piątek, 6 września 2013

Chapter 66. Niespodzianka! :)

Na początku chcę Wam powiedzieć, że razem z Holly postanowiłyśmy zacząć kontynuować pisanie bloga. Mamy nadzieję, że cieszycie się z tego powodu. Żaden z naszych poprzednich blogów nie miał tyle wejść, komentarzy i czytelników co ten. Tak więc, nie będę już Wam nudzić, życzę miłego czytania! :)
+ chcę dodać to abyście zapomnieli o tych kilku latach później. :) 

Dwa miesiące później.
Oczami Giselle.
-Jesteś już gotowa?- zapytał mnie Harry, tuląc się do moich pleców.
-Tak, możemy jechać- odwróciłam się i dałam mu buziaka w usta.
-To chodźmy- chwycił moją rękę i poszliśmy przed dom.
Wszyscy wsiedliśmy do wielkiego samochodu i pojechaliśmy.
-Myślicie, że wygramy?- zapytał Louis.
-Oczywiście, że tak!- powiedziała zHolly.
-Zasłużycie na tą nagrodę- uśmiechnęłam się.
Jedziemy na galę VMA's. Wierzę, że chłopcy wygrają. Ta ciężka praca na pewno się opłaci. Pewnie chcecie wiedzieć, co się działo przez ostatnie dwa miesiące.Otóż po powrocie z Polski wróciliśmy do normalnego życia. Z Holly pracujemy w hotelu, chłopcy kontynuują karierę. Larry rośnie, wszystko układa się wspaniale. Mama nadzieję, że tak pozostanie długo. Ja jestem w 3 miesiącu ciąży, wszystko idzie w dobrym kierunku. Harry się zmienił, nadal jest tym idiotą jak sprzed czasów gdy pracowałam tam.... ale pewnie taki pozostanie. Z czasem będzie się pewnie zmieniał w odpowiedzialnego i godnego go nadania mu nazwy ''Ojca, taty''. Wcale nie myślę,że ta ciąża jest wpadką. Pewnie tylko nas wzmocni jak myślę. No, a wracając do dzisiaj, teraz.

Jesteśmy już na wielkiej arenie, gdzie odbywa się gala. Zajęłam miejsce oczywiście obok mojego miśka, a z mojej prawej strony siedzi Holly.
-Ej, Giss, JT będzie występował!- krzyknęła w moją stronę Holly.
-Wiem kurwa, chyba słyszałam jak mówili- odpowiedziałam śmiejąc się.
Po chwili włączyła się muzyka i zaczął śpiewać jeden z moich ulubionych męskich głosów.
-Bóg... -powiedziałam wpatrzona w Justin'a Timberlake'a.
Harry chwycił moją rękę i powiedział wprost do mojego ucha.
-Zapamiętaj, Bóg jest tylko jeden i jestem nim ja- zakończył swoją wypowiedź przygryzając płatek mojego ucha. Zaśmiałam się cicho i dalej patrzyłam na...... Drugiego Boga, który był na scenie.


-Drodzy państwo za najlepszą piosenkę lata nagrodę dostaje..... And we dance all night... -powiedzieli prezenterzy.
Ucieszyłam się, że to właśnie oni wygrali tę nagrodę! Wstałam z miejsca przytuliłam się do Hazzy; tak samo postąpiła Holly z Zayn'em.

Oczami Holly.
Ja i Zayn.. wszystko jest idealne ! Larry zaczyna chodzić pomimo tego, że jest jeszcze brzdącem :) nasze małżeństwo rozwija się z każdym dniem, dogadujemy się jak nigdy a moja przyjaźń z Giselle także się wzmocniła :) Chłopcy poszli na scenę, podziękowali chłopakom oraz nam :D i swoim rodzinom oczywiście :) i wrócili do nas.
Reszta gali także była rewelacyjna a występ Katy Perry.. WOW !
Wsiadłam za Zayn'em w busiku. Nasz kierowca dziwnie wyglądał, był blady jak trup i w ogóle.
- Nic panu nie jest ? - zapytał Liam.
- Źle się czuję, serce mnie boli.. - wydusił cicho.
- Niech pan usiądzie na moim miejscu, ja poprowadzę. - powiedział Zayn.
- Zayn, lepiej ja to zrobię.. piłeś. - mruknęłam.
- Wiem co robię. - zaśmiał się i zasiadł za kierownicą.
Jechaliśmy w nocy.. ludzi nie było, samochody jeżdziły co jakiś czas a w busie panowała cisza.
Nagle zza zakrętu wyjechał drugi bus, w którym była Katy, Zayn wpadł w poślizg i nagle wjechaliśmy w jej bus. Walnęłam głową o to coś na przodzie.. moje żebra.. co za ból ;c
- Nic wam nie jest ? Zayn ? - mówiła przerażona Giselle.
- Ał.. - dotknęłam czoła, leciała mi krew. - Zayn ?
Mój mąż patrzył przerażony na bus Katy.. nikt z niego nie wychodził.
--------------------------
Wielki powrót ! Zrobiłyśmy z buta wjeżdżam na bloga, rok szkolny i nowe pomysły :) cieszycie się ? Co myślicie o rozdziale ? G&H.

niedziela, 1 września 2013

Bardzo ważna wiadomość :)

Ogłaszamy, że powracamy na tego bloga i będziemy pisać dalej ! :)
To co tutaj pisałyśmy wiele dla nas znaczyło, poza tym miałyśmy właśnie na tym blogu najwięcej fanów itp.
Powiedźcie co o tym sądzicie :)
Holly i Giselle.

czwartek, 18 lipca 2013

Chapter 65. ;3 - Ostatni !

Oczami Giselle.
-Witaj Polsko!- krzyknęłam kiedy wyszliśmy z lotniska.
-No to zrobimy im niespodziankę!- powiedział Louis.
-Taak, może nie tracąc czasu, po prostu jedźmy do ich hotelu.?- spytał Liaś.
-Okeey- odpowiedziałam.
Wsiedliśmy do prywatnego samochodu i jechaliśmy wzdłuż wielkiego miasta, ale nie tak wielkiego jak Londyn. Siedziałam pomiędzy Lou, a Harry'm.
-W jakim mieście w ogóle jesteśmy?- spytał zjarany Lou.
-Poznań... tak było napisane gdzieś. -powiedział Nialler
Przez resztę drogi się strasznie wygłupialiśmy.... np. Lou chciał wyjść z okna, gdy zobaczył miejsce gdzie było stado kevion'ów, a Niall widząc KFC zaczął odpierdzielać jakiś dziwny taniec ._.
Kiedy byliśmy już przed zajebiście luksusowym hotelem, zauważyłam, że Harry jest jakby smutny, w ogóle się nie odzywał. Postanowiłam, że później z nim pogadam. Weszliśmy do środka, od razu pobiegliśmy do windy, która zawiozła nas na odpowiednie piętro. Bez pukania (standardowo xd) weszliśmy do pokoju tej dwójki... jednak od razu pożałowaliśmy, bo oni akurat NO... PO PROSTU UPRAWIALI SEKS!? :D.
Zatrzasnęłam drzwi z hukiem i usłyszałam głos Holly.
- Zayn, kurva wyjdź ze mnie i zapierdalamy się ubrać ! - jej krzyk rozniósł się po hotelowym korytarzu.
Niall prawie, że szczał pod siebie.
- No zostaw moje majtki debilu ! - pisnęła.
- No to oddaj moje bokserki !
- Poszedłbyś do nich w moich majtkach ?! - wydarła się.
- Cii bo usłyszą xd
Jprdl. ale akcja :D






Chapter 64.

Oczami Holly.
W Polsce było bajecznie ! Kiedyś tutaj mieszkałam, no i umiem co nieco powiedzieć w ich języku, ale.. ten klimat, to wszystko jest bajeczne ! Ludzie śpiewają piosenki na ulicach, śmieją się. :) To jest świetne.
- Widzę, że spodobało ci się. - zaśmiał się Zayn widząc mnie zachwyconą jakimś sklepem.
No były tam neonowe ciuchy ! :o
- Nie wierzę... to Zayn i Holly. - usłyszałam głos pewnej dziewczyny.
Bynajmniej tyle zrozumiałam.
- Directioners nas zauważyły. - zaśmiałam się, mówiąc już po angielski :D
- Jezuuu O.O nie bądź zazdrosna ale Polki też są ładne.
- No wiesz co ! - zaczęłam się śmiać.
Zaczęliśmy się gonić po rynku i chlapać wody z fontanny. Potem Zayn mnie podniósł i wbiegł do tej fontanny. Zaczęłam piszczeć bo woda była lodowata a poza tym.. mamy luty do cholery !
- Zayn ! - krzyknęłam a on mnie postawił.
Zrobił z ust dzióbek a ja go cmoknęłam.
- Debilu ty mój. - przytuliłam go. - Jestem cała mokra, jacyś chłopacy będą się napalać i co wtedy ? :o
- Wtedy dam im popalić. Jesteś moja. - pocałował mnie jeszcze raz. - Idziemy do tego sklepu ? - zapytał wskazując na ten sklep, którym się jarałam.
- Ok :)
I poszliśmy. Wszyscy patrzyli na nas jak na idiotów. Kupiłam sobie i Giselle : to, to, to i to. Potem postanowiliśmy wrócić do hotelu aby się przebrać i znowu wrócić na rynek gdzie czekało na nas.. około 20 osób :x w tym same dziewczyny.
- Zayn, może dasz im autografy i porobisz sobie z nimi zdjęcia.. no wiesz. Pierwszy raz widzą swojego idola w Polsce. - westchnęłam.
- Nie będzie ci to przeszkadzać ? - zapytał zdziwiony moją propozycją.
- Oczywiście, że nie. :) - uśmiechnęłam się do niego.
Chwycił moją dłoń i podeszliśmy do tych dziewczyn. Robiłam za tłumacza i w ogóle.
- Holly my też chcemy mieć z tobą zdjęcia ! - powiedziała jedna z nich.
- Ok :D Mogę za pozować xd - haha ;d ale zwała xd
No to wiecie, wszystkie zrobiłyśmy dzióbki a Zayn nam zrobił fote.
- Mogłabym wstawić to na swojego bloga, prawda ? - zapytała jedna mała dziewczynka.
- Oczywiście. - uśmiechnęłam się. - My już idziemy, pa dziewczyny !
Ujęłam już wystawioną do mnie dłoń Zayn'a. Zaczęliśmy chodzić po mieście i tak przyjemnie było.. bez tych ochroniarzy itp. Bo myślałam, że ciągle będą nas śledzić fanki. ._. a tu taka niespodzianka ;)
Oczami Giselle.
Dalej nie mogę uwierzyć w to, że jestem w ciąży ;___; nie ogarniam..
- Ej a może zrobimy Zolly niespodziankę ?! - zawołał Horan po chwili milczenia.
- Jaka znowu niespodzianka, Niall ? Ostatnio chciałeś zrobić zajebistą urodzinową imprezę Holly i Giss to zapomniałeś zaprosić ludzi ;____; - powiedział Liam xd
- No cicho ! To się uda ! Pojedźmy do nich, Zayn mówił, że zostają w Polsce jeszcze 3 dni i byśmy z nimi podróżowali ;3
- To nie jest taki zły pomysł ale no wiesz.. TO JEST ICH MIESIĄC MIODOWY ! - krzyknął Louis.
- Ucieszą się.. - powiedział.
- Ja jestem z Niall'em. - powiedziałam.
- No jak Giss to ja też. - westchnął Harry.
No i wyszło na to, że dołączymy do nich. Mam nadzieję, że nie będą źli ._. Poszłam spakować swoje ciuchy. Wzięłam kase itp. Teraz tylko na lotnisko i lecimy do Polski !!!


