poniedziałek, 1 lipca 2013

Chapter 41.

Oczami Holly.
Leżałam na łóżku i wyłam.. Zayn mnie zostawił, zostanę samotną matką. Na pewno nie dam sobie rady. Wylewałam z siebie litry łez, ale co sobie przypomniałam naszą kłótnię znowu płakałam. Giselle przestała pukać ciągle, a raczej walić w moje drzwi. Poddała się. Tak jak chłopacy. Nie jadłam nic od kilku dni.. od tej jebanej kłótni. A byłam cholernie głodna. Tzn. dziecko domagała się jeść.. moje pół osierocone dziecko. Wykąpałam się, ubrałam coś. Zauważyłam, że mi troszkę już wystaje brzuch :/ bosko.. Związałam włosy w koka.. miałam pod oczami sine ślady.. no i znowu lekko zaczerwienione oczy. Chwyciłam swojego misia i cicho zeszłam na dół.
L: Załamała się tak jak Zayn.. - mruknął Liam.
Kiedy wypowiedział jego imię.. moje serce znowu rozbiło się na kawałki tak, że poczułam je w swoim żołądku. Weszłam do kuchni. Wszyscy spojrzeli w moim kierunku. Spuściłam wzrok w dół i wyciągnęłam z lodówki sałatkę cesarską, którą wczoraj Giselle chciała mi dać ale nikogo nie wpuszczałam do pokoju.
Lou: W końcu coś zjesz..
Uśmiechnęłam się lekko do Louis'a.
N: Powinnaś mieć już duży brzuch a jesteś płaska.
Zaśmiałam się cicho.. Niall zawsze potrafił mi poprawić humor. Nawet w takich a nie innych okolicznościach ;)
H: W końcu wyszłaś z pokoju.. martwiliśmy się.
Ho: Nie macie o co. - powiedziałam lekko zachrypniętym głosem.
G: Mamy, Holly. Nie jesz, nie pijesz, nie śpisz.. ciągle płaczesz. Jesteś członkiem naszej patologicznej rodziny. My zawsze będziemy się o ciebie martwić, rozumiesz ? Nie chcę abyś sobie coś zrobiła przez Za.. - przerwała wiedząc, że nie wytrzymam bo dłonie zaczęły mi drgać.
Ho: Nie chcę o nim rozmawiać...
L: Może byłoby ci lepiej. Ulżyłoby ci..
Ho: Nie wiem czy mi byłoby lepiej.. mam już w połowie osierocone dziecko. Nie mam chłopaka. Będę samotną matką. Dowiedziałam się od ojca mojego dziecka, że jestem szmatą i na nic nie zasługuję.. i co ? Jest jeszcze gorzej jak wam to mówię.
Harry westchnął. Grzebałam widelcem w sałatce długo. Straciłam ochotę na jedzenie.
N: Rozumiem cię.. powinnaś iść ze mną na lody. Ja jak jestem smutny to jem. Pomaga to bardzo..
Ho: Lody, powiadasz ? - poruszyłam zabawnie brwiami.
Wybuchnęłam śmiechem. Sama. Nikt nie spodziewał się, że zmieni mi się o 360 stopni humor. Zaczęli się ze mnie śmiać.
N: Nie takie xdd Od tego mam Louis'a.
Zaczęliśmy się bardziej śmiać. Aż w końcu do kuchni wszedł On. Twarz mi zmizerniała.
Z: Chciałem cię przeprosić..
Powiedział cicho. Miał wory pod oczami.. lekko nawet spuchnięte. Czerwone. Nie golił się.. dobra. Już wiem ile czasu minęło. 11 dni. 11 dni łykałam tylko swoją ślinę i żułam gumę do ŻUCIA, wierzycie ? ;ooo
Z: Będziesz dalej moją dziewczyną...?
Ho: Nie umiem.
Westchnął.
Z: Miłych świąt życzę.
Wyszedł trzaskając drzwiami. Harry dostał sms'a.
H: Od Zayn'a.. napisał "Odzyskam ją. Wiem już kiedy.".
Otworzyłam szerzej oczy.
G: Padł na głowę.
Ho: Idę spać. - westchnęłam.
Wstałam. Niall i Louis spojrzeli na mój sweter i zaokrąglenie pod nim.
Lou: Jednak coś tam rośnie xddd
Ho: Jak widać xd
Poszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i tak zasnęłam..

Malik ;D


2 komentarze:

  1. Suuperr i to ,,Jednak coś tam rośnie" hahahahhahahah nie mogę.! Dawajcie dalej.! "D

    OdpowiedzUsuń
  2. BOSKIE !!! :D // Wera ;>

    OdpowiedzUsuń