod szpitalem. Wzięłam torebkę i wysiadłam z auta. Zauważyłam jakąś pielęgniarkę, zawołałam ją, a ona podeszła ze mną z wózkiem inwalidzkim.
G: Niech pani ją zabierze, ona rodzi!- powiedziałam cała w nerwach. Tak też zrobiła ta pielęgniarka. Wjechałyśmy do szpitala, Holly bardzo cierpiała. Wszystko ją bolało i płakała. Cały czas trzymałam ją za rękę. Po wyjściu z windy, pielęgniarka powiedziała:
P: Przepraszam, ale nie może pani tutaj wejść- pokazała na salę z napisem ''SALA PORODOWA''.
G: Holly, kochanie, dasz radę. Będę czekała. !- powiedziałam do Holly, na co ona odpowiedziała ciche ''Kocham cię''. Po chwili już jej nie było. Usiadłam na krześle, nie wiedziałam co zrobić, ale przypomniało mi się, że jeszcze jednego nie zrobiłam. Wyciągnęłam telefon z torebki i wybrałam numer Zayn'a. Po dwóch sygnałach odebrał.
Z: No, któż się do mnie odezwał? My mamy jeszcze dwie godziny drogi, zapewne Holly kazała ci do mnie zadzwonić bo się kąpie? -zapytał radośnie.
G: Zayn kurva, ona rodzi !- krzyknęłam do telefonu, a wszyscy, którzy przechodzili na tym korytarzu krzywo się na mnie spojrzeli, ale ich olałam. Zayn się nie odzywał.
G: Zayn? Zayn boże, dzieciaku ogarnij się!
Z: Jpdrl. w jakim szpitalu !?
G: London Bridge Hospital!
Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, bo Malik się rozłączył. ''Pewnie już jedzie z powrotem '', pomyślałam.
Po 10 minutach chłopacy cali zdyszani wparowali na korytarz. Było słychać Holly płacz.
Z: Ja tam wchodzę.. - powiedział przerażony Malik.
Wszedł do sali. Lekarze pozwolili mu zostać. Było słychać jeszcze krzyk Holly.
Z: Skarbie dasz radę ! - krzyknął Zayn.
I nagle.. płacz dziecka. O cholera ! Zostałam ciocią ! ;oooo
Zayn wyszedł z sali cały przerażony. Oparł się o ścianę i zaczął płakać.
Lou: Zayn, stary co jest ? - zapytał zdziwiony Louis.
Z: Zostałem ojcem.. to wspaniałe.
L: Możecie wejść do sali. Pacjentka się ubrała ;) - lekarz szeroko się do nas uśmiechnął.
Weszłam pomału do sali a za mną chłopcy. Holly leżała w starych ciuchach ale bez butów z Larry'm.. jejku jaki ten szkrab piękny. Wzruszyłam się.
G: Witaj, piękny.. - powiedziałam podchodząc do przyjaciółki i jej synka.
Holly na mnie spojrzała.
Ho: Chcesz go potrzymać ? - zapytała osłabionym głosem.
G: Mogę ? - spytałam.
Ho: Oczywiście, ciociu ;3
Wzięłam go delikatnie na ręce. Maluch tylko ziewnął.
N: Ohhhh *---* jakie to romantyczne, Harry pilnuj się xd
Ten to wyleci ze swoimi tekstami nawet przy kogoś śmierci xd
Podałam Larry'ego Zayn'owi. Nawet nie wyobrazicie sobie, jak ślicznie razem wyglądali. No nie powiem.. Zayn musiał bardzo się postarać. Larry odziedziczył wygląd po Zayn'ie.. niestety :C xd
Z: Ma usta takie jak Holly. - powiedział.
L: Resztę ciała twoją. Nawet to co ma na dole xdd
Jezu, Liam ty badboy'u ;ooo O.O
Oddaliśmy malucha naszej młodej matce. Nie mogłam nacieszyć się tym widokiem ;333
H: I co teraz ? - zapytał mój chłopiec.
N: Żyjemy dalej -.- a co myślałeś ? To nie jest ostatni rozdział z naszego życia.
Z: Trzeba tylko powiedzieć Paul'owi, że wyskoczyliśmy po kolei z auta i biegliśmy do Londynu.. przy okazji, że ukradliśmy autobus ._.
Ho: Wow. Macie kłopoty.
G: I to jakie.
Co myślicie o dzidziusiu ? ;** xd


BOSKIE ;333 // Wera ;>
OdpowiedzUsuń