środa, 17 lipca 2013

Chapter 63.

Oczami Giselle.
Już po ślubie. ;) Holly pojechała z Zayn'em na.. kilka miesięcy miodowych xd Mama Zayn'a powiedziała, że zajmie się Larry'm. Kiedy wróciłam do domu, poczułam taki jakby odruch wymiotny. Pobiegłam szybko do łazienki wymiotować. Podejrzewałam już co to może być ;/ Wyciągnęłam z szafki test ciążowy. Wykonałam go a po pięciu minutach wyszedł wynik... pozytywny. Zadzwoniłam po Harry'ego.
Przyjechał najszybciej jak się dało. Nie spożywał dzisiaj alkoholu.. co mnie zdziwiło, bo lubił sobie wypić.
- Co się stało ? - zapytał przerażony.
Pokazałam mu test ciążowy. Otworzył szerzej oczy.
- O jprdl. ! Będę ojcem ! - krzyknął i mnie podniósł kręcąc się.
Zaśmiałam się.
- Cieszysz się ? - zapytałam zdziwiona.
- I to jak. - pocałował mnie. - Napiszę chłopakom.
- Ja zadzwonię do Holly.
Po kilku sygnałach Holly odebrała.
- Coś się stało Giss ? - zapytała, śmiejąc się.
- No wiesz.. będziesz matką chrzestną. ! - pisnęłam.
Nie odzywała się chwile..
- Jesteś w ciąży ?! - krzyknęła.
Usłyszałam jej pisk.
- Kurva, kochanie co się stało ? - usłyszałam w oddali głos Zayn'a.
- Giselle jest w ciąży ! Ale zajebiście ! Ej no.. wysyłaj mi zdjęcia usg, ok ? :3 Powieszę je w pokoju Larry'ego ! - ale się cieszyła xDDD
Zaczęłyśmy rozmawiać.
- Gdzie jesteście ?
- Aktualnie w Paryżu, dzisiaj pozwiedzamy, kupię nam kilka ciuszków i jutro jedziemy do Polski, dokładnie nie wiem gdzie ale do Polski. - powiedziała dumnie.
- A co robicie ? - zapytałam zaciekawiona.
Spojrzałam na Harry'ego, który.. tańczył z chłopakami ? :o ._. z kim ja żyję..
- Ja zaczynam szykować rzeczy do kąpieli z Zayn'em xd
- Romantycznie ! - przedłużyłam xd - To ja wam nie przeszkadzam, koty ;*
- Ty nigdy nie przeszkadzasz ;___; - powiedziała.
- No dobra dobra :D paaa :3
- Pa :D zadzwoń jeszcze. - powiedziała i się rozłączyła.
Urodzę dziecko <33 *-* Mam nadzieję, że nie będę aż taka gruba ._. bo się zabiję chyba xd
- Dziewczynka ? - zapytał Niall.
- Fajnie by było xd - powiedziałam. - Larry miałby dziewczynę.
Harry otworzył jeszcze bardziej oczy.
- Musimy ich zeswatać ! - krzyknął. - Nie przemęczaj się kocie. - pocałował mnie.
- Boże.. - westchnęłam i walnęłam face palm'a. xd
Oczami Holly.
Noc z Zayn'em była wspaniała.. Taka magiczna :3 Aktualnie włóczyliśmy się po mieście i kupowaliśmy różne ciuchy, jedzenie itp.
- Nie mogę uwierzyć w to, że jesteś moją żoną. - zaśmiał się mój mąż..
Mąż - ale to słowo mnie jara :D
- To takie dziwne. - odpowiedziałam.
- Fantastyczne.. wiesz.. chciałem ciebie o coś zapytać. - skrępował się.
Ohohohoh *-*
- Noo :D o co chodzi ?
- Może.. postaramy się jeszcze o jedno dziecko, co ? - na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
Ale zaraz... on chce mieć ze mną jeszcze jedno dziecko ? Wtf O.O
- Że tak od razu ? - zapytałam zdziwiona.
- Nie... ale fajnie by było mieć jeszcze jednego szkraba. Liczę na trójkę dzieci. I pomyślałem też, że moglibyśmy razem zamieszkać. Giselle zamieszkałaby z Harry'm. Nasze domy byłyby obok siebie.
- A Giss o tym wie ? - zapytałam.
- Tak. Rozmawiałem z nią i stwierdziła, że pora na przeprowadzkę. Do tego nasze dziecko nie może mieszkać tylko z jednym z rodziców.
- Wieem :3 - westchnęłam i go pocałowałam. - Przeprowadzę się do ciebie i urodzę ci dzieci, tyle ile będziesz chciał xd
- Hmm.. no to kolejne wyzwanie :)
Otworzyłam szerzej oczy.
- Tylko trójka dzieci, rozumiem. - podniósł ręce w geście obronnym.
Zaczęliśmy się śmiać i dźgać jak małe dzieci. Potem wróciliśmy do naszego domku spać.. jutro kolejna podróż.

Co sądzicie ? :D Może być ? Cieszycie się, że Giss jest w ciąży ? :3

wtorek, 16 lipca 2013

Chapter 62.

Oczami Holly.
Stres mną buzował.. sama nie wiedziałam co robić. Wszyscy zaczęli się szykować. Postanowiliśmy tak :
Oni wszyscy wyjadą pod kościół, ja w tym czasie zacznę się szykować i pojadę pod kościół gdzie będą wszyscy. Poszłam do mojego pokoju i zamknęłam się na klucz. Kąpiel, bardzo gorąca, jakoś mnie uspokoiła, ale jak wyszłam z wanny ;___; zaczęłam płakać. Jak dziecko.
- Ogarnij się, Holly. - szepnęłam do siebie.
Włosy wyprostowałam, wyciągnęłam kolczyk z ust ( nawet nie było widać dziurki ). Delikatny, nawet bardzo, makijaż i moja twarz jest gotowa. Przeszłam do garderoby. Tam wisiała moja sukienka, w której podejdę do ołtarza.. na imprezę będę mieć inną :) Naciągnęłam na siebie białe koronkowe majtki, białą pod wiązankę i powoli założyłam sukienkę. Dodatkowo welon i już. Dostałam sms'a od Giselle :
"Wszyscy czekają, kochanie ;*".
Jeszcze białe platformy i gotowe. Wsiadłam do auta. Zaczęłam się coraz bardziej denerwować. Stanęliśmy przed kościołem.. jprdl. Nie, ja nie dam rady. Kierowca otworzył mi drzwi i pomógł wyjść. Na dworze czekał tylko ojciec Zayn'a :3
- Pięknie wyglądasz. - powiedział.
I muzyka zagrała. Ty ty tyry, ty ty tyry... [...]. Weszliśmy do kościoła. Było bardzooo dużo osób i wszystkie patrzyły w moją stronę. Usłyszałam te szepty, te ciepłe uśmiechy w moją stronę.. przygryzłam wargę ze stresu ale szłam dalej.. i ujrzałam Jego. Stał uśmiechnięty od ucha do ucha. To właśnie dla niego tutaj jestem... ♥
Uśmiechnęłam się do niego. Kiedy byłam wystarczająco blisko, ujęłam jego dłoń, która czekała na mnie. Patrzyłam mu prosto w oczy. Następnie mówiliśmy to co nam kazał ksiądz.
- Możecie się pocałować. - powiedział.
Zayn chwycił delikatnie mój podbródek i pociągnął do siebie... zatopił swoje usta w moich. Wydawało się, że jesteśmy sami. Pocałunek się dłużył a tak naprawdę trwał około 15 sekund. Wszyscy klaskali, piszczeli, gwizdali. Zauważyłam, że Giselle płacze.. no nie tylko ona bo i Niall i mama Zayn'a... xd Zaczęli nas obsypywać płatkami róż i ryżem. Czułam się przez chwile jak w The Sims 3 ;___;
Teraz czas na salę. Siedziałam w jakimś pokoju z plakietką "SCHOWEK".
Nie wyglądało mi to na schowek ale ok..
Zaczęłam na szybko przebierać się w sukienkę do tańczenia itd.
Giselle była pięknie ubrana ! *-* zakochałam się..
Musiałam także zmienić buty. Miałam takie same jak Giss, ale że białe. Kupiła mi je właśnie na ten ślub.
Sukienka nałożona a więc idę. Zayn czekał za drzwiami.
- Moja kocica. - mruknął mi do ucha i namiętnie pocałował. - Czas pokroić kochanie tort.
Westchnęłam i razem wkroczyliśmy na sale. Przed moimi oczami stanął ogromny tort.. no tak. Wiem, że trzeba wyżywić prawie 200 osób ale.. wow.
Suknia ciągnęła się za mną, welon dalej na głowie.
Zayn uśmiechnięty też jest, więc jest dobrze. Pokroiliśmy razem ten tort.














( Było o wiele wiele większy ! ). Potem wszyscy tańczyliśmy, ślub był udany.
- No to teraz zapraszamy Zayn'a. - powiedział Harry.
Co tu się dzieje ? Siedziałam obok Giselle i spojrzałam na nią zdziwiona. Uśmiechnęła się tylko tajemniczo.
- Cześć, wam. Chciałbym wznieść toast za moją prześliczną żonę. Każdy czas spędzony z tobą wydaje się za krótki. Dlatego zacznijmy od wieczności.* - wszyscy podnieśli kieliszki. - Chciałbym zaśpiewać dla ciebie z chłopakami piosenke no i żebyśmy do niej zatańczyli.. razem.
Zayn zszedł z mikrofonem ze sceny i podszedł do mnie. Pociągnął za rękę i poprowadził na środek parkietu. Usłyszałam pierwsze nuty "Irresistible". Zawsze na tej piosence płakałam ;) Bujaliśmy się delikatnie a chłopacy śpiewali. Przy refrenie Zayn troszkę bardziej mną poruszał, obejmował w pasie.. w ogóle wszystko. A kiedy nadszedł czas na jego małe solo z moich oczu popłynęły łzy.. to było świetnie. Oklaski, piski, gwizdy - standard.
Wesele dobiegło końca :3
- Mam dla ciebie małą niespodziankę. Z Giselle i chłopakami to zorganizowałem. - powiedział kiedy wszyscy wychodziliśmy z sali.
- Jaką ?
- Wyjeżdżamy.. na pół roku. Będziemy jeździć po Europie ! - powiedział.
Byłam w szoku.
- Kocham cię. - pocałowałam go.
- Giselle spakowała twoje ciuchy.. chyba zauważyłaś, że na chwilę zniknęła.
- Na godzinę :D ale mówiła, że musi jeszcze coś.. aaaa.
- Noo.
Wsiadłam do auta. Wszyscy nam machali.
- Dzwoń do mnie. - powiedziała Giselle.
Kiwnęłam głową. Pomachałam wszystkim i odjechaliśmy z piskiem opon.. Wylądowaliśmy w samolocie i do Paryża.
Byliśmy w Paryżu o godzinie 23 ( ich czas ). Zayn wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego.. domku ? :x Nie wierzę..
- Masz czas się uszykować. - powiedział przygryzając wargę. - Ja się przebiore.
Wzięłam torbę z karteczką "bielizna". Była w niej.. sama skąpa bielizna :x Giselle ! Och.. Wybrałam jakąś taką.. no normalną. Czarna koronkowa dwuczęściowa bielizna. Zabiję ją jak zadzwoni :x
Weszłam do pokoju. Zayn spojrzał na mnie.. otworzył szerzej oczy. Poczułam na swoich policzkach wypieki. Wstał i podszedł do mnie, pocałował bardzo namiętnie i spędziliśmy ze sobą noc poślubną. Był bardzo delikatny i czuły. Co kilka minut słyszałam czułe słówka.. mam nadzieję, że tak będzie już codziennie.

* Wzięłam ten tekst ze zmierzchu xddd jprdl. xd
No i co powiecie ? Może być ? :3 Postarałam się. Pisałam ten rozdział całą godzinę i dodaję go właśnie dzisiaj, za 4 minuty będzie środa :x Komentujcie !


Chapter 61.

Oczami Holly.
Cholernie denerwowałam się ślubem a Zayn ? Zayn miał to w tyłku xd Rozwala mnie psychicznie.
- Chodź tu kocie. - pociągnął mnie w pasie, tak, że upadłam na jego kolana.
- Coo ?
- Mam na ciebie ochotę xd
- Najpierw wypełnij zaproszenia. Zajmij się swoją rodziną a ja resztą. - cmoknęłam go w usta i podeszłam do biurka.
A więc tak.. lista gości. Godziny mijały a ja dalej wypełniałam zaproszenia.
Room 94, Union J, Jessie J, Rihanna, Beyonce, rodzina Niall'a, Liam'a, Harry'ego i Louis'a, Justin Bieber, Bruno Mars, Lil :3, Ed Sheeran :D, Carly Rea Jepsen, James Arthur... i dużo, dużo innych. 
Zayn skończył robić te cholerne zaproszenia dwie godziny temu ._. Jprdl. ja już nie wyrabiam. Kiedy skończyłam poszłam po kawę. Akurat mój narzeczony grał w karty z chłopakami.
- Urwę ci jaja, zobaczysz. - westchnęłam.
- Oj, słońce :) Ślub za niecały miesiąc.
- Tak, ale trzeba zacząć wszystko robić. Masz garnitur ? - zapytałam.
- Mam :3 Kupiłem dzisiaj z butami :D i mam pytanie.. mogę zrobić wieczór kawalerski ?
- Kiedy ? - spojrzałam zaciekawiona.
- No dzisiaj... do klubu z chłopakami bym poszedł.
- Spoko.
Był zdziwiony.
- Ożesz kurwa.. mówiłem, że się zgodzi ! - krzyknął Niall.
Przytulił mnie i pocałował w policzek.
- Ale pod jednym warunkiem.
- Wiedziałem.. - westchnął Zayn. - Jakim.?
- Ja robię wieczór panieński :3
- Ok :D umowa stoi. - powiedział Harry.
- Zero gołych panienek ! - warknęłam.
Kiwnęli głowami a ja poszłam do pokoju zadzwonić po Danielle, Eleanor, Gemme, Ruth, Doniyah i tyle :D Jeszcze Giselle ale ona jest w pokoju obok. Teraz trzeba coś jeszcze załatwić. Pożyczyłam auto Zayn'a.. nie mam prawka ale co mi tam ! Do Bradford nie jest daleko :3 Drzwi otworzyła mi Trisha :3
- Cześć, Holly ! - przytuliła mnie.
- Jest może tata Zayn'a ? - zapytałam.
- Tak :3
Wpuściła mnie do środka.
- Mam do pana wielką prośbę.. - westchnęłam. - Czy mógłby mnie pan podprowadzić pod ołtarz ?
Spojrzał na mnie zdziwiony ale.. ucieszył się, że go o to poprosiłam.
- Oczywiście ! :D to będzie dla mnie wielki zaszczyt.
I wróciłam do Londynu na szybko. Za dużo rzeczy mam na głowie.
Oczami Giselle.
Wieczór panieński.. jest grubo ! :D Alkohol się leje, ogólnie wszystko boskie.. tylko nie ogarniam dlaczego został zrobiony ten prawie cały miesiąc przed ślubem. Ale nieważne :x impreza to impreza.
- A Larry gdzie ? - zapytała Dani.
- Śpi w pokoju ;) - odpowiedziała Holly.
Zaczęłyśmy grać w butelkę. Pytania jak i zadania były powalające xD
- Jak dobrze ci w łóżku z Harry'm ? - zapytała Ruth.
- Bardzooo..
Byłyśmy wszystkie nieźle wstawione. Tylko Holly pamiętała, że ma dziecko w domu i dużo nie piła. Potem poszła spać a my dalej balowałyśmy po cichu. Dziewczyny zostały na noc.

Następny rozdział będzie poświęcony ślubowi ;) Szykujcie się, bo będzie długi :3

Chapter 60 ! :D

Pół roku później a nawet więcej :3
Oczami Giselle.
Holly stresowała się ślubem bardzo. Ślub już za miesiąc, a ona i Zayn nie mają sali ani nic :x więc dzisiaj idę z nią wybrać suknię ślubną i garnitur dla Larry'ego :3
- Ja nie dam rady.. - powiedziała przerażona.
- To tylko ślub, Holly. - zaśmiałam się.
Posadziła w wózku swojego synka, który wystarczająco podrósł. Już ma roczek i 2 miesiące :3
- Nie wiem co ja zrobię, ale muszę zacząć szukać sali. - westchnęła.
Weszłyśmy do salonu sukien ślubnych. Holly opisała suknie jaką by chciała mieć. Jakaś miła pani zaczęła wyciągać jej te sukienki do przymierzenia. Jak wyszła w pierwszej sukience.. wzruszyłam się.
- Boże.. jak ślicznie. - łzy spływały mi po policzkach.
- Nie płacz, bo ja będę płakać. - wydusiła.
No i się rozpłakała. Przytuliłyśmy się. Następne sukienki też były rewelacyjne ale ostatnia.. powalała z nóg.
- Chyba ją wezmę. - powiedziała.
- Weź ! Jest rewelacyjna na tobie !
Uśmiechnęła się. Potem zajęłyśmy się garniturem dla Larry'ego. Szybko znalazłyśmy odpowiedni i poszłyśmy po zaproszenia na ślub. No sporo będzie tych osób.. około 200. W tym prawie same gwiazdy. Holly chciała zaprosić swoją mamę.. ale nie. Jednak nie. Bała się jej. Wszystko było kłamstwem, jej mama dalej żyła. Nie zmarła.
- Nie wiem czy ją zaprosić.
- Nie. Lepiej nie.. - doradziłam.
Kiwnęła głową. Potem znalazłyśmy dobrą salę. Kiedy szłyśmy zamówić tort, ciasta, ciastka i w ogóle spotkałyśmy Union J :3
- Cześć, dziewczyny ! - zawołał James.
- Czeeść :D - powiedziała Holly.
- A wy co ? Zakupy ? - zapytał George
- Noo :D Ślub się zbliża więc trzeba zacząć wszystko planować ;) - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ale Larry już urósł. - powiedział Joshua i kucnął przed wózkiem.
Chwile pogadaliśmy i musiałyśmy się zbierać więc wszyscy się pożegnaliśmy. Oczywiście nic nie wspominałyśmy o tym, że będą zaproszeni na ślub :D nawet o tym nie wiedzą i nic się nie domyślają <33
- Już widzę ich zdziwione miny :D - zaśmiała się Holly.
- A Room 94 ?
- Też chcę ich zaprosić. Pamiętasz z nimi wakacje ? - zaśmiała się.
- Noo :D a pamiętasz jak Kieran się wywalił na piachu xddd ? - zapytałam.
- Hahahah ! :DDD pamiętam xd i jeszcze mówił że chciał złapać żółwia.
Znalazłyśmy odpowiedni tort :D I powędrowałyśmy do salonu z kolczykami itp. Holly chciała sobie przebić uszy.. myślałam, że chce mieć jeden dodatkowy kolczyk ale jak ujrzałam jej ucho to.. wow *-*
Wróciłyśmy do domu. Chłopacy dopiero co przyjdą jutro. :D To dobrze bo stęskniłam się za Harry'm.

Krótki ale jest :D Zapraszam na naszą stronę na fb : https://www.facebook.com/PamietnikGH :3 - Malik.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Ważne !

Cześć wam ! Tutaj Malik :D
Założyłyśmy własną stronę ze Styles'em na fb : https://www.facebook.com/PamietnikGH
Lajkujcie, zadawajcie pytania ! :D Wszystko ;***
Rozdział niedługo się pojawi ! <33

niedziela, 14 lipca 2013

Chapter 59.

Oczami Holly.
Nie dawałam ze sobą rady.. kręciłam się po pokoju. Mama Zayn'a chciała dzisiaj spędzić czas z Larry'm. Stwierdziła, że chwila odpoczynku mi się przyda :c.
- Kochanie, co się dzieje ? - zapytał Zayn.
- Nic... - powiedziałam.. a raczej szepnęłam bo gardło zaczęło mi się dziwnie ściskać.
- Przecież widzę. Jesteś moją przyszłą żoną, więc powinienem wiedzieć..
Stanęłam przed oknem. Po chwili odwróciłam się do Zayn'a.
- Bo.. nie daję rady, Zayn ! Kłótnia Giselle i Harry'ego. To jak mnie nazwał. Larry nie może spać przez nasze kłótnie. Ja tak nie mogę.. - zaczęłam płakać.
- Kochanie..
- Puszczałam się w burdelu ! Co jak nasz syn się dowie ?! Jak będzie wiedzieć ?! Odwróci się ode mnie, tak jak reszta ! Nie chcę żyć ! Zabiłam własnego ojca ! Matka potem też zmarła ! Dlaczego ?! Na zawał serca ! ;CCC
Dusiłam się łzami.
- Masz mnie, chłopaków, Giss, moją rodzinę..
- No i co mi do tego ? Przeszłości nie da się wymazać, Zayn ! Co ze mnie za matka ?!
Podszedł do mnie i mocno przytulił. Usłyszałam jego cichy szloch.
- Nie mów tak nigdy.. - szepnął gładząc mnie po włosach.
Pocałowałam go. Uniósł mnie delikatnie i położył na łóżku.
- Wszystkim się zajmę, kochanie. Nie martw się, a teraz odpocznij. - pocałował mnie w czoło i przykrył kołdrą.
Zamknął drzwi i zostawił mnie.. w tych czterech ścianach.. mam dosyć.
Oczami Zayn'a.
Dlaczego się popłakałem ? Bo nie wiedziałem jak jej pomóc, co zrobić. Siedziałem w kuchni i macałem papierosy. Zapalić czy nie ? Dawno nie paliłem..
- Co robisz ? - zapytał Louis.
- Myślę.
Wyrwał mi te jebane papierosy.
- Nie możesz.. - warknął.
Spojrzałem na niego wściekły.
- To wszystko wasza wina ! - krzyknąłem i popchnąłem stół tak, że się wywalił.
Ubrałem kurtkę, buty i wyszedłem trzaskając drzwiami. Nie wiem nawet co mną kierowało.. stres ? Wściekłość ? Nie wiem, kurva, nie wiem !
Jak zwykle moim jedynym ratunkiem było Bradford. Pojechałem do rodziców. Larry bawił się jakimiś tam misiami, klockami. Miło było widzieć go uśmiechniętego.
- Synu, nie możesz się poddawać a do tego pokazywać swojej słabości Holly ! - powiedział mój tata.
- Tato, ale co ja mam zrobić ? Nie mogę jej pomóc.. - westchnąłem.
- Wystarczy, że jesteś z nią. - powiedział.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i postanowiłem wrócić. Zabrałem ze sobą mojego synka. Kupiłem mu po drodze misia baranka :3 cieszył się jak głupi. Wszedłem do domu Holly. Krzątała się po kuchni i coś gotowała.
- Wrócił twój narzeczony i synek. - powiedziałem.
Spojrzała na nas i uśmiechnęła się szeroko. Mnie powitała soczystym buziakiem a Larry'ego oczywiście wzięła na ręce.
Szczerze ._. on coraz bardziej przypomina mnie ale ma dłuższe rzęsy.
Moje maleństwo *-* Usiadłem na krzesełku.
- Chłopacy tutaj byli.. - powiedziała spokojnie Holly.
- Tak ? I co ? Nagadali ci coś zapewne..
- Zayn. - westchnęła i usiadła obok mnie dotykając ramienia. - Nie możesz ich tak traktować... to są twoi przyjaciele.
- Wiem, Holls. - pocałowałem ją.
- Idź z nimi porozmawiać i jak chcecie to możecie przyjść zostać na noc. Z Holly oglądamy dzisiaj horrory.
Kiwnąłem głową i wróciłem do swojego domu.
Wyjaśniłem wszystko chłopakom..
- Mogłeś nam powiedzieć, stary. - westchnął Harry.
- I jak z Giss ?
- Pogodziliśmy się, powiedziałem Paul'owi, że nie chcę z tamtą laską być. Jesteśmy znowu razem ;) - odpowiedział.
- Dobra. Idziemy do dziewczyn.
Kiedy byliśmy dziewczyny już oglądały Rec 2. Jprdl. co za film ! Srałem pod siebie. Co tu się kurva działo ? Dom wariatów !
- Zayn ! - krzyknęła na strasznej scenie Holly i wcisnęła głowę pod moją pachę.
Ona to przeżywała potem.. dobrze, że już jest lepiej ;) Mam nadzieję, że na naszym ślubie będzie jeszcze lepiej.

Oooo *-* dłuższy nie ? Może być ? :D - Malik.

piątek, 12 lipca 2013

Chapte 58.

MIESIĄC PÓŹNIEJ.

Oczami Giselle.
Obudził mnie głośnio dzwoniąco budzik... zaspana poszłam do łazienki. Kolejny taki sam dzień, nudny dzień. No tak, nie mówiłam Wam. Od dwóch tygodni z Holly pracujemy w hotelu, jesteśmy recepcjonistkami, niby nudna praca, ale my się dobrze tam czujemy :P  Larry jest w tym czasie z mamą Zayn'a, która zaoferowała swoją pomoc.
Po szybkim prysznicu, umyłam zęby i zrobiłam ledwo widoczny makijaż. Z szafy wyciągnęłam rzeczy. Szybko się ubrałam i wyszłam z pokoju. W salonie była Holly, ona też była już  ubrana Holly, która zakładała buty Larry'emu.
G: Heej! -powiedziałam i ją przytuliłam.
H: Ok, możemy jechać- powiedziała kończąc ubierać Larry'ego.
Zeszłyśmy na dół, do fotelika włożyła maluszka, a my usiadłyśmy z przodu.
http://q-ec.bstatic.com/images/hotel/max300/633/6333103.jpgH: Nawet nie zdążyłam nic zjeść... -powiedziała śmiejąc się.
G: Ja też, może Anthony (szef kuchni) będzie tak hojny i nas nakarmi haha ;)
H: No oby, aż mi burczy w brzuchu xD
Odwiozłyśmy Larry'ego do mamy Zayn'a i same pojechałyśmy do naszego miejsca pracy.Zaparkowałam auta i weszłyśmy do środka. Poszłyśmy do pomieszczenia, w którym przebierałyśmy się w rzeczy  do pracy. Założyłyśmy strój i poszłyśmy do miejsca naszej pracy, czyli recepcji.
Ludzie byli strasznie mili do nas. No nareszcie ! Bo jak pracowałyśmy w burdelu nie raz dostawałyśmy po twarzy ;/
Wróciłyśmy do domu, po drodze odebrałyśmy Larry'ego :3 Usiadłam z nim na kanapie a Holly przyniosła dwa słoiki nutelli i łyżeczki. Opróżniłyśmy je równo w godzinę xd głodne byłyśmy, kucharz dał nam tylko kanapki xd
- Co robimy ? - powiedziałam.
- Nie wiem.. a na co ty masz ochotę ? - uśmiechnęła się.
- Pornole ! xddd - krzyknęłam xd
- No weź, nie przy dziecku haha xd - zaśmiała się. - Idziemy na zakupy, do kina i do Nando's. xd zgłodniałam xd - powiedziała.
Jprdl. O.O przed chwilą narzekała, że ją brzuch boli a teraz jest znowu głodna ? Ona musi być kuzynką Niall'a xd A więc poszłyśmy na zakupy gdzie kupiłyśmy setki ciuchów i żarcia. Potem poszłyśmy do kina na horror z Larry'm, który zasnął już na początku filmu :3 i potem do Nando's. Fanki nas zaatakowały :c
- Jaki on jest słodkiii.. - powiedziała jedna patrząc na Holly syna.
- Prawda. - dodałam.
Mały znowu zasypiał.. ._. on mnie rozwala. Faneczki poszły a my zostałyśmy same.. Larry się nudził więc Holly wyciągnęła książkę kucharską i pokazywała mu obrazki xd Jego reakcja była przekomiczna xd
Śmiałam się na cały głos xd ludzie się nam przyglądali. Nagrałam to i wrzuciłam filmik na tą taką stronę.. bosz... nie pamiętam jak się nazywała ale wrzuciłam do neta xd
Dostałyśmy nasze zamówienie. Zjadłyśmy i wróciłyśmy do domu, gdzie rozwaliłyśmy się na kanapie, przed telewizorem i chyba razem zasnęłyśmy ;_____;

Ei no krótki .__. Komentarze, proszę ! XD













czwartek, 11 lipca 2013

Hej ! :D

Tu Malik :33 Chciałabym was zaprosić na mojego bloga :
http://kiss-me-niall-i-love-you.blogspot.com/
I na Styles'a bloga :
http://thousand-years-harry.blogspot.com/

Mam nadzieję, że będziecie je odwiedzać tyle samo raz jak i ten blog :333

Kochaaam ! ;*** <333

środa, 10 lipca 2013

Chapter 57.

Oczami Holly.
Jak się dowiedziałam co Hazza ma robić w swojej "karierze" dostałam szału. Stałam w salonie, Zayn trzymał na rękach Larry'ego i stał obok okna, patrząc na mnie z przerażeniem, chłopacy też nie wiedzieli co robić.
Ho: Mógłbyś w końcu pomyśleć o Giselle, a nie ! - krzyknęłam waląc z pięści w stół.
Harry podskoczył przerażony na kanapie.
Ho: Kurva, myślałam, że zależy tobie na waszym związku ! Jednak się myliłam ! Musisz być takim frajerem ?! - krzyczałam dalej.
Z: Holls. -
Ho: Nie wtrącaj się ! - warknęłam do niego nawet się nie odwracając.
Kręciłam się w kółko po salonie.
H: Zależy mi...
Ho: Zależy ci ? Zależy ci ?! No właśnie widzę ! Giss siedzi załamana w pokoju od tygodnia, a ty się kurva uganiasz za jakąś idiotką !!! - zwaliłam kubek ze stołu.
Roztrzaskał się na kawałki.
Ho: Zabierz proszę Larry'ego. - powiedziałam spokojniej do Zayn'a.
Mały nie wiedział o co chodzi i nerwowo kopał Zayn'a. Kiwnął głową i poszedł na górę.
Ho: Harry, ogarnij się i zacznij działać bo wasz związek na pewno nie da rady w przyszłości ! - krzyknęłam po raz kolejny.
Ja sama nie wiem co on w niej widzi ._. przecież to plastik -.-
H: On już nie dał rady ! - warknął wstając.
Ho: Nie trzeba było jej bić !
H: A czy ja tego chciałem ?! Ile razy mam powtarzać, że to przez alkohol ?! Jak ciebie Zayn bił to było dobrze ! Wybaczyłaś mu !
Ho: Odpierdol się od Zayn'a !
H:  Bo co mi zrobisz ?! - podszedł do mnie.
Stykaliśmy się teraz. Myślałam, że go uderzę.
Ho: Może teraz ty mnie uderzysz co ?! - syknęłam.
H:  Nie. Nie mam zamiaru. - odszedł, trzaskając drzwiami z całej siły.
Ho: Pierdolony dupek. - prychnęłam i poszłam do swojego pokoju.
Zayn leżał na łóżku a na nim Larry. Położyłam się obok nich.
Z&Ho: Musimy przełożyć ślub.. - powiedzieliśmy w tym czasie.
Zaczęłam się śmiać.
Z: Na kiedy ? - zapytał ?
Ho: Może poczekamy tak z rok.. ? - zapytałam.
Z: Może być ;3 za rok, 14 lutego, tak czy tak ;D - zaśmiał się xd
Ho: Ok. Ale mnie Harry zdenerwował. - westchnęłam.
Z: Słyszałem co powiedział.. wiesz o tym, że nie powinnaś mi wybaczać..
Ho: Ale wybaczyłam i jest mi z tym dobrze. :) - uśmiechnęłam się do niego.
Z: Idziemy gdzieś ? - zapytał.
Ho: Miałam iść z Larry'm na plac zabaw.. - powiedziałam.
Z: To idziemy.
Ubraliśmy się i wyszliśmy.
Zayn jak zwykle rzucał sucharami na lewo i prawo a ja prawie szczałam pod siebie. ._. xd
Bujaliśmy naszego synka na huśtawce. Tak mała rzecz a jak cieszy *-* I ten jego słodki śmiech ;) Zayn też się z niego śmiał.
Ho: Zayn.. muszę.. do.. łazienki ! - powiedziałam przez śmiech.
Z: Tam są krzaki xd
Nie wierzę.. ale skorzystałam. Poszłam do tych jakże pięknych zarośniętych krzaków no i.. tum tum tum xd
Wróciliśmy do domu w dobrym humorze. Nawet Giss była uśmiechnięta. Włączyliśmy sobie Video Diary chłopaków itp.
Ho: Zobacz Larry, młody tata. - pokazałam synowi Zayn'a jak miał 17 lat.
Lou: A teraz jaki stary dziad xd
Zayn walnął Louis'owi przez głowe.
G: Jutro macie koncert, nie ?
N: Taaak ! I jedziecie z nami !
Wtf ? I ja nic nie wiem ?
Z: Kurva.. zapomniałem wam powiedzieć..
Zayn walnął się w czoło.
Li: Ty debilu =.=
Liaś ty niegrzeczny ty :o xd
Poszłam się spakować i naszego syna. Potem poszłam z Giss na zakupy. Dobrze, że chociaż próbowała nie płakać c: ona to jest kochana <33

Jaki badziewny :/ nie mam weny xd coś może dodam ale może ! :) xd idę grać w simsy xd paaa ;** no i komentować !

Chapter 56.

Oczami Giselle.

Wróciliśmy do Londynu. Pogodziłam się z Harry'm, ale nadal ze sobą nie rozmawiamy. Od wylotu z Bora bora ciągle się kłócimy, nie jesteśmy razem, to on ze mną zerwał.Nie ruszyło mnie to, mam go gdzieś... nie, ja sama siebie okłamuję... z czasem mi go będzie brakowało, ale nie chcę się z nim pogodzić, niech on pierwszy przeprosi.Taaa, moja logika, ale nie chcę być łatwa xD.
Rzeczywistość.

Obudziło mnie światło, które strasznie mnie raziło w oczy. Z niezadowoleniem wydrapałam się z łóżka. Poszłam do łazienki, szybki prysznic i się ogarnęłam. Założyłam na siebie to i wyszłam z pokoju. W kuchni zaparzyłam sobie herbatę, spoglądając na okno, zobaczyłam, że pada...zajebiście. Usiadłam przy blacie kuchennym z kubkiem w ręku. Upiłam łyk i usłyszałam dzwonek do drzwi. Odłożyłam herbatę i zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi i... nie mogłam uwierzyć w to co widzę. W drzwiach był Lil i Harry.
G: Wy razem!?- spytałam zdziwiona.
H: Fajne powitanie- powiedział sarkastycznie.
L: Hej!- krzyknął Lil i mnie przytulił. Harry'emu chyba się to nie spodobało.
Weszliśmy do środka.
L: Spotkaliśmy się po drodze, wy chyba chcecie pogadać... ja pójdę do Holly- powiedział i puścił oczko.
Uśmiechnęłam się do niego i poszłam do kuchni. Wzięłam mój kubek herbaty i usiadłam na kanapie w salonie, Harry stał i chyba był troszkę zdezorientowany.
G: Chciałeś pogadać? -spytałam odwracając się w jego stronę.
H: T..tak. -odparł i usiadł koło mnie.
G: Więc zamieniam się w słuch....
H: Bo to jest tak... , że ja przez najbliższy czas będę musiał się spotykać z... jakąś dziewczyną.... Paul i wytwórnia tak zarządzili.... -powiedział i spojrzał na mnie czekając na reakcję.
Byłam bardzo wkurzona... rozumiem, że nie jesteśmy razem, ale dlaczego oni wzięli akurat Harry'ego!? Nie mogli Niall'a, Lou, czy Li!? Zrobiło mi się smutno, no bo on przecież na moich oczach będzie parą z jakąś laską....
G: Fajnie- odpowiedziałam przekonująco.
H: Co!?- chyba go zaskoczyłam.
G: No fajnie... nie jesteśmy parą więc co mam mieć jakieś wonty?- spytałam z uśmiechem... sztucznym uśmiechem.
H: Ale na serio? Boże Giselle.... to super- powiedział i mnie przytulił. Przykleiłam się do jego klatki piersiowej, dopiero teraz uświadomiłam sobie jak będzie mi go brakować....
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, Harry znowu zaczął gadać.
H: Muszę już iść... idę ją poznać- powiedział z uśmiechem.
To było najgorsze co mogło być, on się cieszył, że ją pozna... zajebiście, wszystko stracone. Odprowadziłam go na dół i wbiegłam do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i... łzy same poleciały po moich policzkach. Przykryłam się kołdrą i zamknęłam oczy...




^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Heeej.!
Sorry, ze wczoraj go nie dodałam, ale nie miałam go skończonego... ;/.
Podoba wam się ? co myslicie o tej sytuacji? :))
STYLES

poniedziałek, 8 lipca 2013

Chapter 55.

Oczami Zayn'a.
Wróciłem z tego jakże beznadziejnego klubu go-go ._. do dupy, i tyle. Ujrzałem na stole w kuchni karteczkę. Podniosłem ją i przeczytałem.
"Wróciłam do domu z Larry'm. Bawcie się dobrze a o nas nie martwcie <33
Holly :*"
Wkurzyłem się i zadzwoniłem do niej.
- Co ty sobie wyobrażasz ?! - warknąłem. - Jak mogłaś mnie zostawić i zabrać dziecko bez mojej zgody ?!
- Może się uspokoisz, co ? - zapytała spokojnie.
- Masz racje.. ale dlaczego ? - zapytałem smutny.
- Zmęczona jestem tymi wakacjami a tam praktycznie tylko przeszkadzałam :c Larry też nie powinien przebywać tak dużo czasu na słońcu :c muszę mu poświęcić więcej czasu...
- Ok.. ale zadzwoń jak będzie coś nie tak, kocie :* - zaśmiała się cicho słysząc moje słowa.
- Jasne.. - i się rozłączyła.
Westchnąłem i poszedłem do pokoju spać..
Oczami Holly.
Od bardzo dawna chciałam do tego wrócić.. Larry już spał, była 2 w nocy. A ja, sama w łazience, szperałam po szafkach. Muszę, po prostu muszę odreagować. Palić nie mogę, pić też nie.. za bardzo ryzykuję. Żyletka, to jedyne wyjście :c
Znalazłam tylko nożyczki.. dobre i to. Wybrałam już miejsce. Nogi.
Było mi tak dobrze... owinęłam rany bandażami i poszłam zmęczona, wykończona spać.
Następny dzień.
Obudził mnie płacz syna. Poszłam do niego.. była godzina 13. No tak.. pora na jedzenie ;___; dałam mu tam jakąś kaszke malinową czy coś. Siedziałam z nim w salonie i się bawiłam. I usłyszałam ich głos.. wszyscy wrócili..a ja byłam tylko w krótkich spodenkach i białej szerokiej bluzce.. bez bandaży. Przykryłam się kocem żeby nie było nic widać.
- Co robiłaś ? - zapytał z uśmiechem Liam.
- A bawiłaś się z Larry'm.. nie dawno wstałam.
- I pod kocem ? - zaśmiał się Louis i zerwał go ze mnie.
Myślałam, że zapadnę się pod KANAPĘ. Patrzył na moje nogi zszokowany.. zresztą jak reszta. Wzięłam małego i poszłam do sypialni. Dałam mu jakieś zabawki... niech się pobawi. Zacisnęłam pięści. Nie mogłam się opanować.
- Tak bawiłaś się z Larry'm ? - zapytał Zayn, wchodząc do mojego pokoju.
- Zayn.. - mruknęłam.
- Po co to zrobiłaś ? To przeze mnie ? Co źle zrobiłem..
- Ja.. musiałam odreagować. Z własnej głupoty.. - westchnęłam i usiadłam na fotelu. - Nie zrozumiesz..
- Zrozumiem. Powiedz mi o wszystkim. - klęknął przede mną i położył dłonie na kolanach.
- Nie umiem być dobrą matką, narzeczoną, Zayn. Ta akcja z klubem... jaka ja jestem głupia..
- Rozumiem ciebie. - pocałował mnie. - muszę im powiedzieć..
- Ok. Idź. - walnęłam się na łóżko a Larry rzucił się na mnie z łapami.
Kochał macać moje włosy.. ewentualnie je ciągnąć. <33 :3
- Widzisz jaką masz głupią mamę ? - zaśmiałam się. - Ale się będzie dziać.. mam przerąbane.
Spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Jutro pójdziemy na plac zabaw :3 - i tak jakoś się uśmiechnął <33
Później..
Wszyscy mnie zrozumieli.. to dobrze. Myślałam, że mnie zabiją czy coś :x

Ale się nakręciłam na rozdziały.. zauważyłam, że tylko jedna osoba komentuje więc. Szczerze ;___; my się starami w ogóle a wy nawet nie chcecie komentować ( nie mówię o tej jednej osobie czy tam dwóch ) no i jestem po raz kolejny wkurwiona :x na maxa. / Malik.

Chapter 54.

Oczami Holly.
Szczerze to.. nie wiem co mam myśleć o tej sprawie z Giss i Harry'm. Muszą to załatwić sami, nie chcę się wtrącać, to ich związek, nie ? Z drugiej strony chciałabym opieprzyć Harry'ego ale się boję.. że mnie uderzy ._. Dobra ! Dosyć myślenia o nim ! -.-
- Kochanie, synek się ciebie domaga xd - powiedział Zayn wchodząc z malcem na rękach.
Larry wyciągnął do mnie rączki. Wzięłam go do siebie i usiadłam na łóżku. Tyle czasu minęło ._. on taki duży ;)
- Mam pytanie.. - powiedział lekko przerażony Zayn.
- Hmmm.? - przeniosłam z naszego syna na niego wzrok.
- Bo wiesz.. dzisiaj chciałem iść z chłopakami do klubu ze striptizem.. Mogę ?
Myślałam, że zacznę krzyczeć ale się opanowałam.
- Jak ty sobie to wyobrażasz ? Pójdziesz do klubu, jakieś lacki będą się o ciebie ocierać a co najgorsze pokazywać cycki ? Zayn ty masz dziecko i narzeczoną -.- - powiedziałam spokojnie.
- Myślałem, że jesteś inna. - prychnął.
- Jaka ? - warknęłam.
- Luźniejsza. Po porodzie zesztywniałaś ;___; - i wyszedł trzaskając mocno drzwiami.
Larry zaczął płakać i nie mogłam go uspokoić.
- Tata wróci.. cii.. - kołysałam go.
Zastanowiłam się bardziej.. zeszłam na dół.
- Idź sobie do tego klubu. - powiedziałam cicho patrząc mu w oczy.
Kiwnął głową a ja poszłam do naszego pokoju. Larry leżał na łóżku a ja zaczęłam wrzucać swoje i jego ciuchy do walizek. Nie wytrzymam ani minuty dłużej w Bora Bora. Tu jest inaczej.. to wszystko zmieniło Zayn'a :c wiem, że nie powinnam go trzymać na smyczy, ale on sobie za dużo pozwala. Niech chociaż pomyśli o naszym dziecku :c Ubrałam się szybko, tak samo jak mojego malucha :3 zniosłam do taxi wszystkie walizki i wsiadłam z Larry'm. Zostawiłam tylko karteczkę...
6 godzin później.
Nareszcie w Londynie *-* <33 Po powrocie do domu, od razu włożyłam Larry'ego do kojca a sama zaczęłam robić obiad. Pomyślałam o kurczaku z ryżem.. dawno nie jadłam. Miałam podobne kubki smakowe co Zayn. Uwielbialiśmy kurczaka :3 Podgrzałam mleko dla młodego i uszykowałam jakieś tam jogurty i kaszki :/ musiał coś jeść xd Nakarmiłam go i siebie przy okazji. Zaczęłam przeglądać strony internetowe. Prawie na każdej było coś o mnie, Zayn'ie i naszym dziecku ;___; realy ? -.-
Położyłam się na kanapie.. Larry zaczął... chrapać ? :o o cholera :O O.O dobra. Idę spać bo nie wyrobię ._.

Maliczkowe sny są fajne, nie ? Oto mój sen xd Tylko jakieś ciuchy miałam inne więc wzięłam ze strony byle co ;3 Styles coś doda więc jest dobrze ;D mam wolne xd Jutro na cmentarz do babci :/ życzcie mi powodzenia i komentujcie.! :* / Malik.

Chapter 53.

Oczami Giselle. 

Od razu jak się obudziłam poczułam ból na twarzy, no tak to zapewne po wczorajszym. Łzy mimowolnie zgromadziły mi się w oczach. Spojrzałam na telefonie, która jest godzina, była 9:43. Dość wcześnie, ale byłam wyspana. Wstałam z łóżka, Holly jeszcze spała, miała rozmyty makijaż i włosy w nie najlepszym stanie. Poszłam do łazienki. Nalałam do wanny wody, zdjęłam wczorajsze, brudne rzeczy i weszłam do porcelanowej wanny. Zanurzyłam się aż do brody. Zrelaksowałam się chwilę i umyłam dokładnie każdą część mojego ciała. Spłukałam z siebie pianę i wyszłam. Wytarłam się puszystym ręcznikiem, zarzuciłam na siebie szlafrok i podeszłam do lustra. Moja twarz mnie przerażała, oczyściłam wszystko wodą utlenioną i postanowiłam to jakoś zamaskować. Nałożyłam na twarz podkład, wyglądało o wiele lepiej, lecz nadal było to widać. Wytuszowałam rzęsy i umyłam zęby. Przejechałam usta błyszczykiem i wyszłam z łazienki. Z szafy wyjęłam czystą bieliznę i ją założyłam. Wyciągnęłam jakieś rzeczy, który mi wpadły do ręki i je założyłam na siebie. Zaszłam na dół, w kuchni byli chłopcy.
G: Hej ! -powiedziałam radośnie, mimo, że w środku miałam ochotę płakać.
W: Siema.!- powiedzieli wszyscy z uśmiechami. 
Zayn miał na rękach Larry'ego, podeszłam do nich.
G: Mogę go wziąć? -spytałam wskazując na maluszka.
Z: Tak, jasne. -powiedział i podał mi małego.
 Wzięłam go na ręce i wyszłam przed dom. Położyłam się na leżaku, a Larry'ego położyłam obok mnie. Chłopczyk cały czas miał na twarzy uśmiech, to dziecko chyba jedyne mnie rozumie. 

Po jakiejś godzinie wróciłam do środka, bo zaczęło padać. Dziwne, Bora bora, a pada.... Wszyscy byli w salonie, usiadłam między nimi z Larry'm.
Ho: Ktoś mi ukradł dziecko.! -zaśmiała się moja bff. 
G: Jak widzisz.... Kiepska pogoda, chyba nigdzie dziś nie pójdziemy- powiedziałam. 
N: No, ale słodki irlandczyk zawsze może ci umilić czas!- powiedział zabawnie poruszając brwiami.
G: Zboczeniec- zaśmiałam się. 
Włączyliśmy ''Toy Story'', którego wybrał Li, typowo. Ci ludzie zawsze mi poprawią humor, dzięki nim zapominam o problemach i szarej rzeczywistości. 

Oczami Harry'ego.
Siedziałem przybity w pokoju hotelowym. Nie wiem jak mogłem to zrobić, to niedopuszczalne. Jednak to zrobiłem, alkohol powinien działać pozytywnie, a mi szkodzi. Wyprawiam takie głupoty. Ten koleś naprawdę mnie wtedy wkurzył, powiedział, że Giselle to niezła laska i, że ją przeleci. Do głowy mi wpadł pomysł, aby pożałował za swoje słowa i go pobiłem. Zachowałem się jak totalny dupek, przy okazji raniąc Giss. Wiem, że przez najbliższy czas mi nie wybaczy, pewnie w ogóle nie mam na co liczyć. Ona jest zapewne na mnie wkurwiona na 100%. A kiedy zobaczyłem jak wczoraj płakała... i to przeze mnie, poczułem, że spadłem do zera. Nie chcę, żeby w jakiejkolwiek sytuacji ona przeze mnie płakała. Chcę, aby to był ostatni raz. 
Nie chcę być więcej w tym hotelu, jest może i luksusowy, ale brakuje mi chłopców i... jej. Założyłem na siebie to i wyszedłem z pokoju. Zapłaciłem tej kobiecie co była w recepcji i wyszedłem na zewnątrz i wsiadłem do taksówki, która zawiozła mnie pod dom. Na dworze strasznie padało, czym prędzej wszedł do środka, zdjąłem buty i poszedłem do salonu, siedziała w nim Giselle. Powiedziałem ciche ''hej'', nie odpowiedziała mi, nie chciałem jej przeszkadzać więc poszedłem na górę. Wszedłem na NASZEJ sypialni i poszedłem do łazienki, wszedłem do wanny,  aby trochę zapomnieć o rzeczywistości. 


Oczami Giselle.
 Po jakiego chuja on tutaj przyszedł !? Wszyscy poszli do swoich pokoi bo było już po 22. Tylko ja zostałam sama w salonie i nawet nie mogę iść do mojego pokoju, bo on tam jest.... jpdrl. Byłam strasznie zmęczona, po długich namysłach postanowiłam pójść na górę. Weszłam do środka, nie było go tam, czyli jest w łazience. Zdjęłam moje ubrania i jedynie w bieliźnie położyłam się w łóżku, słyszałam jak ktoś schodzi na dół, pewnie Harry. Po chwili usnęłam.

The next day.

Obudziłam się jakoś po 9. Powolnym krokiem udałam się do łazienki, wzięłam prysznic i ogarnęłam moją twarz, wyglądała trochę lepiej. Umyłam zęby i się ubrałam. Zeszłam na dół, nikogo nie było w salonie, wzięłam szklankę soku i wyszłam na taras. Usiadłam na ławce, na moje nieszczęście w basenie pływał Harry. Zignorowałam go i sięgnęłam do telefonu, jego obecność mnie denerwowała, postanowiłam stąd wyjść. Wstałam i skierowałam się do drzwi wyjściowych, jednak zatrzymał mnie Harry zagradzają mi drogę swoją osobą.
G: Mógłbyś mnie kulturalnie przepuścić? -spytałam ze sztucznym uśmiechem.
H: Porozmawiamy? -spytał.
G: Nie.!-
Harry nadal stał i chyba mu się nie śpieszyło, aby mnie przepuścić. Nie mogłam stamtąd wyjść inaczej, bo otaczał mnie z każdej strony płot.
G: Pięć minut!- powiedziałam zaciskając zęby.
Harry uśmiechnął się i zaczął gadać.
H: A więc, chciałem wyjaśnić to co zaszło wczoraj...
Przerwałam mu, chciałam być wredna.
G: Domyślam się -powiedziałam patrząc na leżaki.
H: Nie bądź zadziorna- powiedział, na co ja się zaśmiałam.
G: Przejdź do rzeczy.
H: To co wczoraj zrobiłem... wiesz, że nie chciałam. Byłem pijany, ten koleś powiedział, że cię przeleci. Nie chciałem na to pozwolić, chyba mnie rozumiesz. Byłem zły kiedy się wtrąciłaś, ja chciałem cię obronić, a ty nagle przyszłaś. Nie chciałem, żebyś oberwała i się zdenerwowałem... jeden niewłaściwy ruch i... zrobiłem to co zrobiłem. -powiedział spuszczając wzrok.
Zrobiło mi się smutno, poznałam prawdę, ale nadal tego wszystkiego nie zrozumiałam...
G: Harry... mogłeś postąpić inaczej.
Powiedziałam i odeszłam. Wdrapałam się po schodach do pokoju i położyłam się na łóżku... ta sytuacja mnie przygnębiała. Może ja sama się pogrążam, może powinnam mu wybaczyć, a może to przeczekać?
Miałam wielki mętlik w głowie, łzy same mi poleciały po policzkach......

~~~~~~~~~~~~~~
Dodałam dzisiaj już dwa rozdziały.! Jak Wam się ten podoba. Spędziłam nad nim jakieś trzy godziny... Sytuacja się wyjaśniła, jak myślicie, jak to się rozwiąże? :)) W kom. piszcie swoje propozycje, a ja może je rozwinę w następnym rozdziale ;).. Kocham Was ! <33.
STYLES.

Chapter 52.

Oczami Giselle.
Obudziły mnie pocałunki przechadzające się po mojej szyi. Delikatnie się uśmiechnęłam i otworzyłam oczy, Harry też na mnie spojrzał.
H: Dzień dobry kochanie - powiedział z uśmiechem.
Pocałowałam go i też odpowiedziałam cichym ''dzień dobry''. Harry poszedł do łazienki, a ja weszłam na tt. Wzrosła mi ilość osób, które mnie obserwują, aż 2mln. Dużo xD. Sprawdziłam jeszcze inne portale, nic nowego nie było. Po chwili wyszedł Harry, owinięty ręcznikiem.
H: Dzisiaj pójdziemy na imprezę w namiocie, będzie Paul z żoną, my chłopcy, Holly i parę osób ;)
G: Spoko :>
Ja też poszłam do łazienki, wykąpałam się w wielkiej wannie i ubrałam się. 
Rozczesałam mokre włosy i zeszłam na dół. W kuchni był Lou.
G: Heeey.!- powiedziałam i przytuliłam go.
L: Hej ;>
G: Dzisiaj idziemy pod namiot słyszałam ;)
L: Tak, będzie impreza. Wiesz, mogą być jakieś seniory, ale my rozluźnimy to spotkanie ^^.
G: Haha, no pewnie :P
Wypiłam szklankę soku i poszłam przed dom,  usiadłam na huśtawce i zaczęłam się delikatnie bujać. Zastanawiałam się nad moim życie, kiedyś było nudne, szare i denne, a teraz?...sama nie wiem. Kiedy jest Harry, wszystko się odmieniło, na lepsze oczywiście. Wiem, że moje przemyślenia są banalne, ale kiedyś chcę mieć z nim dom, dwa psy i gromadkę dzieci, nic wielkiego... ale ja chcę to mieć, to mi wystarczy. Usłyszałam kroki niedaleko mnie, po chwili poczułam jak ktoś mnie przytula, odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Hazzę.
- Co robisz? -spytał z uśmiechem na twarzy.
- Myślę... nad tym jak odmieniłeś moje życie- uśmiechnęłam się.
- Na lepsze?- spytał, puszczając oczko.
- Tak!- zaśmiałam się i go pocałowałam.
Wróciliśmy do środka.Wszyscy siedzieli w salonie, przysiedliśmy się do nich i zaczęliśmy gadać..

5godz. później.
Ostatnie pociągniecie tuszem rzęs i... byłam gotowa. Ubrana w to zeszłam na dół. Tam już wszyscy byli.
G: Możemy iść? -spytałam z uśmiechem.
W: Tak !- odpowiedzieli wszyscy.
Harry ujął moją dłoń i poszliśmy w stronę namiotu. Na miejscu było bardzo elegancko. Przeszliśmy przez czerwony dywan, jpdrl. ._. Po czym usiedliśmy przy naszym stoliku.Dostaliśmy jakieś danie
G: Chyba będzie sztywno.... -powiedziałam zrezygnowana.
Li: Dostaliśmy zaproszenie, a Paul się za nas zgodził- odpowiedział z grymasem :\.
Ho: Jakoś damy radę ;))
Zjedliśmy to danie i zaczęła lecieć piosenka. Było tam mnóstwo ludzi koło 30-stki. Może nie będzie tak źle? Wypiłam z trzy drinki i poszłam na parkiet. Zaczęłam tańczyć z Louis'em do jakiejś piosenki. Po chwili podszedł do mnie Harry, był lekko wstawiony. Chwycił moją rękę i zaczęliśmy tańczyć..... na parkiet doszło mnóstwo ludzi. Poszłam do baru, wypiłam jakiegoś mocnego drinka, aż mi się zakręciło w głowie. Czułam, że nie jestem najbardziej trzeźwa. Napotkałam Holly, która była chyba zdenerwowana.
G: Holly, wszystko okey?
Ho: Nie... Harry kłóci się na zewnątrz z jakimś kolesiem o ciebie....
Otworzyłam szerzej oczy. Szybko przecisnęłam się przez parkiet i wyszłam na zewnątrz. Usłyszałam jakieś przekleństwa, podeszłam bliżej. Zobaczyłam bijącego się Hazzę z jakimś chłopakiem.
G: Harry, co ty robisz !?- krzyknęłam.
Kiedy Harry się na mnie spojrzał, zrobił się jeszcze bardziej zły.
H: Wyjdź stąd! Kto cię tu kurwa przyprowadził!? - spytał zaciskając zęby.
Byłam zdziwiona tą sytuacją. Harry niespodziewanie dostał pięścią od tego chłopaka w brzuch, a Hazz mu oddał... tylko, że 10 razy mocniej. Zaczął go kopać po brzuchu, bałam się, że go zabije.
G: Harry zostaw go! Zabijesz go jeszcze!... No przestań kurwa.!- powiedziałam, ale ten nadal go bił. Po chwili przyszli: Zayn, Lou, Li, Niall i Holly.
Ze łzami w oczach spojrzałam na nich. Nie czekając na ich reakcję, postanowiłam odciągnąć Harry'ego od tego chłopaka. Wzięłam rękę Hazzy, która trzymała gardło chłopaka.
H: Idź stąd! -krzyknął zły do mnie.
Nie odpowiedziałam nic... nie mogłam, poczułam jak ręka Harry'ego zmierza do mojego policzka. No i stało się, uderzył mnie w policzek. Momentalnie wybuchłam płaczem, odbiegłam od niego. Chłopcy próbowali ich rozdzielić, a ja wróciłam do środka. Poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie... miałam dwa zadrapania na policzku, czole i coś strasznego na oku. Łzy leciały mi po twarzy, z bólu i tego wszystkiego co on zrobił. Do pomieszczenia weszła Holly; przytuliła mnie, ona także zaczęła płakać.
G: Holly... ja przecież... ja nic nie zrobiłam- powiedziałam szlochając.
Ho: Wiem kochanie.... wracamy? -spytała, a po jej policzku spłynęła łza. Kiwnęłam głową. Poczułam, że od tej sytuacji jakby wytrzeźwiałam. Taksówką wróciłyśmy do domku. Położyłam się z Holly do mojego... i jego łóżka po czym zasnęłyśmy.

Oczami Zayn'a
Właśnie wróciliśmy do naszego domku... Harry nie, powiedział, że wynajmie pokój w jakimś hotelu. Nie rozumiem tego, co się stało. Jak on w ogóle mógł? Ja też kiedyś biłem Holly... do tej pory sobie tego nie mogę wybaczyć, nienawidzę siebie z to. Ale Harry? Przecież oni się kochają... idiota. Poszedłem do naszej sypialni, Holly tam nie było, była w sypialni Giss. Dziewczyny razem spały. Poszedłem do mojego pokoju i poszedłem spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I co?
Jak wrażenie po przeczytaniu tego, jakże brutalnego rozdziału? :D
czekam na kom. <3
STYLES.

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 51.

Oczami Holly.

Kiedy obudziłam się rano... raczej popołudniu, Larry spał wtulony we mnie *.* moje maleństwo.
- Odebrałem go od Paul,a powiedział, że może się jeszcze dzisiaj nim zająć.
- To fajnie ;) pójdziemy na plaże, wszyscy. - dodałam.
Kiwnął głową i położył się obok naszego synka.
- Jest taki mały.. - westchnął. - Co jeżeli nie będzie chciał mieć takiego ojca ?
- Zayn, przecież ty jesteś wspaniały <33 nie pozwoliłbyś na to aby ktoś Larry'ego skrzywdził ;3 Tylko gorzej będzie jeżeli się dowie, że się puszczałam :c
- Zrozumie to ;* - pocałował mnie w czoło.
- Pójdę się umyć a potem ubiorę siebie i Larry'ego. Jak chcesz to idź do chłopaków ;3
- Dobrze, kotuś. - pogłaskał naszego syna po głowie a mnie pocałował.
Wykąpałam się na szybko. Larry'ego też troszkę. Potem wcisnęłam się w to. No i nadszedł czas na Larry'ego ! ;D nie sprawiał jakiś tam problemów. Nie płakał w nocy, kiedy go przebieraliśmy też nie. Przy myciu też nie ;) tylko czasem wtedy kiedy jest zmęczony a nie może zasnąć - Zayn musi mu śpiewać ;D ;3 Ubrałam mu :
;3 Słodko nie ? ;D Zeszłam z moim maluszkiem na dół. Zaczął się śmiać nawet.
- No co ? Z czego się śmiejesz ? - zapytałam z czułością i zaczęłam go łaskotać.
- Ohhhhhh ! - zawołał Niall. - Mogę go potrzymać ?
- Jasne. - podałam mu małego..
Jeezu jak oni słodko razem wyglądali ! *--*
- Zrobię wam zdjęcie. - powiedziała Giselle.
No i zrobiła ;D Poszłam do domku Paul'a. Jego żona była bardzooo ładna. Do tego miła.
- No. Alex, zobacz kogo przywiało do nas ;D - zaśmiał się.
Wziął małego, pogadaliśmy a potem wróciłam do przyjaciół.
- No to idziemy na plaże ! - zawołał Zayn.
Zaśmiałam się, ujęłam jego dłoń i poszliśmy wszyscy w świetnym humorze. Byliśmy w wodzie, Giselle się także troszkę poopalała. Ja tak sobie ;/ nie lubię opalenizny ;D wolę być blada. Potem chłopacy wpadli na pomysł aby każdego podrzucić. Giselle poszła na pierwszy rzut a potem ja ;D bałam się jak cholera xd
A się potem cieszyli jak wleciałam do wody przerażona xd
- To było boskie *--* - powiedział Louis.
Cały dzień spędziliśmy na plaży. Powiem szczerze, że mogłabym mieszkać na tym Bora Bora ale.. nie. Mam w Londynie przyjaciół oraz dom ;D
- Wracamy ? - zapytał Harry.
- Jasne. - odpowiedział Liam.
Liam poszedł jeszcze po Larry'ego. Miły jest ;) ;3
Maluch już spał więc odniósł go do naszego pokoju









Następnego dnia.
Oczami Giselle.

Obudziłam się dość wcześnie, jakoś po 8. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny i do niej weszłam. Po krótkiej kąpieli, wytuszowałam rzęsy i umyłam zęby. Założyłam na siebie te rzeczy.. Włosy związałam w kitkę. Poszłam do kuchni, gdzie była Holly z Larry'm.
G: Morning!= powiedziałam i ją przytuliłam.
Ho: Morning, morning- powiedziała ziewając.
Pocałowałam w czoło Larry'ego.
G: Robimy śniadanie?
Ho: No okey ;)
Wyjęłyśmy potrzebne składniki do zrobienia naleśników. Ja robiłam ciasto, a Holly je smażyła.
Poszłam do wszystkich pokoju i sprowadziłam chłopaków. Wszyscy zjedliśmy śniadanie i myśleliśmy co dzisiaj moglibyśmy zrobić.
- Ja muszę zająć się Larry'm. - powiedziała Holly z delikatnym uśmiechem.
Przez ostatnie dni w ogóle jej nie poznawałam. Była bardzo opiekuńcza. Nawet martwiła się o Niall'a, kiedy powiedział, że ma niezłego kaca ._. ;____;
- Zostać z tobą ? - zapytał Zayn.
- Niee.. zabaw się. - i poszła do pokoju.
- Coś powiedziałem złego ? - zapytał zdziwiony.
- Nie. Nic nie powiedziałeś złego, ona po prostu już jest zmęczona ;) - powiedział Louis.
Zayn westchnął.
- Idziemy na zakupy. - powiedział Liam... nieświadomy :D
- Nie ! - chłopcy krzyknęli razem.
- No to załatwione. Idziemy. - zaśmiałam się xd
- Dzięki, Liam -.- - oburzył się Harry.
Sklepy tutaj były małe ale wyposażenie to one miały... :o Tyle ciuchów ! Kupiłam Holly stosy rzeczy no i dla mojego chrześniaka też ;D Kiedy wróciliśmy była 16, a Holly siedziała na kanapie śpiewając cicho małemu. Miała bardzo ładny głos *-* ogólnie lubię kiedy ona śpiewa.
- Zasnął ? - zapytał cicho Harry.
Kiwnęła głową i podeszła do mnie dając całusa w policzek.
- Muszę z tobą pogadać.. - szepnęła z łzami w oczach.
Wtf ? Co jej ? Poszłyśmy do niej do pokoju.
- Co się dzieje ? - zapytałam.
- Bo.. widziałam zdjęcia Zayn'a z Perrie.. sama zobacz. - pokazała mi jakąś stronę.
Nie mogłam w to uwierzyć..
- To musi być photoshop. Na 100%. Założę się nawet oto. - powiedziałam.
- Pójdź po Zayn'a.. chcę z nim pogadać, i czy być mogła.. - wskazała na małego.
No tak.. jeżeli jej pójdą nerwy lepiej się nie zbliżać ;___;
- Jasne. - zeszłam na dół z maluszkiem. - Zayn, Holly ciebie prosi na górę.
Od razu do niej poleciał.. sprawa się wyjaśniła ;) To tylko photoshop. Zayn znalazł jakiś program do sprawdzania zdjęć itp. ;D Na całe szczęście.. *---* a tak w ogóle to Larry troszkę urósł przez ostatnie miesiące ;D
<--------------------------------
To nasza mała postać, Larry ;D co sądzicie ?
Może być taki rozdział ? ;D
No to ten.. nie wiem kiedy pojawi się rozdział ;p
Miłych wakacji, kochani !
Malik.

sobota, 6 lipca 2013

Chapter 50.

Oczami Harry'ego.
Właśnie wróciliśmy do domku. Ta noc było świetne, Giss się na ''tym'' zna... ma doświadczenie przecież xD. W środku wszyscy jedli śniadanie, gdy nas zobaczyli zaczęli od razu gadać, a Holly od razu wstała do Giss.
Ho: Boże Giss, ty żyjesz...-powiedziała i ją przytuliła.
H: WTF? Byliśmy tylko na plaży....
N: Wiemy, czytaliśmy karteczkę ;)
Lou: Był ''sex on the beach''-Lou poruszał brwiami.
Uśmiechnąłem się triumfalnie i poszedłem do stołu. Usiedliśmy przy nim z Giss i zjedliśmy śniadanie.
Li: Co dziś robimy? Może imprezka?.
G: Pewnie, może będą jacyś fajni chłopcy, co nie Holly?- spytała się ze śmiechem Holly
Ho: Muszą, w końcu to Bora bora!- zaczęły się śmiać jak jakieś nienormalne xD.
Byłem zazdrosny, to prawda, ale wiem, że Giselle tylko żartowała, cóż będę jej pilnował wieczorem.
Ho: A kto zostanie  z Larry"m?
Z: Paul może przyjechał tutaj z żoną ^^
Ho: Okey, ale i tak będę się martwiła....
N: Wujek Nialler może go zabrać ze sobą XD
Wybuchnęliśmy śmiechem... nic dziwnego xD.

(.......)
Oczami Giselle.
Po szybkim prysznicu, umalowaniu się i lekkim ogarnięciu, pozostał mi jeszcze strój. Chciałam wyglądać jakoś ładniej niż zawsze, co nie oznacza, że kiedyś wyglądałam brzydko :D. Po długich przeszukiwaniach, zdecydowałam się na ten zestaw. Spryskałam się perfumami i byłam gotowa. Do pokoju wszedł  Harry.
H: Jesteś gotowa? Dochodzi już 22 ;)
G: Tak, chodźmy.
Wyszliśmy z pokoju, w salonie wszyscy już byli. Holly wyglądała ślicznie. Podeszłam do niej.
G: Bosko wyglądasz -powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
Ho: Dziękuję, ty też niczego sobie... -spoglądnęła na mnie.
G: Larry u Paul'a?
Ho: Tak, tak. Powiedział, że mamy się bawić do której zechcemy, Larry jes w dobrych rękach .! ;D
G: To dobrze hahah :P
Wyszliśmy z domku, do klubu mieliśmy jakieś 15min.W szybkim tempie byliśmy na miejscu. Zajęliśmy wcześniej wynajęty box. Kelner przyniósł tacę z drinkami.Wzięłam jednego i od razu wypiłam. Był mocny, ale spoko. Wypiłam jeszcze jednego i poszłam na parkiet. Zaczęłam tańczyć do jakiegoś szybkiego kawałka, po chwili przyszła Holly i tańczyłyśmy do remix'u, nawet nie wiem czego. Ważne, że się dobrze bawiłyśmy. Następnie wróciłyśmy do naszego stolika..... Nialler i Lou już byli pijani -.-
G: Ktoś tu nie umie pić...-wskazałam na tą dwójkę Holly.
Ho: Następnym razem ich dopilnujemy  xD.
Zaśmiałam się tylko; poczułam czyjeś ręce na moich biodrach... właściwie to nie czyjeś tylko z pewnością Hazzy. Odwróciłam się do niego i pocałowałam.
H: Zatańczymy?- spytał
G: Taaaak!
Poszliśmy na środek parkietu, właśnie leciała jakaś wolniejsza piosenka. Oplotłam jego szyję moimi rękoma, a on swoje dłonie położył na moich biodrach. Złączyliśmy swoje usta i oddaliśmy się pocałunkowi....
Kiedy piosenka się skończyła, wróciliśmy do stolika. Wypiłam z 3 drinki i zaczęłam z Nialler'em odpierdalać jakiś pojebany taniec xD. Następnie włączyli piosenkę Rihanny i Brown'a 'Birthday Cake'. Zaczęłam ją śpiewać. Podeszłam do Hazzy, usiadłam mu na kolanach i zaczęłam ją śpiewać wprost do jego ucha.
  
'Doggy want the kitty
Give me a heart attack and throw it back
Now watch me get it
And I knew thiss but you the shit
Damn, girl you pretty
Blowing out your candles, let me make a couple wishes'

Harry zaczął się śmiać i powiedział
H: Ładnie śpiewasz .!- po czym pocałował mnie w nos. Wstałam z niego i podeszłam do Holly.
G: Jak się bawisz .? ^^
Ho: Jest zajebiście, ale chyba pora wracać.... -powiedziała i wskazała na Lou, Niall'a i Li którzy byli zalani w trupa.
G: Racja.-poparłam ją.
Wypiłam jeszcze z 4 drinki i wyszliśmy z klubu. Było ciężko, Lou chciał zostać, Niall marudził, że jest głodny, a Li...? Liam mówił, że kocha łyżeczki... o.O Dziwne, widać, że alkohol zadziałał xD. Szliśmy obok plaży, do głowy wpadł mi świetny pomysł, podeszłam do mojej przyjaciółki.
G: Holly, widzisz to górę? -wskazałam na niewielkie wzgórze, Holly spojrzała.
Ho: No widzę i co? -spytała.
Nie odpowiedziałam jej nic, tylko pociągnęłam jej rękę i wbiegłyśmy na górę. Zdjęłam swoją bluzkę.
G: No rozbieraj się.!- krzyknęłam ze śmiechem,  a Holly zaczęłam się rozbierać.
Kiedy już byłyśmy jedynie w samej bieliźnie, pozostało nam jedno, wskoczyć ^^
No i zrobiłyśmy to, poczułam jak wpadam głęboko do oceanu, po chwili byłam już nad powierzchnią, Holly też się wynurzyła.
Ho: Jesteś pojebana xD.
G: Ty też xD :D
Podpłynęłyśmy do brzegu, gdzie byli chłopcy. 
Z: Wariatki :D
Zaczęłyśmy się śmiać i szliśmy w stronę domku. Po niespełna 5 minutach byliśmy już w nim. Z pomocą Zayn'a i Hazzy położyliśmy do łóżek, naszych alkoholików, a sami poszliśmy spać do swoich sypialni. 


***************
Co myślicie o rozdziale? XD
Pisałam go z 2 godz. ;D
STYLES.

piątek, 5 lipca 2013

Chapter 49.

Oczami Holly.
Wylądowaliśmy !. Boże nareszcie, głupi był pomysł z 6 godzinami lotu... no ale jadę na Bora bora, nie mogę narzekać ._. Wielką taksówką podjechaliśmy pod plażę, resztę drogi do domku musieliśmy przejść pieszo.
G: Tutaj jest zajebiście....-powiedziała Giss zabawnie poruszając brwiami do Hazzy, już sobie wyobraziłam jakie mieli wtedy wspólne fantazje erotyczne xD.
N: Ciekawe czy będą jakieś panienki...
-powiedział Nialler, a przed nim pojawiła się jakaś staruszka. Spojrzałam na niego
H: Nialler, jeszcze kogoś znajdziesz <33.
Powiedziałam i się zaśmiałam. Przede mną szedł Zayn z Larry'm na rękach. Podeszłam do nich, wyglądali słodko <33. Nie ma się co dziwić. Po chwili byliśmy przed domkiem.... był BOSKI, serio. Jeszcze nigdy takiego nie widziałam.! Wszyscy weszliśmy do środka... wow. Było zajebiście. Taki inny styl, wnętrze, wystrój i wgl. ale wyglądało naprawdę fajnie.  Zajęliśmy z Zayn'em jedną z sypialni. Najbardziej mi się spodobała, więc ją wybrałam. Larry usnął, Zayn położył go na łóżku i postanowiliśmy się rozpakować. Z walizek zaczęłam układać rzeczy do szaf, mój narzeczony zaczął robić to samo.
H: Zayn, cieszysz się, że zostałeś ojcem?- spytałam składając koszulkę.
Z: Oczywiście, że tak. To jest wspaniałe uczucie, a ty dobrze się czujesz jako matka?- spytał z uśmiechem.
H: Tak, wiesz, nigdy bym nie pomyślała, że te 1,5 roku tak zmieni nasze życie.
Z: Ja też, ale jest wspaniale- powiedział i mnie pocałował.

Oczami Giselle.
H: Chodź na plażę!- powiedział Harry.
G: Ale... teraz? xD
H: Tak, chodź.-powiedział podekscytowany.
Zdjęłam ubrania i musiałam założyć strój. Wyjęłam go z szafy i ubrałam się w rogu pokoju, żeby Hazza mnie czasem nie dopadł ._.. Zostawiłam na szafce w salonie kartkę, że poszliśmy na plażę. Wyszliśmy z domku i kierowaliśmy się w stronę plaży Po chwili chodziliśmy już na miękkim, białym piasku. Usiedliśmy na piasku, na niebie powoli zachodziło słońce, było zajebiście romantycznie.
G: Zimno mi..-powiedziałam do Hazzy, rzeczywiście było zimniej niż wcześniej.
On nic nie powiedział, tylko wstał i podał mi rękę. Lekko zdezorientowana wstałam i poszliśmy do... wody? Woda była ciepła, ale... nie chciało mi się kąpać xD.
G: Hazz, nie chcę mi się kąpać.... -powiedziałam zrezygnowana.
H: Chodź, widzisz tą wyspę? -wskazał na wyspę położoną jakieś 300m. dalej.- popłyniemy tam, ok?-powiedział i mnie pocałował.
G: Ugh... no dobra.
No i popłynęliśmy, woda była ciepła, przyjemnie się tam płynęło. Po jakiś 10 min. byliśmy na miejscu.
G: I co teraz zamierzasz ?-spytałam rozglądając się po wyspie.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko zachłannie mnie zaczął całować. Nie wiedziałam o co chodzi, ale zaczęłam oddawać pocałunki. Nie odrywając się od swoich ust poszliśmy na piasek. Zdjęliśmy nawzajem swoje ubrania... właściwie to tylko bieliznę. Robiło się coraz namiętniej.... nawet nie zauważyłam, kiedy poczułam jego ''kolegę'' w sobie... 






&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
I jak? :D
Trochę 18+, ale tylko trochę <333.
KOMENTUJCIE MISIAKII <333 :D
styles.

Chapter 48.

2 dni później.
Oczami Giselle.
Właśnie wracam z ostatniego koncertu Rihanny. Tak, moja praca się skończyła, trzeba szukać czegoś nowego xd. Zaparkowałam auto przed domem i weszłam do środka. Schodami wbiegłam na górę. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Odgrzałam sobie spaghetti, które zapewne Holly zrobiła. Szybko je zjadłam i poszłam do pokoju rudej. Ona słodko spała z Larry'm. Zrobiłam zdjęcie maluszkowi i wstawiłam na tt.Wyszłam po cichu z pokoju i poszłam do swojego. W łazience wzięłam szybki prysznic i ubrałam coś na siebie. Umyłam zęby i postanowiłam zadzwonić do Harry'ego, wybrałam jego numer.
H: Hej kocie.!
G: Hej, co tam?
H: Dobrze, ale tęsknie za tobą.... wolałbym mieć cię przy sobie.
G: Ja też :x. Kiedy wracasz?
H: Jutro, jak tam Larry?
G: Teraz śpi, jest słodki <33
H: Wiem, my też będziemy takiego mieć, albo taką mieć ;)
G: No to trochę poczekasz :P
Gadałam z nim jeszcze z 20 min., ale musiał już kończyć, bo koncert się zaczynał. Usłyszałam jakieś krzyki przed domem. Wyjrzałam przez okno, na dole były jakieś dziewczyny, które coś krzyczały. Przewróciłam tylko oczami i poszłam do kuchni, nalałam sobie soku. Chciałam już zacząć pić, ale te dziewczyny zaczęły głośniej krzyczeć i coś śpiewać. Nie chciałam, żeby ta dwójka się obudziła, więc chciałam je uciszyć. Zbiegłam po schodach i wyszłam przed dom; kiedy tylko mnie zobaczyły zaczęły krzyczeć ._.
G: Ej, dziewczyny uspokójcie się, ok?
D: Giselle, przepraszamy !
D: Chciałyśmy, żebyś do nas zeszła!
D: Jest Holly z synkiem w domu?
D: Co oni robią?
Mówiły wszystkie na raz, więc ich nie rozumiałam.
G: Dziewczyny, domyślam się, że jesteście Directioners.... tak więc, bardzo Was proszę, Holly śpi z synkiem, i nie krzyczcie ok?- powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam.
D: Okey.
D: Przekażesz coś Holly?- spytała jedna.
G: Jasne.
Dziewczyny dały mi pluszaki, kartki i inne drobiazgi.

(....)
H: Dużo tego xd- powiedziała Holly patrząc na prezenty od fanek.
G: No haha, pewnie będzie przybywało :P
H: Oby nie, ale wiesz, miłe to było. Przynajmniej mnie nie hejtują.... ;)
G: Racja. :>
Holly poukładała rzeczy na półkach i poszłyśmy z Larry'm do salonu.


MIESIĄC PÓŹNIEJ.
Spakowałam ostatnią już walizkę. Jestem prawie pewna, że wszystko zapakowałam. No właśnie, lecimy wszyscy na wakacje. Ja, Harry, Lou, Zayn, Holly, Larry, Liam i Nialler. 10 dni spędzimy na Bora bora, zajebiście nie? xD. Zdjęłam swój szlafrok i  ubrałam się. Do pokoju wszedł Li.
L: Gotowa my lady? :D
G: Taa, już idę. :D Pomóż mi :P
Powiedziałam i wskazałam na 4 walizki. Liam wziął je, a ja z torebką zeszłam na dół, przed dom. Wsiedliśmy do wielkiego auta, którego pewnie wybrał Lou... ._..No nic, nieważne. Siedziałam na końcu z Harry'm. W radiu leciała ta piosenka. Razem z Lou i Niall'em zaczęłam ją śpiewać, właściwie to oni śpiewali, ale ja skrzeczałam jak stary, łysy struś xD. Poczułam rękę Harry'ego, zmierzającą do mojej... kobiecości?  xd. Odsunęłam ją, ale po chwili znowu zaczął mnie ''tam'' dotykać. Przeniosłam moje usta i do jego ucha i szepnęłam.
G: Nie teraz, potem...-
H: Zapamiętam- powiedział i zrobił diabelski uśmieszek >.<.
Nic już nie mówiłam, bo byliśmy na miejscu. Szybko się przedostaliśmy przez lotnisko i po chwili byliśmy na pokładzie prywatnego samolotu. Zajęliśmy miejsca, w jednym rzędzie były 2 fotele, po lewej i prawej stronie samolotu. Siedziałam oczywiście z loczkiem xD. Jakiś pan przyniósł nam wszystkim szampana, tzn. nie Holly, żeby nie było ;D.
Lou: Wznieśmy toast za lot do Bara bara!-powiedział pewny swojego zdania.
H: Bora bora idioto !- poprawiła go Holly, a my wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
 No i wznieśliśmy się w powietrze....


*********
I co sądzicie?
XD
Aaa  i dziękujemy za ponad 2600 wejść *-*
No i trochę nam przykro, że w ankiecie są 4 głosy ''nie, jest okropny''.... ale każdy ma swoje zdanie :).

STYLES.